poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 9

-Szkoda, że już wyjeżdżacie-mówi Patricia stojąc w drzwiach-bezpiecznej podróży-uśmiecha się i mnie przytula.
-Pa mamo-chłopak również przytula swoją rodzicielkę.
-Do widzenia-uśmiecham się i wsiadam o auta.

-Emily, odwieziesz mnie na lotnisko?-mój tato wchodzi do salonu.
-Jasne.. ale czego już wracacie?
-Załatwiłem sobie wolne na te dwa dni, na które miałem tu przylecieć, ale potem ledwo namówiłem szefa na dodatkowe dni i teraz dostałem telefon, że muszę się zjawić w pracy.
-Jasne-uśmiecham się i wstaję z kanapy wyłączając telewizor.

-Do zobaczenia mała-przytulam siostrę, a po chwili oboje znikają mi z oczu.
Wychodzę z budynku i czekam aż ich samolot odleci.. Uśmiecham się słabo i wsiadam do samochodu.

-Idę pod prysznic-mówi Zayn i wstaje z kanapy.
-Okej.
Po chwili do domu wchodzi Harry.
-Cześć piękna-siada koło mnie. Jest pijany-ładnie wyglądasz-zaczyna mnie całować.
-Przestań! Jesteś nawalony. Odsuń się ode mnie-wstaję i idę w kierunku swojej sypialni. Kładę się, zamykam oczy i czekam na Zayn'a.
-Dobranoc-słyszę.
Przez chwilę myślę, że to Zayn, jednak kiedy otwieram oczy.. Harry.
Zrywam się na równe nogi i aż mnie ręka swędzi, żeby mu przywalić. Mnie jest bardzo łatwo zdenerwować. Wszyscy śpią, więc nie będę się darła
-Harry, na litość boską, odsuń się ode mnie-mówię, kiedy chłopak kładzie się obok i przytula się do mnie
-Emily, wiesz... Co do..
Super.
-Błagam zabierz go ode mnie-przerywam mu i próbuję zsunąć z siebie loczka.
-Styles!-uderza chłopaka w ramię.
Ten tylko coś mruczy i przewraca się na drugi bok. Mulat patrzy się na mnie i widzę, że ta cała sytuacja strasznie go bawi.
-Zayn, to nie jest zabawne. Weź go ode mnie. Wali od niego alkoholem i papierosami-ponownie próbuję go przesunąć, ale ani drgnie.
Cholera.

PERSPEKTYWA ZAYN'A

Widok Emily próbującej zepchnąć z siebie Harry'ego jest komiczny. Nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać. Dziewczyna patrzy na mnie błagalnym wzrokiem. Nadal się śmiejąc podchodzę do łózka i zrzucam z niego chłopaka. Od razu się budzi.
-Co jest?-pyta.
Gdybyście zobaczyli jego minę! Hahaha!
-Wracaj do siebie-mówię i wypycham go z pokoju
-Bardzo śmieszne-odzywa się Emily.
-Bardzo-nadal się śmieję.
-Dobranoc-mówi i odwraca się do mnie plecami.
-Dobranoc-mówię i owijam swoje ręce wokół jej małego ciała.
Nie protestuje. Uśmiecham się do siebie, a po chwili zasypiam.

PERSPEKTYWA EMILY

Następnego dnia idę z Alex na zakupy.
Do domu wracamy koło 17, jemy obiad, Alex idzie do Lou, a ja siadam z Liamem i Niallem przed telewizorem oglądając film.
-Idę do kumpla-Zayn wchodzi do pomieszczenia.
-Okej-mówię
Chłopak całuje mnie na pożegnanie i wychodzi z domu.
Kiedy film się kończy, jest po północy.. Gdzie jest Zayn?
-Nie wiecie może do jakiego kumpla poszedł?-pytam chłopaków.
-Nie mam pojęcia-odpowiada blondyn-nigdy nie wracał do domu później niż północ.
-No nic. Poczekam na niego jeszcze chwilkę-uśmiecham się słabo, a chłopaki idą do pokoi.
Zdążam pooglądać jeszcze dwa filmy, a Malika wciąż nie ma. Biorę telefon i wykręcam numer do chłopaka. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci.. Nic.
Po następnej godzinie dzwonie jeszcze raz, tylko po to, by usłyszeć jego pocztę głosową. Poddaję się i idę spać.

Następnego dnia budzi mnie otwieranie i zamykanie szafek.
Otwieram oczy i widzę Zayn'a.
-Przepraszam. Nie chciałem Cię obudzić-mówi.
-Nie szkodzi-uśmiecham się i siadam-o której wróciłeś?
-O pierwszej.
O pierwszej! Ha! O tej godzinie to ja film oglądałam.
-Ah tak..-unoszę brwi-czyli rozumiem, że wchodziłeś oknem i nie do tego pokoju-wstaję na nogi.
-O co..
-O co mi chodzi, tak? O to, że do czwartej czekałam na Ciebie jak głupia, a Ty przychodzisz o nie wiadomo której i kłamiesz mi prosto w oczy?
-Ja..
-Gdzie byłeś?-przerywam mu.
-Mówiłem. U kumpla.
-Dalej masz czelność kłamać? Wali od Ciebie wódką i papierosami!
-Napiliśmy się trochę
-Doprawdy?-śmieję się i wychodzę zmierzając do pokoju gościnnego.. mojego.
Wyciągam z szafki mojego laptopa. Przeglądam różne strony dla uspokojenia.. Nagle..
"SZOK! Czyżby Zayn Malik zdradzał swoją dziewczynę, Emily?!"
Łzy pchają mi się do oczu. To niemożliwe.
Klikam w to i czytam dalej..
"Dziś rano, koło godziny siódmej widziano piosenkarza jak wychodził z domu nieznanej nam dziewczyny. Nie mamy pewności.. Ale co Zayn mógł robić od 20 do 7 rano u tej kobiety?..."
Nie chcę dalej czytać. Z trzaskiem zamykam urządzenie i idę do pokoju Zayn'a, jednak jest pusty. Schodzę do salonu. Bingo!
-Jak mogłeś?-krzyczę przez łzy.
-Co?-podchodzi do mnie.
-Jak mogłeś mi to zrobić? Nienawidzę Cię, rozumiesz? Byłam taka głupia.. Zaufałam Ci, a Ty.. Ty to wykorzystałeś.. Dobrze się bawiłeś? Mam nadzieję..
-Emily, to nie tak..
-A jak? Proszę, oświeć mnie. Jak?
-Za dużo wypiłem..
-Za dużo wypiłeś!-nie zwracam uwagi na to, że wszyscy mieszkający w tym domu przyglądają się tej sytuacji.
Łzy płyną po moich policzkach. Mulat podchodzi do mnie i próbuje przytulić.
-Pierdol się! To koniec.. Idź do niej, na co czekasz? Na moje pozwolenie? Proszę bardzo, masz je.. A z resztą po co Ci ono? Jesteś wolny!-krzyczę i biegnę do pokoju. Pakuję swoją walizkę.
-Mogę?-Alex puka do drzwi.
-Tak
-Co się stało?-przyjaciółka siada obok mnie na podłodze.
-Zdradził mnie..
-Co?-krzyczy-to niemożliwe..
-A jednak.. Będę mieszkać teraz w hotelu.. Ty jak chcesz, możesz zostać tutaj-wymuszam uśmiech.
-Mogę z Tobą..
-Nie-przerywam jej-trochę samotności dobrze mi zrobi-mówię, biorę walizkę i schodzę na dół.
-Emily, przestań-słyszę głos Malika.
Nie odpowiadam mu, tylko idę do samochodu kierując się prosto do hotelu..

Zdrada.. Kiedy oglądałam różne filmy, romanse.. Kiedy mężczyzna zranił bądź zdradził kobietę, ona go zostawiała.. Pomimo tego, że tak cholernie go kochała, zostawiła go. Myślałam sobie wtedy.. "Wybacz mu.. Stara się. Nie chciał tego.. Wybacz mu to". Ale teraz.. kiedy sama doświadczyłam tego uczucia, wiem, dlaczego tak postąpiła. Wiem, dlaczego go zostawiła. Tego nie można wybaczyć.. Choćbym nie wiadomo jak bardzo, jak mocno go kochała, nie dam rady, nie mogę mu wybaczyć. Mówił, że to nie było umyślne, że nie chciał tego.. a mimo to, zranił mnie.. Tak cholernie mnie zranił..
Moje myśli przerywa pukanie do drzwi. Podchodzę do nich , szybko je otwieram, ale jeszcze szybciej zamykam.
-Emily, wysłuchaj mnie. Błagam
-Idź stąd-mówię przez łzy.
-Wiem, że bardzo Cię zraniłem-oj, bardzo-przepraszam. Emily, proszę Cię, wpuść mnie do środka, daj mi to wszystko wytłumaczyć..
-Co chcesz mi tłumaczyć?!-otwieram drzwi i krzyczę na niego.
-Emily..
-Nie, Zayn. To koniec.. Zrozum to. Kiedyś wszystko się kończy..-szlocham.
Tak bardzo chcę się do niego teraz przytulić i powiedzieć, że będzie wszystko jak dawniej, że mu wybaczam.. Ale zamiast tego.. po prostu zamykam mu drzwi przed nosem.
Opieram się o drzwi, by potem zjechać po nich na podłogę. Przyciągam kolana do klatki piersiowej i wybucham płaczem.
Nie wiem, dlaczego mu zaufałam.. Każdy jest taki sam.. Każdy mówi, że kocha, że nie zostawi, że nie skrzywdzi.. A na końcu każdy zdradza.
Przez cały dzień siedziałam w tej samej pozycji.. skulona pod drzwiami. Oczy mam czerwone i spuchnięte od płaczu.. Mój telefon dzwoni bez przerwy, ale mam go daleko w nosie. Cały czas siedzę wpatrzona w ścianę. Ktoś z hotelu od 10 minut próbuje dostać się do mojego pokoju, nieustannie pukając i mówiąc coś, czego nie jestem w stanie zrozumieć. Zapłaciłam za trzy dni, a jestem tu dwa, więc na pewno nie o to chodzi. Pewnie chcą donieść jedzenie..Od ponad 48 godzin nic nie jadłam, nie wypiłam ani kropli wody, nie spałam. A  może spałam? Nie wiem. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje.. Prawdopodobnie, jeżeli nic nie zjem to zwymiotuję. Pukanie do drzwi ustąpiło. Został tylko denerwujący dźwięk dzwoniącego telefonu. Jest za daleko. Nie mogę się ruszyć. Po długich staraniach w końcu zasypiam.. Budzi mnie telefon, który postanawiam odebrać. Wstaję. Kości strzelają mi, kiedy się poruszam. Wszystko mnie boli. Biorę telefon. Jest trzecia! Ludzie.. Patrzę na listę nieodebranych połączeń.. Dwa od taty, 5 od Niall'a, 48 od Zayn'a, 13 od Harry;ego i 29 od Alex. O matko. Ostatnie połączenie o 3:15 jest od Niall'a, do którego dzwonię.
-Halo? Nareszcie! Emily!
Próbuję coś powiedzieć, ale nie mogę. Potrzebuję wody.
-Halo? Emily? Jesteś tam?
Kiwam głową.
O Boże.. Przecież on mnie nie widzi.. Co się ze mną dzieje?
-Haaaaalo? Chryste, Emily, odezwij się. Emily!-w jego głosie słychać przerażenie.
Rozłączam się.
Przewraca mi się w brzuchu. Czuję, że zaraz zwymiotuję..

PERSPEKTYWA ZAYN'A

-Zadzwoniła-Niall wchodzi do salonu
Wypuszczam powietrze, które wstrzymywałem od wyjścia blondyna.
-Ale nic nie mówiła. Cisza. Nie wiem co się z nią dzieję... Pojadę do niej, ale Ty, Zayn.. Zostań tutaj-mówi
-Okej-wzdycham
Co ja zrobiłem? Jestem chujem. Oby nic jej nie było. Oby była cała.. Błagam..
-Coś Ty kurwa zrobił?!-Harry podchodzi do mnie, a jego pięść zderza się z moją twarzą.
Nie mam pojęcia, co kurwa zrobiłem.
-Bij, zjebałem-poddaję się.
Harry patrzy na mnie zdziwiony.
-Śmiało. Wal dalej. Jestem dupkiem. Jestem cholernym idiotą. Kurwa!-walę pięścią w stół.
-Uspokój się-mówi nadzwyczaj spokojnie.
-Nie mogę się uspokoić!Od dwóch.. Trzech dni nie miałem z nią kontaktu.. A jeśli coś jej się..
-Nie mów tak-przerywa mi-a teraz gadaj.. co zrobiłeś,
-Możesz przygotować swoje ręce do uduszenia mnie-mówię
Chłopak unosi brew.
-Zdradziłem ją..
-Co?!
-Słyszałeś.. Zdradziłem ją, kurwa!-znowu uderzam w stół, tym razem łamiąc go na pół.
-Dlaczego to zrobiłeś?
-Nie wiem. Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło.. Byłem najebany, wiem, to żadne wytłumaczenie.. ale innego Ci nie podam.
Harry otwiera usta, by coś powiedzieć, jednak rezygnuje. Przeczesuje palcami włosy i ciągnie za nie. Do moich oczu napływają łzy, które próbuję powstrzymać. Marnie mi to wychodzi.
-Ej, przestań-słyszę loczka-będzie dobrze. Wybaczy Ci to. Kocha Cię-uśmiecha się pocieszająco.
Ja się chyba przesłyszałem. Nie mówiąc nic, po prostu się do niego przytulam i wybucham płaczem, jak małe dziecko.

PERSPEKTYWA NIALL'A

Wsiadam do samochodu i jadę w stronę hotelu. Z trudem udaję mi się przekonać ochronę, żeby mnie wpuścili. Biegnę do pokoju Emily, pukam. Nic.
-Emily, to ja. Niall. Otwórz, proszę-mówię lekko stukając w drewnianą powierzchnię.
Drzwi otwierają się. Przede mną stoi Emily.. O matko.. Wygląda strasznie. Bez słowa blondynka przytula się do mnie.
-Już dobrze-mówię głaszcząc ją po głowie.
Odsuwa się ode mnie i wpuszcza do środka.
-Dlaczego nic nie mówiłaś przez telefon?-pytam siadając obok niej na łóżku.
Nic. Cisza.
-Emily..
-Potrzebuję-kaszle-wody-mówi po czym wymiotuje na podłogę.
Zrywam się z miejsca i idę po wodę.
-Trzymaj-podaję jej kubeczek zimnej wody.
Wypija wszystko w ciągu sekundy.
-Dziękuję-mówi.
-Jadłaś coś?-pytam.
-Nie.
Ma na sobie te same ciuchy, w których opuszczała dom..
-Nic nie jadłam, nie piłam, nie spałam. Niall.. Ja nie wiem co się ze mną dzieje-płacze.
Przytulam ją. Ona kładzie swoją głowę na moim torsie i zaczyna płakać jeszcze bardziej.
Ciche szlochanie blondynki przerywa pukanie do drzwi.
-Otworzyć?-pytam, a ona kiwa głową.
Podchodzę do drzwi, a przede mną ukazuje się Zayn.
-Sorry, ale wydaje mi się, że to nie jest najlepszy moment-mówię cicho.

~przeczytałeś/aś-skomentuj~

______________________________________
Jest rozdział 9! Dostałam weny! Wydaję mi się, że notka pod poprzednim rozdziałem będzie nieważna! Mam nadzieję, że rozdział się podoba :) Dobranoc! :):)

1 komentarz: