-Przyjdziesz dzisiaj na imprezę?-pyta Louis.
-W sumie to czego nie-uśmiecham się
-Przyjdziesz?-odwraca się w stronę Alex
-Tak, pewnie.
-To my już pójdziemy. O której i gdzie mamy być?-pytam kierując wzrok na Liam'a. Ten podaje mi adres klubu i godzinę. Żegnamy się i wracamy do hotelu.
-Widziałaś jaki on na żywo jest przystojny?-piszczy Alex rzucając torebkę na łóżko.
-Jeśli powiesz mi który-śmieję się.
-Louis!
-Dobra, dobra. Mamy niecałą godzinę do rozpoczęcia imprezy, ale i tak nie będziemy tam od początku.
-Jasne-uśmiecha się i zaczyna wyrzucać ciuchy z szafy
-Pomóc Ci?
-Jeśli możesz-opada na łóżko-co mam ubrać?
-Może to?-pokazuję jej czerwoną sukienkę-ładna.
-Dzięki
Uśmiecham się i idę wybrać coś dla siebie. Ubieram spódnicę i krótką koszulkę.
Dochodzi 20. Impreza trwa już godzinę, więc wychodzimy.
Kiedy wchodzimy do klubu, rozglądamy się w poszukiwaniu chłopaków.
-Witam panie-odwracam się, by ujrzeć Harry'ego.
-Cześć odpowiadam
-Hej-mówi Alex i odchodzi w kierunku baru.
-Ładnie wyglądasz-uśmiecha się. Całkiem inny, niż go sobie wyobrażałam.
-Dziękuję. Nie widziałeś może Zayn'a?-pytam, a chłopak uśmiecha się szeroko i wskazuje na mulata siedzącego przy barze-dzięki-rzucam i ruszam w jego kierunku.
Przepycham się przez tłum i docieram do Zayn'a.
-Cześć-mówię i siadam obok niego zamawiając drinka.
-Hej-uśmiecha się
***
-Która godzina?-pytam
-Prawie północ
-Zatańczysz?
-Zazwyczaj to chłopak się o to pyta-śmieje się i wstaje-dużo piłaś?
-Nie-kłamię.
-Jasne
-Odbijamy!-słyszę krzyk loczka.
Odpycha Zayn'a i zaczyna ze mną tańczyć.
-A więc..-zaczyna-jesteś wolna, prawda?-uśmiecha się.
-Tak, tak myślę-śmieję się- znaczy.. biorąc pod uwagę to, że ja- nie dokańczam, bo Harry zaczyna mnie całować. Przez chwilę odwzajemniam pocałunek, ale zaczynam go odpychać.
-Nie podoba Ci się?-pyta i przybliża się jeszcze bardziej.
-Nie. Znaczy ta.. ale ja-jąkam się.
Nie powinnam go całować. Nie za bardzo wiem, co powiedzieć, więc po prostu odchodzę, by poszukać Zayn'a. Zauważam go jak siedzi sam na kanapie.
-Mogę?-pytam
Przez chwilę nic nie mówi, jakby był zamyślony.
-Taa..-odzywa się
-Siedzisz tutaj cały czas?
-Od momentu, kiedy zaczęłaś tańczyć z Harrym? Tak.
-Oj, to tylko taniec-łapie go za rękę
-Od kiedy pocałunek to taniec?-wyrywa się.
-Widziałeś.. Zayn, ja go odepchnęłam, ja nie, ja nie chciałam tego zrobić, ja.. jak widać nie jestem trzeźwa-nie wiem, jak mam się tłumaczyć.
-Fakt, nie jesteś. Ale możesz chyba nad sobą panować?-krzyczy
-A dlaczego Tobie to tak przeszkadza?-pytam mając nadzieję, że odpowie coś w stylu "bo Cię kocham".
-Bo.. nie wiem.
-Powiedz-zniżam głos
Zamiast odpowiedzieć, po prostu wstaje. Łapię go za rękę, ale wyrywa ją i odchodzi.
Świetnie.. Jak będę miała okazję, to po prostu go zabiję. Zabije Harry'ego.
-W porządku?-słyszę irlandzki akcent.
-Tak.. Nie-przyznaje.
-Chodzi o Zayn'a? Czy może o Harry'ego? On zawsze coś narozrabia-siada obok.
-W sumie to o obu.
-Chcesz o tym pogadać?
-Nie. Nie wiem.
-Jeśli trzeba nikomu nie powiem. To jak?-pyta, a ja przytakuje-Więc o co chodzi?
Opowiadam blondynowi całą historię. Chłopak patrzy na mnie tak, jakby nie wiedział, co ma powiedzieć.
-Ja mówiłam mu, ze jestem pijana, ale on poszedł-chce mi się płakać.
Niall przytula mnie.
-A powiedz mi.. czy Ty.. czy czujesz coś do niego?-odsuwa się ode mnie.
Nie spodziewałam się, że o to zapyta.
-Tak.. Kocham go
-Wydaje mi się, że Ty też nie jesteś dla niego obojętna
-Dlaczego tak myślisz?
-Bo ostatnio chodzi taki wesoły, rozmarzony. Na Twoim miejscu poszedłbym go poszukać-uśmiecha się lekko.
-Dziękuję, Niall-przytulam go i wstaje. Po przeszukaniu klubu, postanawiam sprawdzić na zewnątrz. Kiedy wychodzę widzę Zayn'a. Siedzi na murku.
-Kocham Cię, wariacie-mówię podchodząc do niego. Chłopak odwraca się. Jest zaskoczony, z resztą tak, jak ja. Wstaje i podchodzi bliżej.
-Ja Ciebie też-prawie szepcze i złącza nasze usta w pocałunku.
-Tutaj są moje gołąbeczki!-odrywam się od chłopaka, by ujrzeć Lou i Alex-chodźcie do środka
-A co tam ciekawego?-pyta Malik.
-Gra,y w butelkę-mówi Alex i daje nam znak ręką, abyśmy weszli do środka. Nienawidzę takich zabaw. Jęczę, wchodzę do środka i siadam w kółku. O ile w ogóle można to kółkiem nazwać. Bardziej pasowało by słowo jajo. Harry kręci butelką. No pięknie! Ja.
-Prawda czy wyzwanie?-pyta z uśmiechem
-Prawda
-Hmm.. a więc, jesteś dziewicą?
Wiedziałam!
-Taa..-odpowiadam i kręcę butelką. Liam.
-Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie
Z tym mam problem. Nie jestem dobra w wymyślaniu wyzwań. Po chwili zastanowienia mówię żeby pocałował Elizabeth, dziewczynę, którą poznałam w trakcie gry.
Kręci Louis i wypada na mnie.
-Wyzwanie-mówię
-Do tej pory cały czas prawda-śmieje się-pocałuj Harry'ego.
Nie. Nie zrobię tego. Nie zrobię tego kolejny raz. Nie Zaynowi.
-Wybacz, ale nie zrobię tego-wszystkie oczy skierowane są na mnie-albo zakręć jeszcze raz, albo wymyśl coś innego-mówię.
Louis zastanawia się chwilę, a Harry szepcze mu oś na ucho. Chłopak śmieje się i mówi:
-Mam dla Ciebie inne wyzwanie.
Mam się bać?
-Ściągnij koszulkę.
No chyba go pojebało. Spoglądam na Zayn'a, a te ku mojemu zdziwieniu-uśmiecha się. Zdejmuję koszulkę, a wszyscy patrzą ma mnie. To krępujące.
-Dobra, gramy-śmieję się.
Oznajmiam wszystkim, żeby grali chwilę beze mnie. Idę do baru i zamawiam kolejnego drinka. Kiedy wracam, Zayn trzyma butelkę. Siadam, a Zayn kręci. Ja.
-Wyzwanie-uśmiecham się.
-Pocałuj mnie-również się uśmiecha.
To mogę zrobić bez problemu.
~Przeczytałeś/aś-skomentuj~
__________________________________
Wiem, że rozdziały miały być co tydzień, ale nie będę miała czasu, żeby w każdy piątek pisać, więc będą dodawane nieregularnie.
A teraz co do rozdziału, to wiem, że są na razie krótkie, ale następne będą dłuższe :D
sobota, 21 lutego 2015
piątek, 20 lutego 2015
Rozdział 2
Kiedy dochodzimy do lodziarni, zamawiamy swoje ulubione malinowe lody. Po deserze ruszamy w kierunku hotelu. Kiedy wchodzimy do pokoju, biorę prysznic i siadam na łóżku. Resztę wieczoru spęczamy na rozmowie. Kiedy robi się późno, kładę się i próbuje zasnąć. Moje starania przerywa sms.
Cześć. Nie obudziłem Cię? :)
Pierwsze, co przyszło mi na myśl-Zayn.
Hej, nie.
Masz jutro czas?
Mam
Super. Będę po Ciebie o 13. Tylko podaj mi adres
Mieszkam w hotelu obok restauracji, w której dziś byliśmy.
Okey, do zobaczenia. Słodkich snów. x
Dobranoc :)
-Z kim tak piszesz?-Alex siada i zapala lampkę.
-Z Zaynem-uśmiecham się
-No, no!-śmieje się
Uderzam w nią poduszką, na co śmieje się jeszcze bardziej.
-Idź spać-mówię i gaszę lampkę.
-Dobranoc. Niech Ci się Malik przyśni.
-Zatkaj się.
Następnego dnia budzę się z uśmiechem na twarzy. Tak, jak wspominała Alex, śnił mi się Zayn. Idę do łazienki, ubieram się, a włosy spinam w koka.
-Hej-słyszę Alex
-Cześć-uśmiecham się-idziemy coś zjeść?
-Pewnie!-prawie krzyczy, Ona naprawdę kocha jeść.
Po śniadaniu wracamy do pokoju. Idę do łazienki, ubieram sukienkę, włosy rozpuszczam i lekko się maluję.
-Co się tak stroisz?-Alex wchodzi do pomieszczenia.
-Wychodzę.
-Gdzie?
-Nie wiem
-Nie wiesz, gdzie idziesz?
-Nie-uśmiecham się-Zayn mnie gdzieś zabiera.
-Szczęściara
-Już 13! Zayn już pewnie jest!biegam po pokoju wkładając do torebki potrzebne rzeczy.
-Spokojnie-uśmiecha się- powodzenia
-dziękuję- mówię po czym wychodzę.
Stoję pod hotelem i czekam na chłopaka. Pod budynek zajeżdża czarne BMW,a z auta wychodzi Zayn.
-Cześć. Przepraszam za spóźnienie ale korki
-Hej, nic nie szkodzi-uśmiecham się-to.. gdzie jedziemy?
-Niespodzianka. Wsiadaj-otwiera mi drzwi.
Po około 20 minutach jesteśmy na miejscu. Wysiadamy z auta i idziemy jakąś ścieżką.
-Ile jeszcze?-pytam. Nie mogłam wziąć lepszych butów..
-Już, patrz-wskazuje na wysoką bramę. Niczego, co jest za nią nie widać. Malik wyciąga z kieszeni klucz i otwiera kłódkę. Popycha bramę, otwierając ją. Moim oczom ukazało się wielkie pastwisko i wiele koni.
-Mam nadzieję, że lubisz-uśmiecha się.
-Kocham! Ale.. możemy tu być? Czyje to wszystko?
-Jeśli pozwolisz, to możemy
-Nie rozumiem
-To jest Twoje, Emily
-Nie..
-Tak
-Ale ile to musiało kosztować? Nie, nie. Ja tego nie przyjmę, Zayn.
-To nie było aż takie drogie.
-Jasne.. Mówisz tak, żeby mnie przekonać-śmieję się.
-Może-uśmiecha się szeroko-umiesz jeździć?
-Pewnie, a Ty?
-Nie bardzo
-Mogłeś mi powiedzieć, że tu będziemy. Ubrałabym coś innego.
-Będziesz wyglądać jak panna młoda na koniu-śmieje się.
W pewnym sensie ma rację. Mam na sobie białą sukienkę.
-Dobra, nieważne. Chodź, nauczę Cię. To nie takie trudne-łapię chłopaka za rękę i prowadzę do koni.
-I co ja mam teraz zrobić?-pyta siedząc bez ruchu w siodle.
-Jechać-śmieję się
-Bardzo śmieszne
Tłumaczę mu, co ma robić, a następnie ruszamy na przejażdżkę.
-Dobrze Ci idzie-uśmiecham się
-Dzięki. A Ty skąd umiesz tak dobrze jeździć?
-Mama mnie nauczyła. Szczerze mówiąc, nienawidziłam koni.
-To dlaczego uczyłaś się jeździć?
-Znienawidziłam je, jak już jeździłam
-Dlaczego? Co się stało?-pyta próbując za mną skręcić.
-Jak miałam 12 lat nauczyłam się jeździć. Miałam cztery własne konie-uśmiecham się na to wspomnienie-pewnego dnia wybrałyśmy się z mamą na przejażdżkę. Moja mama zawsze była taka uśmiechnięta..
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Zawsze była uśmiechnięta? Była? Dziewczyna spogląda na mnie z zaszklonymi oczyma.
-Hej, nie płacz. Co jest?-wiem, że nie powinienem pytać, bo spodziewam się najgorszego, ale jestem ciekawy.
-Koń mojej mamy zauważył coś. Przestraszył się. Zaczął uciekać. Biegł coraz szybciej i szybciej. Nie można było nad nim zapanować. W końcu mama spadła z niego uderzając głową w kamień. Zginęła na miejscu-zsiada z konia i siada na jakimś kamieniu.
-Tak mi przykro-przytulam ją. No pięknie.
-Możemy już wracać?
-Oczywiście
-Przepraszam. To miał być miły i wesoły dzień, a ja-zaczynam kiedy wsiadamy do samochodu-wszystko zepsułem.
-Daj spokój. To nie Twoja wina.
-Gdybym nie zapytał, co się stało, teraz nie wracalibyśmy, a Ty byś nie płakała.
-I tak często o tym myślę. Nie przejmuj się. To naprawdę nie woja wina-lekko się uśmiecha.
Odprowadzam Emily do pokoju, żegnamy się i wracam do domu.
PERSPEKTYWA EMILY
-Zrobisz mi coś do picia?-pytam siadając na łóżko.
-Jasne-Alex uśmiecha się i wychodzi.
Po chwili wraca z kubkiem herbaty.
-Dziękuję-uśmiecham się-która godzina?
-Czwarta
Alex oznajmia mi, że wychodzi, żeby kupić coś w supermarkecie. Do pokoju wraca dość późno.
-Gdzie byłaś tak długo?-pytam.
-W sklepie. Pójdę już spać. Jestem zmęczona.
-Okej. Dobranoc.
Jest po 20, nie mogę zasnąć. No bo kto chodzi spać o 20 w wakacje? Telefon wydaje głośny dźwięk, więc wyciszam go by nie obudzić Alex i sprawdzam, kto napisał. To Zayn.
Przepraszam..
To nie Twoja wina. Zrozum.
Wiem, że moja. Śpij już, dobranoc x
Dobranoc xx
Po paru godzinach w końcu zasypiam.
Następnego ranka budzi mnie telefon. Ignoruje go i idę do łazienki.
-Hej-uśmiecha się Alex
-Cześć-odwzajemniam uśmiech-wiesz co?
-Hmm?
-Zayn kupił mi mi stajnię, konie. Jest kochany.
-Naprawdę? Tylko pozazdrościć takiego chłopaka
-Jaki chłopka? Ledwo go znam.
Alex nic nie mówi, tylko się śmieje. Podchodzę do stołu i biorę telefon, który zaczyna po raz kolejny dzwonić.
-Halo? Jasne. Do zobaczenia
-Kto to?-Alex podchodzi do mnie.
-Zayn-odpowiadam-dzisiaj poznam resztę chłopaków. Jedziesz ze mną?
-Ty się jeszcze pytasz! Pewnie, ale..
-Jakie znowu "ale"?
-Nie będę przeszkadzać?
-Nie-uśmiecham się.
Idę do łazienki, a Alex za mną. Siada na brzegu wanny.
-Kok-mówię podając jej wsuwki i siadam na podłodze.
-Jasne. Powiedz mi-bierze włosy do góry by je związać-czy Ty i Zayn
-Nie-przerywam jej, wiedząc o co chce zapytać.
-Okej-śmieje się-wzięłaś tą miętową sukienkę?
-Tak
-Okej-mówi wpinając ostatnią wsuwkę we włosy.
-Dziękuję-wychodzimy z łazienki.
Robię ostatnie poprawki, zakładam buty i wychodzimy. Zayn stoi koło auta. Wsiadamy do samochodu, a po 10 minutach chłopak parkuje pod dużym domem i wyłącza silnik.
-Tu mieszkacie?-pytam rozpinając pas.
-Tak-uśmiecha się.
Kiedy podchodzimy do drzwi, Zayn puka a po chwili w drzwiach pojawia się uśmiechnięty Niall. Zastanawia mnie dlaczego puka do własnego domu Nie powinien po prostu wejść?
-Wchodzisz?-pyta Zayn.
-T.. tak, już-odpowiadam i niepewny, krokiem wchodzę do domu, a za mną "spełniająca marzenia" Alex. Kiedy Niall zamyka drzwi, prowadzi nas do salonu, skąd widać kuchnię, a w niej uśmiechniętego Louis'a. Zayn siada na kanapie i klepie ręką na miejsce obok siebie na znam\k abym usiadła. Po chwili do pokoju wchodzi Harry.
-Cześć dziewczyny-woła uśmiechając się, jakby znał nas od lat.
-Umm.. hej-odpowiadam.
-Może pójdziemy na jakąś imprezę? Te panie muszą nabrać pewności siebie-uśmiech nie schodzi mu z twarzy.
Zaskakuje mnie kiedy Zayn owija swoją rękę wokół mojej talii, ale uśmiecham się. Do pokoju wchodzi Liam i Louis.
-Cześć, jestem-zaczyna podając rękę Alex.
-Louis-kończy za niego-wiem, ja jestem Alex. Miło mi Cię poznać-ściska rękę chłopaka.
Jestem zaskoczona, że nie rzuciła mu się na szyje. Wstaje i witam się z resztą.
-Ślicznie wyglądasz-zauważył Harry.
-Dziękuję.
Zayn podchodzi do mnie i łapie mnie w talii.
-Oh! Widzę, że jesteś już zajęta, piękna.
-Do mnie mówisz?-śmieję się.
-Tak, do Ciebie Emily-jego uśmiech rośnie.
-Daj spokój, Harry-odzywa się Zayn.
Czy on jest zazdrosny?
~Przeczytałeś/aś-skomentuj~
______________________
Beznadziejny jest ten rozdział, wiem. Postaram się jakoś poprawić :D
Tak jeszcze powiem, że rozdziały będą dodawane co tydzień w piątek :)
Cześć. Nie obudziłem Cię? :)
Pierwsze, co przyszło mi na myśl-Zayn.
Hej, nie.
Masz jutro czas?
Mam
Super. Będę po Ciebie o 13. Tylko podaj mi adres
Mieszkam w hotelu obok restauracji, w której dziś byliśmy.
Okey, do zobaczenia. Słodkich snów. x
Dobranoc :)
-Z kim tak piszesz?-Alex siada i zapala lampkę.
-Z Zaynem-uśmiecham się
-No, no!-śmieje się
Uderzam w nią poduszką, na co śmieje się jeszcze bardziej.
-Idź spać-mówię i gaszę lampkę.
-Dobranoc. Niech Ci się Malik przyśni.
-Zatkaj się.
Następnego dnia budzę się z uśmiechem na twarzy. Tak, jak wspominała Alex, śnił mi się Zayn. Idę do łazienki, ubieram się, a włosy spinam w koka.
-Hej-słyszę Alex
-Cześć-uśmiecham się-idziemy coś zjeść?
-Pewnie!-prawie krzyczy, Ona naprawdę kocha jeść.
Po śniadaniu wracamy do pokoju. Idę do łazienki, ubieram sukienkę, włosy rozpuszczam i lekko się maluję.
-Co się tak stroisz?-Alex wchodzi do pomieszczenia.
-Wychodzę.
-Gdzie?
-Nie wiem
-Nie wiesz, gdzie idziesz?
-Nie-uśmiecham się-Zayn mnie gdzieś zabiera.
-Szczęściara
-Już 13! Zayn już pewnie jest!biegam po pokoju wkładając do torebki potrzebne rzeczy.
-Spokojnie-uśmiecha się- powodzenia
-dziękuję- mówię po czym wychodzę.
Stoję pod hotelem i czekam na chłopaka. Pod budynek zajeżdża czarne BMW,a z auta wychodzi Zayn.
-Cześć. Przepraszam za spóźnienie ale korki
-Hej, nic nie szkodzi-uśmiecham się-to.. gdzie jedziemy?
-Niespodzianka. Wsiadaj-otwiera mi drzwi.
Po około 20 minutach jesteśmy na miejscu. Wysiadamy z auta i idziemy jakąś ścieżką.
-Ile jeszcze?-pytam. Nie mogłam wziąć lepszych butów..
-Już, patrz-wskazuje na wysoką bramę. Niczego, co jest za nią nie widać. Malik wyciąga z kieszeni klucz i otwiera kłódkę. Popycha bramę, otwierając ją. Moim oczom ukazało się wielkie pastwisko i wiele koni.
-Mam nadzieję, że lubisz-uśmiecha się.
-Kocham! Ale.. możemy tu być? Czyje to wszystko?
-Jeśli pozwolisz, to możemy
-Nie rozumiem
-To jest Twoje, Emily
-Nie..
-Tak
-Ale ile to musiało kosztować? Nie, nie. Ja tego nie przyjmę, Zayn.
-To nie było aż takie drogie.
-Jasne.. Mówisz tak, żeby mnie przekonać-śmieję się.
-Może-uśmiecha się szeroko-umiesz jeździć?
-Pewnie, a Ty?
-Nie bardzo
-Mogłeś mi powiedzieć, że tu będziemy. Ubrałabym coś innego.
-Będziesz wyglądać jak panna młoda na koniu-śmieje się.
W pewnym sensie ma rację. Mam na sobie białą sukienkę.
-Dobra, nieważne. Chodź, nauczę Cię. To nie takie trudne-łapię chłopaka za rękę i prowadzę do koni.
-I co ja mam teraz zrobić?-pyta siedząc bez ruchu w siodle.
-Jechać-śmieję się
-Bardzo śmieszne
Tłumaczę mu, co ma robić, a następnie ruszamy na przejażdżkę.
-Dobrze Ci idzie-uśmiecham się
-Dzięki. A Ty skąd umiesz tak dobrze jeździć?
-Mama mnie nauczyła. Szczerze mówiąc, nienawidziłam koni.
-To dlaczego uczyłaś się jeździć?
-Znienawidziłam je, jak już jeździłam
-Dlaczego? Co się stało?-pyta próbując za mną skręcić.
-Jak miałam 12 lat nauczyłam się jeździć. Miałam cztery własne konie-uśmiecham się na to wspomnienie-pewnego dnia wybrałyśmy się z mamą na przejażdżkę. Moja mama zawsze była taka uśmiechnięta..
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Zawsze była uśmiechnięta? Była? Dziewczyna spogląda na mnie z zaszklonymi oczyma.
-Hej, nie płacz. Co jest?-wiem, że nie powinienem pytać, bo spodziewam się najgorszego, ale jestem ciekawy.
-Koń mojej mamy zauważył coś. Przestraszył się. Zaczął uciekać. Biegł coraz szybciej i szybciej. Nie można było nad nim zapanować. W końcu mama spadła z niego uderzając głową w kamień. Zginęła na miejscu-zsiada z konia i siada na jakimś kamieniu.
-Tak mi przykro-przytulam ją. No pięknie.
-Możemy już wracać?
-Oczywiście
-Przepraszam. To miał być miły i wesoły dzień, a ja-zaczynam kiedy wsiadamy do samochodu-wszystko zepsułem.
-Daj spokój. To nie Twoja wina.
-Gdybym nie zapytał, co się stało, teraz nie wracalibyśmy, a Ty byś nie płakała.
-I tak często o tym myślę. Nie przejmuj się. To naprawdę nie woja wina-lekko się uśmiecha.
Odprowadzam Emily do pokoju, żegnamy się i wracam do domu.
PERSPEKTYWA EMILY
-Zrobisz mi coś do picia?-pytam siadając na łóżko.
-Jasne-Alex uśmiecha się i wychodzi.
Po chwili wraca z kubkiem herbaty.
-Dziękuję-uśmiecham się-która godzina?
-Czwarta
Alex oznajmia mi, że wychodzi, żeby kupić coś w supermarkecie. Do pokoju wraca dość późno.
-Gdzie byłaś tak długo?-pytam.
-W sklepie. Pójdę już spać. Jestem zmęczona.
-Okej. Dobranoc.
Jest po 20, nie mogę zasnąć. No bo kto chodzi spać o 20 w wakacje? Telefon wydaje głośny dźwięk, więc wyciszam go by nie obudzić Alex i sprawdzam, kto napisał. To Zayn.
Przepraszam..
To nie Twoja wina. Zrozum.
Wiem, że moja. Śpij już, dobranoc x
Dobranoc xx
Po paru godzinach w końcu zasypiam.
Następnego ranka budzi mnie telefon. Ignoruje go i idę do łazienki.
-Hej-uśmiecha się Alex
-Cześć-odwzajemniam uśmiech-wiesz co?
-Hmm?
-Zayn kupił mi mi stajnię, konie. Jest kochany.
-Naprawdę? Tylko pozazdrościć takiego chłopaka
-Jaki chłopka? Ledwo go znam.
Alex nic nie mówi, tylko się śmieje. Podchodzę do stołu i biorę telefon, który zaczyna po raz kolejny dzwonić.
-Halo? Jasne. Do zobaczenia
-Kto to?-Alex podchodzi do mnie.
-Zayn-odpowiadam-dzisiaj poznam resztę chłopaków. Jedziesz ze mną?
-Ty się jeszcze pytasz! Pewnie, ale..
-Jakie znowu "ale"?
-Nie będę przeszkadzać?
-Nie-uśmiecham się.
Idę do łazienki, a Alex za mną. Siada na brzegu wanny.
-Kok-mówię podając jej wsuwki i siadam na podłodze.
-Jasne. Powiedz mi-bierze włosy do góry by je związać-czy Ty i Zayn
-Nie-przerywam jej, wiedząc o co chce zapytać.
-Okej-śmieje się-wzięłaś tą miętową sukienkę?
-Tak
-Okej-mówi wpinając ostatnią wsuwkę we włosy.
-Dziękuję-wychodzimy z łazienki.
Robię ostatnie poprawki, zakładam buty i wychodzimy. Zayn stoi koło auta. Wsiadamy do samochodu, a po 10 minutach chłopak parkuje pod dużym domem i wyłącza silnik.
-Tu mieszkacie?-pytam rozpinając pas.
-Tak-uśmiecha się.
Kiedy podchodzimy do drzwi, Zayn puka a po chwili w drzwiach pojawia się uśmiechnięty Niall. Zastanawia mnie dlaczego puka do własnego domu Nie powinien po prostu wejść?
-Wchodzisz?-pyta Zayn.
-T.. tak, już-odpowiadam i niepewny, krokiem wchodzę do domu, a za mną "spełniająca marzenia" Alex. Kiedy Niall zamyka drzwi, prowadzi nas do salonu, skąd widać kuchnię, a w niej uśmiechniętego Louis'a. Zayn siada na kanapie i klepie ręką na miejsce obok siebie na znam\k abym usiadła. Po chwili do pokoju wchodzi Harry.
-Cześć dziewczyny-woła uśmiechając się, jakby znał nas od lat.
-Umm.. hej-odpowiadam.
-Może pójdziemy na jakąś imprezę? Te panie muszą nabrać pewności siebie-uśmiech nie schodzi mu z twarzy.
Zaskakuje mnie kiedy Zayn owija swoją rękę wokół mojej talii, ale uśmiecham się. Do pokoju wchodzi Liam i Louis.
-Cześć, jestem-zaczyna podając rękę Alex.
-Louis-kończy za niego-wiem, ja jestem Alex. Miło mi Cię poznać-ściska rękę chłopaka.
Jestem zaskoczona, że nie rzuciła mu się na szyje. Wstaje i witam się z resztą.
-Ślicznie wyglądasz-zauważył Harry.
-Dziękuję.
Zayn podchodzi do mnie i łapie mnie w talii.
-Oh! Widzę, że jesteś już zajęta, piękna.
-Do mnie mówisz?-śmieję się.
-Tak, do Ciebie Emily-jego uśmiech rośnie.
-Daj spokój, Harry-odzywa się Zayn.
Czy on jest zazdrosny?
~Przeczytałeś/aś-skomentuj~
______________________
Beznadziejny jest ten rozdział, wiem. Postaram się jakoś poprawić :D
Tak jeszcze powiem, że rozdziały będą dodawane co tydzień w piątek :)
środa, 11 lutego 2015
Rozdział 1
Wstałam wcześnie, spojrzałam na kalendarz. 28 czerwiec. Koniec szkoły! Ruszam w stronę łazienki. Ubieram białą koszulę, czarną spódnicę i szpilki. Schodzę na dół, gdzie czeka na mnie Alex z naleśnikami. Po śniadaniu idziemy do szkoły. Po zakończeniu razem ze znajomymi idziemy na miasto. Do domu wracamy dość późno, wiec od razu kładziemy się spać. Następnego ranka budzi mnie TELEFON.
-Halo?
-Cześć. Mam dla Ciebie niespodziankę-słyszę głos taty.
-Hej. Jaką?
-Lecisz do Londynu na całe wakacje
-Jeju! Dziękuje.
-Nie ma za co. Bilety powinny niedługo przyjść.
-Świetnie! Ale... Bilety?
-Tak. Lecisz z Alex.
-Super, dziękuje.
-Lecicie dzisiaj wiec będę po Was o 18. Paa
-Okej, papa.
Kiedy odkładam TELEFON na stolik, wołam Alex. Do pokoju wchodzi moja ledwo przytomna przyjaciółka.
-Co jest?-pyta
-Lecimy do Londynu-uśmiecham się szeroko.
-Co?-oczy Alex natychmiast się powiększają.
-Do Londynu! Jeszcze dziś!
-Super! To lecę się spakować-śmieje się i wychodź.
Ruszam w stronę łazienki. Po długiej kąpieli idę do kuchni, a chwilę po mnie przychodzi Alex.
-Co dziś na śniadanie?-uśmiecha się.
-Umm.. Zapiekanki, może być?
-Pewnie-siada przy stole i nucąc czeka na jedzenie.
Kiedy podaje jej talerz od razu zaczyna jeść.
-Wiesz.. A może spotykamy One Direction?-pyta biorąc do ręki zapiekankę.
-Nie wydaje mi się.
-A może jednak?
-Nie
-A jak ich spotkamy i dostanę autograf to stawiasz mi lody-oznajmia.
-Nie ma sprawy-uśmiecham się i wstaję by włożyć talerze do zmywarki. Po chwili dzwoni dzwonek. Podchodzę do drzwi i je otwieram. Listonosz. Po otrzymaniu koperty, kładę ją na stole i przyłączam sie do Alex, która ogląda telewizję.
-Nic ciekawego. Może pójdziemy do kina?-pytam wyłączając telewizor.
-Świetny pomysł-uśmiecha się.
Po dwóch godzinach wracamy do domu. Sama rozmowa dużo nam zajęła. Dochodzi 18, więc idę do pokoju po walizkę. Schodzę na dół i wsadzam do torby bilety. Wychodzimy z domu, zamykam drzwi i wsiadamy do auta.
-Hejka-mówię.
-Dzień dobry-mówi Alex i zamyka drzwi.
-Cześć. To jedziemy?-pyta tato
-Pewnie!
Po godzinie jesteśmy na lotnisku. Tato odprowadził nas do odprawy, żegnamy się i wsiadamy do samolotu. Większość czasu spałam, więc lot minął szybko. Kiedy wychodzimy z samolotu, zamawiamy taksówkę i jedziemy do hotelu. Jest po 21, więc po odłożeniu bagaży, kładziemy się spać.
Rano po śniadaniu idziemy pozwiedzać. Zwiedzamy Big Ben, Lodnon Eye i wiele innych ciekawych miejsc. Po całym dniu chodzenia po mieście udajemy się do restauracji. Po posiłku wracamy do hotelu. Jest ciemno, więc nie obeszło się bez wpadnięcia na kogoś.
-Bardzo przepraszam-podnoszę wzrok i widzę Zayna Malika!
-Nie szkodzi-uśmiecha się.
-Emily-mówię gdy chłopak przez dłuższy czas patrzy się na mnie i podaje mu rękę.
-Zayn-doskonale wiem, jak ma na imię, więc po prostu się uśmiecham.
Chłopak odwraca się do Alex z jak mi się wydaje zamiarem przedstawienia się, jednak nie sądzę, żeby to było konieczne. Malik otwiera usta by coś powiedzieć, ale Alex jest szybsza.
-Tak, wiem. Jesteś Zayn. Zayn Malik! Ja jestem Alex-uśmiecha się-dasz mi autograf? Tylko że nie mam nic ze sobą.
-Ja też nie -uśmiecha się i spogląda na restaurację, z której chwile wcześniej wyszłyśmy-w takim razie jutro o 16 w tej restauracji.
-Okej
-To.. Do zobaczenia-mówi i odchodzi.
-No to jutro idziemy na lody, kochana-śmieje się Alex.
-Oczywiście-uśmiecham się i ruszamy w kierunku hotelu.
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Idę ulicą zapatrzony w telefon. Nagle ktoś na mnie wpadł.
-Bardzo przepraszam-słyszę.
-Nie szkodzi-odrywam wzrok od wyświetlacza i widzę ładną blondynkę. Mimo, że jest już ciemno, mogę stwierdzić, że ma bardzo ładne oczy. Niebiesko-zielone tęczówki patrzą na mnie.
-Emily-uśmiecha się i podaje mi dłoń.
-Zayn.
Dziewczyna jest prawdopodobnie z przyjaciółką. Odwracam się w stronę czarnowłosej, by się przedstawić, jednak nie daje mu dojść do słowa.
-Tak, wiem. Jesteś Zayn. Zayn Malik! Ja jestem Alex. Dasz mi autograf? Tylko, że nie mam nic ze sobą.
-Ja też nie-uśmiecham się-w takim razie jutro o 16 w tej restauracji-wskazuje na restaurację po drugiej stronie ulicy.
-Okej.
-To.. Do zobaczenia-mówię i odchodzę. Wyciągam telefon z kieszeni i znów zapatrzony w niego idę w kierunku domu.
-Emily!-odwracam się w stronę oddalających się dziewczyn. Blondynka odwraca się i idzie w moją stronę.
-Słucham?-uśmiecha się.
-Umm.. Mogłabyś dać mi swój numer TELEFONU?-pytam.
-Jasne-bierze mój telefon i zapisuje w nim numer.
-Dziękuje-uśmiecham się.
-Proszę-również się uśmiecha i wraca do przyjaciółki.
PERSPEKTYWA ALEX
-Co chciał?-pytam kiedy Emily wraca.
-Numer telefonu
-Naprawdę?
-tak!-obie nie możemy w to uwierzyć.
***
Kiedy budzę sie rano, Emily jeszcze śpi. Idę do łazienki, a po kąpieli schodzę do hotelowej restauracji i zamawiam śniadanie do pokoju. Kiedy do drzwi puka pokojówka, Emily budzi się. Po zjedzeniu śniadania idziemy na zakupy. Kiedy wracamy jest 16! Niemożliwe! Rzucamy zakupy i najszybciej jak umiemy biegniemy do restauracji.
-Cześć, przepraszamy-mówi Emily kiedy widzi chłopaka.
-Hej. Nic nie szkodzi. To tylko 5 minut.
5 minut? Szybkie jesteśmy. Zayn wyciąga z kieszeni kartkę i daje mi ją.
-Co to?-pyta Emily.
-To, co chciałyście-uśmiecha sie szeroko.
-Dziękuje!-przytulam go.
-Nie ma sprawy-odsuwa się ode mnie.
Mulat kieruje wzrok na Emily. Ta uśmiecha sie.
-Dziękuje-mówi.
-Proszę-odpowiada-muszę już iść.
-Okej, paa.
-Cześć-uśmiecha się i rusza w kierunku drzwi, jednak po chwili zawraca. Podchodzi do Emily i celuje ją w policzek.
PERSPEKTYWA EMILY
Stoję jak słup. Czuję, jak moje policzki stają się gorące. Kiedy chłopak znika mi z pola widzenia, zdaję sobie sprawę, że Alex coś mówi.
-Co?-patrzę na nią.
-Dziewczyno! Właśnie pocałował Cię Zayn Malik!
-Wiem. To sen?-śmieje się.
-Teraz moja droga idziemy na lody. Mam autograf!-macha mi kartką przed oczami.
-Jasne. Tylko musimy wrócić do hotelu. Zapomniałam portfela.
-Okej-uśmiecha się.
~ przeczytałeś/aś-skomentuj~
____________________
Mam nadzieję, że rozdział pierwszy podoba się choć trochę:))
-Halo?
-Cześć. Mam dla Ciebie niespodziankę-słyszę głos taty.
-Hej. Jaką?
-Lecisz do Londynu na całe wakacje
-Jeju! Dziękuje.
-Nie ma za co. Bilety powinny niedługo przyjść.
-Świetnie! Ale... Bilety?
-Tak. Lecisz z Alex.
-Super, dziękuje.
-Lecicie dzisiaj wiec będę po Was o 18. Paa
-Okej, papa.
Kiedy odkładam TELEFON na stolik, wołam Alex. Do pokoju wchodzi moja ledwo przytomna przyjaciółka.
-Co jest?-pyta
-Lecimy do Londynu-uśmiecham się szeroko.
-Co?-oczy Alex natychmiast się powiększają.
-Do Londynu! Jeszcze dziś!
-Super! To lecę się spakować-śmieje się i wychodź.
Ruszam w stronę łazienki. Po długiej kąpieli idę do kuchni, a chwilę po mnie przychodzi Alex.
-Co dziś na śniadanie?-uśmiecha się.
-Umm.. Zapiekanki, może być?
-Pewnie-siada przy stole i nucąc czeka na jedzenie.
Kiedy podaje jej talerz od razu zaczyna jeść.
-Wiesz.. A może spotykamy One Direction?-pyta biorąc do ręki zapiekankę.
-Nie wydaje mi się.
-A może jednak?
-Nie
-A jak ich spotkamy i dostanę autograf to stawiasz mi lody-oznajmia.
-Nie ma sprawy-uśmiecham się i wstaję by włożyć talerze do zmywarki. Po chwili dzwoni dzwonek. Podchodzę do drzwi i je otwieram. Listonosz. Po otrzymaniu koperty, kładę ją na stole i przyłączam sie do Alex, która ogląda telewizję.
-Nic ciekawego. Może pójdziemy do kina?-pytam wyłączając telewizor.
-Świetny pomysł-uśmiecha się.
Po dwóch godzinach wracamy do domu. Sama rozmowa dużo nam zajęła. Dochodzi 18, więc idę do pokoju po walizkę. Schodzę na dół i wsadzam do torby bilety. Wychodzimy z domu, zamykam drzwi i wsiadamy do auta.
-Hejka-mówię.
-Dzień dobry-mówi Alex i zamyka drzwi.
-Cześć. To jedziemy?-pyta tato
-Pewnie!
Po godzinie jesteśmy na lotnisku. Tato odprowadził nas do odprawy, żegnamy się i wsiadamy do samolotu. Większość czasu spałam, więc lot minął szybko. Kiedy wychodzimy z samolotu, zamawiamy taksówkę i jedziemy do hotelu. Jest po 21, więc po odłożeniu bagaży, kładziemy się spać.
Rano po śniadaniu idziemy pozwiedzać. Zwiedzamy Big Ben, Lodnon Eye i wiele innych ciekawych miejsc. Po całym dniu chodzenia po mieście udajemy się do restauracji. Po posiłku wracamy do hotelu. Jest ciemno, więc nie obeszło się bez wpadnięcia na kogoś.
-Bardzo przepraszam-podnoszę wzrok i widzę Zayna Malika!
-Nie szkodzi-uśmiecha się.
-Emily-mówię gdy chłopak przez dłuższy czas patrzy się na mnie i podaje mu rękę.
-Zayn-doskonale wiem, jak ma na imię, więc po prostu się uśmiecham.
Chłopak odwraca się do Alex z jak mi się wydaje zamiarem przedstawienia się, jednak nie sądzę, żeby to było konieczne. Malik otwiera usta by coś powiedzieć, ale Alex jest szybsza.
-Tak, wiem. Jesteś Zayn. Zayn Malik! Ja jestem Alex-uśmiecha się-dasz mi autograf? Tylko że nie mam nic ze sobą.
-Ja też nie -uśmiecha się i spogląda na restaurację, z której chwile wcześniej wyszłyśmy-w takim razie jutro o 16 w tej restauracji.
-Okej
-To.. Do zobaczenia-mówi i odchodzi.
-No to jutro idziemy na lody, kochana-śmieje się Alex.
-Oczywiście-uśmiecham się i ruszamy w kierunku hotelu.
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Idę ulicą zapatrzony w telefon. Nagle ktoś na mnie wpadł.
-Bardzo przepraszam-słyszę.
-Nie szkodzi-odrywam wzrok od wyświetlacza i widzę ładną blondynkę. Mimo, że jest już ciemno, mogę stwierdzić, że ma bardzo ładne oczy. Niebiesko-zielone tęczówki patrzą na mnie.
-Emily-uśmiecha się i podaje mi dłoń.
-Zayn.
Dziewczyna jest prawdopodobnie z przyjaciółką. Odwracam się w stronę czarnowłosej, by się przedstawić, jednak nie daje mu dojść do słowa.
-Tak, wiem. Jesteś Zayn. Zayn Malik! Ja jestem Alex. Dasz mi autograf? Tylko, że nie mam nic ze sobą.
-Ja też nie-uśmiecham się-w takim razie jutro o 16 w tej restauracji-wskazuje na restaurację po drugiej stronie ulicy.
-Okej.
-To.. Do zobaczenia-mówię i odchodzę. Wyciągam telefon z kieszeni i znów zapatrzony w niego idę w kierunku domu.
-Emily!-odwracam się w stronę oddalających się dziewczyn. Blondynka odwraca się i idzie w moją stronę.
-Słucham?-uśmiecha się.
-Umm.. Mogłabyś dać mi swój numer TELEFONU?-pytam.
-Jasne-bierze mój telefon i zapisuje w nim numer.
-Dziękuje-uśmiecham się.
-Proszę-również się uśmiecha i wraca do przyjaciółki.
PERSPEKTYWA ALEX
-Co chciał?-pytam kiedy Emily wraca.
-Numer telefonu
-Naprawdę?
-tak!-obie nie możemy w to uwierzyć.
***
Kiedy budzę sie rano, Emily jeszcze śpi. Idę do łazienki, a po kąpieli schodzę do hotelowej restauracji i zamawiam śniadanie do pokoju. Kiedy do drzwi puka pokojówka, Emily budzi się. Po zjedzeniu śniadania idziemy na zakupy. Kiedy wracamy jest 16! Niemożliwe! Rzucamy zakupy i najszybciej jak umiemy biegniemy do restauracji.
-Cześć, przepraszamy-mówi Emily kiedy widzi chłopaka.
-Hej. Nic nie szkodzi. To tylko 5 minut.
5 minut? Szybkie jesteśmy. Zayn wyciąga z kieszeni kartkę i daje mi ją.
-Co to?-pyta Emily.
-To, co chciałyście-uśmiecha sie szeroko.
-Dziękuje!-przytulam go.
-Nie ma sprawy-odsuwa się ode mnie.
Mulat kieruje wzrok na Emily. Ta uśmiecha sie.
-Dziękuje-mówi.
-Proszę-odpowiada-muszę już iść.
-Okej, paa.
-Cześć-uśmiecha się i rusza w kierunku drzwi, jednak po chwili zawraca. Podchodzi do Emily i celuje ją w policzek.
PERSPEKTYWA EMILY
Stoję jak słup. Czuję, jak moje policzki stają się gorące. Kiedy chłopak znika mi z pola widzenia, zdaję sobie sprawę, że Alex coś mówi.
-Co?-patrzę na nią.
-Dziewczyno! Właśnie pocałował Cię Zayn Malik!
-Wiem. To sen?-śmieje się.
-Teraz moja droga idziemy na lody. Mam autograf!-macha mi kartką przed oczami.
-Jasne. Tylko musimy wrócić do hotelu. Zapomniałam portfela.
-Okej-uśmiecha się.
~ przeczytałeś/aś-skomentuj~
____________________
Mam nadzieję, że rozdział pierwszy podoba się choć trochę:))
Prolog
Nazywam się Emily. Mieszkam w Londynie z moją przyjaciółką Alex. Mamy 18 lat. Naszym marzeniem od dawna było spotkanie z naszymi idolami. Kto by pomyślał, że zakochają się w nas chłopcy z zespołu. Byliśmy szczęśliwi do momentu, w którym coś nas rozdzieliło..
_____________
Mam nadzieję, że prolog zachęci Was do poznania historii Emily i jej przyjaciółki :)
_____________
Mam nadzieję, że prolog zachęci Was do poznania historii Emily i jej przyjaciółki :)
Bohaterowie
Emily Williams
Alex Wilson
Zayn Malik
Harry Styles
Edward Lawson
Michael Williams
Rose Williams
Michaelle
Liam Payne
Louis Tomlinson
Niall Horan
wtorek, 10 lutego 2015
Witam!
Cześć. Jestem Julita i będę pisać opowiadanie o One Direction. Mam nadzieję że się Wam spodoba. Nowe rozdziały będą dodawane, jeśli będzie określona ilość komentarzy. Zapraszam do czytania :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)










