Hejka! Wymyśliłam już tytuł nowego opowiadania jak i jego przebieg, tak mniej więcej. Opowiadanie pod tytułem"To się okaże.." będzie opowiadać o przeciętnej nastolatce, którą sytuacja zmusiła do zmienienia szkoły, jak i miasta.. Wszystko sie zmienia, dziewczyna odzyskuję wiarę w siebie dzięki pewnej osobie, która w rzeczywistość okaże się zwykłym draniem.. Dziewczyna jest na skraju załamania, jednak pojawia sie pewien chłopak, który z całych sił stara się najbardziej jak potrafi pomoc załamanej dziewczynie..
Opowiadanie będzie na innym blogu, którego jeszcze nie dokończyłam, także link do bloga dostaniecie za jakiś czas. Mam nadzieję, że krótkie streszczenie opowiadania zachęci Was do czytania ;p
Pozdrawiam :)
czwartek, 24 września 2015
czwartek, 17 września 2015
Zakończenie
-Emily-przeciąga Zayn-nie śpij.
Od jakiegoś czasu chłopak prowadzi ze sobą zawzięty monolog..
-No.. wstawaj-wbija mi palca w żebro.
Nic nie mówiąc, odwracam się na brzuch i znów próbuję spać.
Cisza. Może sobie poszedł?
Nie. Czuję na sobie jego ciężar.
-Złaź ze mnie-mamroczę-grubas. Połamiesz mnie.
Chłopak śmieje się.
-Wstawaj. Chyba, że potrzebujesz pomocy-mówi nadal na mnie leżąc.
Po jakimś czasie udaje mi się go z siebie zrzucić. Chłopak spada, a ja obracam się na bok. Po chwili czuję jego palec, który wbija w mój policzek. Ten facet jest nieznośny.
-Nudzi mi się, wstań już-marudzi.
-Nie.
-Czyli potrzebujesz mojej pomocy? Dobra.
Chłopak bierze mnie na ręce, a ja nadal nie otwieram oczu. Mulat stawia mnie na ziemię.
-Dlaczego nie mogę spać?-jęczę.
-Mam trzy powody-uśmiecha się.
-Okej. Dawaj.
Oby były ważne, naprawdę chce mi się spać.
-To tak. Po pierwsze-zaczyna wyliczać, pokazuje jeden palec-nudziło mi się. Po drugie-pokazuje drugi palec-jest już dość późno-mówi, a moje plany morderstwa się nie zmieniają, pokazuje trzeci palec-a po trzecie miałaś iść zapisać Rose do szkoły. Wakacje zaraz się kończą.
-Okej. Mogę to zrobić wieczorem. Dobranoc-mówię i odwracam się w stronę łóżka, jednak Zayn przyciąga mnie do siebie.
-Nie. Teraz zjemy śniadanie.
-A co dobrego przygotowałeś?
-Jak ruszysz się z tego łóżka to zobaczysz-śmieje się.
-Dobra.-ziewam.
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Wiem, że jedzeniem namówię ją do wszystkiego. Tyle je, a jest tak chuda..
Wchodzimy do kuchni, dziewczyna siada przy małym stole, a ja podaję jej talerz z kanapkami. Nie miałem pomysłu na coś kreatywnego.
-Ja mam się tym najeść?-pyta biorąc do ręki jedną kanapkę.
-Przecież jest tego dużo-śmieję się.
-Może dla Ciebie. Zrób mi jeszcze kilka-uśmiecha się-prooszę.
-Jesteś niemożliwa
-A muszę?-Rose łapie Emily za rękę.
-Tak.
-Ale dlaczego? Ty nie chodzisz do szkoły-oburza się.
-Bo już ją skończyłam. Wiesz ile lat chodziłam do szkoły? 12!-krzyczy.
-12? O matulu.. Ja nie chcę tyle. Mi wystarczy tylko jeden lat.
-Mówi się jeden rok-poprawia ją siostra.
-Jesteś dzisiaj nieznośna-wtrącam się.
-Obudziłeś mnie-oznajmia na co wybucham śmiechem.
-I to jeszcze moja wina?
-Tak.
-Już chyba będę grzeczny-próbuję powstrzymać śmiech.
PERSPEKTYWA EMILY
Kiedy wracamy do apartamentu, idę do kuchni, żeby zrobić obiad. Muszę sobie kupić jakąś książkę kucharską. Nie potrafię gotować wielu dań.
Po zrobieniu upy pomidorowej, nakrywam do stołu. Od kiedy tu mieszkamy wszystko robię ja. To robi się męczące.
-Obiad!-wołam stawiając ostatnią miskę na stole.
Do kuchni wchodzi Zayn, a Rose siedzi mu na barana. Uroczy widok.
-Pomidorowa!-krzyczy Rose i wskakuje na krzesło.
-Smacznego-uśmiecham się i zaczynam jeść.
*KILKA DNI PÓŹNIEJ*
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Między nami chyba wszystko wróciło do normy.
W sobotę mamy pierwszy koncert po przerwie. Dziś jest czwartek, więc jutro jest wyjątkowy dzień. Zamierzam oświadczyć się Emily, i zrobię to.
-Halo! Zayn, wracaj do nas-Niall macha mi ręką przed nosem.
-Hm?
-Jutro o 16 jest próba, pamiętasz?
O cholera.
-Tak. Jasne-mój głos nie brzmi wiarygodnie, jednak blondyn tego nie zauważył.
Po omówieniu paru rzeczy z chłopakami, wracam do apartamentu. Mieszkanie jest puste. Idę do kuchni w celu zrobienia obiadu. Na stole zauważam kartkę.
"Jestem z Rose na placu zabaw. Będziemy koło 16.
Emily x"
Kładę ją z powrotem na stół. Mam niecałe dwie godziny.
-A co tu tak ładnie pachnie?-słyszę Emily-cześć-uśmiecha się i muska moje usta swoimi.
-Kurczak
-Mmm
Podchodzę do piekarnika i wyjmuję z niego danie. Na każdy talerz nakładam kurczaka z ryżem i ozdabiam listkami, bla, bla. Wygląda nieźle.
-Smacznego-siadam do stołu
-Dziękuję-Rose bierze do ręki mięso.
Po co jeść widelcem? Tak jest łatwiej.
-A z jakiej okazji?
-Tak po prostu. Lubię spędzać tak czas z Tobą. Tylko Ty i ja.
-Brzmi kusząco-uśmiecha się.
-To jak?
-O której?
-19?
-Świetnie
-Okej
Dziewczyna zaczyna się śmiać.
-Co?
-Nic. Masz ładną fryzurę-uśmiecha się szeroko.
Przeczesuję palcami włosy. O co chodzi?
-Tak też jest ładnie
-To dobrze-śmieję się.
***
-Zayn, jesteś nieobecny. Jak tak dalej pójdzie to do północy nie skończymy.
-Przepraszam-wzdycham.
-Nie przepraszaj, tylko się ogarnij. Zgodzi się-Harry posyła mi uśmiech.
Odpowiadam mu tym samym i zabieram się do pracy.
-Dobra, chłopaki ja idę. Dochodzi 19.
-Jasne. My jeszcze poćwiczymy
-Powodzenia!-krzyczą prawie równo, kiedy przekraczam próg.
Uśmiecham się i idę w kierunku restauracji.
PERSPEKTYWA EMILY
Mam jeszcze 5 minut, więc powoli idę do restauracji. Zatrzymuję się na przejściu, a kiedy zaświeca się zielony ludzik, ruszam na drugą stronę ulicy. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Cieszę się, że między mną a Zaynem jest już dobrze. Brakowało mi tego. Moje rozmyślenia przerywa samochód, który z dużą prędkością uderza o moje ciało. Słyszę pisk opon, widzę rozmazany obraz, a po chwili nic.. tylko ciemność. Jednak po chwili widzę uśmiech Malika, swój, wszystkie wylane łzy.. Ale teraz to ona zostanie całkiem sama. Sama jak palec..
Ciemność.. i znów ta przerażająca ciemność
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Jest już po 19, a Emily nie ma. Wyjmuję z kieszeni telefon i dzwonię do niej. Jeden sygnał, drugi, trzeci.. nic.
48 i ostatnia próba..
Nic.
Wstaję z miejsca i jadę szukać blondynki.
PERSPEKTYWA HARRY'EGO
Przechodząc obok restauracji, w której obecnie Zayn oświadcza się Emily, mimowolnie się uśmiecham. Idę na przejście, a uśmiech z mojej twarzy natychmiast znika. Podbiegam do dziewczyny.. Emily! Przez moment stoję na środku drogi. Po jakimś czasie wyjmuję telefon i dzwonię po karetkę, a następnie do Zayn'a.
-Zayn..
-Harry, nie mogę teraz. Nie wiem gdzie jest Em-mówi szybko.
-Ja wiem-w moich oczach zbierają się łzy, przez co obraz przed oczami mam zamazany.
-Gdzie?
-Tutaj.. Boże, Zayn! Ona nie.. Ona-w tym momencie zaczynam płakać.
Niech ta karetka się pośpieszy.
-Harry! Gdzie Ty jesteś?
-Na tym przejściu obok restauracji. Szybko...
Rozłączył się.
Kucam obok dziewczyny i sprawdzam jej tętno. Coś czuję, ale to chyba moje..
Biorę blondynkę na ręce i przenoszę ją na ławkę.
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Zatrzymuję się tam gdzie wcześniej i wysiadam z samochodu. Rozglądam się, a po chwili mój wzrok zatrzymuje się na bujnych lokach. Szybko biegnę w stronę przyjaciela.
-O Boże! Emily, słyszysz mnie?
Jej sukienka zamiast biała, jest teraz czerwona.
Matko Boska..
-Jak mogłeś jej nie zauważyć?-Harry płacze?
-Nie wiem.. Nie jechałem tędy.. Ja.. O Boże, Em..
Siedzę na tym niewygodnym krześle od czterech godzin, jak nie więcej. Za chwilę dostanę zajoba. Niech ona z tego wyjdzie, błagam..
Zrywam się z miejsca, przewracając to jebane krzesełko, kiedy widzę lekarza.
-Myśleliśmy, że zapadnie w śpiączkę..
Żyje? Błagam..
-Jednak jej mózg i serce przestały pracować.. Przykro mi
Klepie mnie po ramieniu i odchodzi.
Co kurwa? Ona nie żyje? Moja Emily umarła? Nie. To tylko jebany sen, z którego za chwilę ta piękna blondynka mnie obudzi.
Łzy pchają mi się do oczu, przez co biegnąc do jej sali, wpadam na ścianę. Kurwa. Wchodzę do niej.. Leży na łóżku, wygląda, jakby spała.. Obok niej leży jakaś kartka.. Nie, to zdjęcie..
Kiedy to napisała?
Emily, wracaj..
***
Odszedłem z zespołu. Nie jestem w stanie śpiewać.
Trzy ostatnie miesiące spędziłem w Polsce. Chciałem pobyć sam. Nie chciałem słuchać tych wszystkich "Przykro mi"; "Znajdziesz inną"; "Będzie dobrze".
Nie. Nic kurwa nie będzie dobrze. Nie będzie dobrze bez niej..
Była lekiem na zło, smutek, bezsenność, na wszystko. Dosłownie. Bez wyjątku. Minęło już prawie pół roku. Dopiero od jakiegoś miesiąca w miarę normalnie funkcjonuję. Nadal nie potrafię się z tym pogodzić. Nie potrafię pogodzić się, z tym, że już nigdy nie zobaczę jej pięknego uśmiechu, nie usłyszę, jak marudzi, że nie ma się w co ubrać, nie będę budzić się wtulony w jej małe ciało..
Nie zobaczę już jej, ale na zawsze pozostanie w moim sercu. Mimo wszystko wiem, że patrzy na mnie tam, z góry i czuwa nade mną. Wiem to.
Jest mały promyk nadziei, że jakoś się poukłada. Że skończy się ten koszmar.
Tak myślałem.. do momentu, w którym do mieszkanie wszedł Harry trzaskając drzwiami.
Myliłem się.
Koszmar dopiero się zaczyna..
A morał z tej bajki jest krótki i niektórym znany,
zawsze odchodzi ktoś, kogo kochamy..
_______________________________________
Tak oto opowiadanie Love Life dobiegło końca!
Jeśli chodzi o zdjęcie, bo możecie nie zrozumieć, co tam pisze:
"Przepraszam,
nie dotrzymałam danej Ci
obietnicy..
Na zawsze Twoja,
Emily."
A jeżeli nie rozumiecie zakończenia, bo macie do tego prawo :D to na początku opowiadania Harry rozmawiał z Zaynem i powiedział mu, że jeśli coś jej zrobi to zabije go własnymi rękami. I pomimo, że Zayn w niczym nie zawinił, Harry nie może się z tym pogodzić. Emily była chyba jedyną prawdziwą miłością Harry'ego, o czym-jak myślał-nikt nie wiedział.
Także jeżeli opowiadanie się podobało, zostaw komentarz :)
Za jakiś czas pojawi się post dotyczący nowego opowiadania ;p
Mam nadzieje, że opowiadanie się spodobało. Włożyłam w to wiele wysiłku i czasu :):)
Do następnego! ^^
Od jakiegoś czasu chłopak prowadzi ze sobą zawzięty monolog..
-No.. wstawaj-wbija mi palca w żebro.
Nic nie mówiąc, odwracam się na brzuch i znów próbuję spać.
Cisza. Może sobie poszedł?
Nie. Czuję na sobie jego ciężar.
-Złaź ze mnie-mamroczę-grubas. Połamiesz mnie.
Chłopak śmieje się.
-Wstawaj. Chyba, że potrzebujesz pomocy-mówi nadal na mnie leżąc.
Po jakimś czasie udaje mi się go z siebie zrzucić. Chłopak spada, a ja obracam się na bok. Po chwili czuję jego palec, który wbija w mój policzek. Ten facet jest nieznośny.
-Nudzi mi się, wstań już-marudzi.
-Nie.
-Czyli potrzebujesz mojej pomocy? Dobra.
Chłopak bierze mnie na ręce, a ja nadal nie otwieram oczu. Mulat stawia mnie na ziemię.
-Dlaczego nie mogę spać?-jęczę.
-Mam trzy powody-uśmiecha się.
-Okej. Dawaj.
Oby były ważne, naprawdę chce mi się spać.
-To tak. Po pierwsze-zaczyna wyliczać, pokazuje jeden palec-nudziło mi się. Po drugie-pokazuje drugi palec-jest już dość późno-mówi, a moje plany morderstwa się nie zmieniają, pokazuje trzeci palec-a po trzecie miałaś iść zapisać Rose do szkoły. Wakacje zaraz się kończą.
-Okej. Mogę to zrobić wieczorem. Dobranoc-mówię i odwracam się w stronę łóżka, jednak Zayn przyciąga mnie do siebie.
-Nie. Teraz zjemy śniadanie.
-A co dobrego przygotowałeś?
-Jak ruszysz się z tego łóżka to zobaczysz-śmieje się.
-Dobra.-ziewam.
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Wiem, że jedzeniem namówię ją do wszystkiego. Tyle je, a jest tak chuda..
Wchodzimy do kuchni, dziewczyna siada przy małym stole, a ja podaję jej talerz z kanapkami. Nie miałem pomysłu na coś kreatywnego.
-Ja mam się tym najeść?-pyta biorąc do ręki jedną kanapkę.
-Przecież jest tego dużo-śmieję się.
-Może dla Ciebie. Zrób mi jeszcze kilka-uśmiecha się-prooszę.
-Jesteś niemożliwa
-A muszę?-Rose łapie Emily za rękę.
-Tak.
-Ale dlaczego? Ty nie chodzisz do szkoły-oburza się.
-Bo już ją skończyłam. Wiesz ile lat chodziłam do szkoły? 12!-krzyczy.
-12? O matulu.. Ja nie chcę tyle. Mi wystarczy tylko jeden lat.
-Mówi się jeden rok-poprawia ją siostra.
-Jesteś dzisiaj nieznośna-wtrącam się.
-Obudziłeś mnie-oznajmia na co wybucham śmiechem.
-I to jeszcze moja wina?
-Tak.
-Już chyba będę grzeczny-próbuję powstrzymać śmiech.
PERSPEKTYWA EMILY
Kiedy wracamy do apartamentu, idę do kuchni, żeby zrobić obiad. Muszę sobie kupić jakąś książkę kucharską. Nie potrafię gotować wielu dań.
Po zrobieniu upy pomidorowej, nakrywam do stołu. Od kiedy tu mieszkamy wszystko robię ja. To robi się męczące.
-Obiad!-wołam stawiając ostatnią miskę na stole.
Do kuchni wchodzi Zayn, a Rose siedzi mu na barana. Uroczy widok.
-Pomidorowa!-krzyczy Rose i wskakuje na krzesło.
-Smacznego-uśmiecham się i zaczynam jeść.
*KILKA DNI PÓŹNIEJ*
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Między nami chyba wszystko wróciło do normy.
W sobotę mamy pierwszy koncert po przerwie. Dziś jest czwartek, więc jutro jest wyjątkowy dzień. Zamierzam oświadczyć się Emily, i zrobię to.
-Halo! Zayn, wracaj do nas-Niall macha mi ręką przed nosem.
-Hm?
-Jutro o 16 jest próba, pamiętasz?
O cholera.
-Tak. Jasne-mój głos nie brzmi wiarygodnie, jednak blondyn tego nie zauważył.
Po omówieniu paru rzeczy z chłopakami, wracam do apartamentu. Mieszkanie jest puste. Idę do kuchni w celu zrobienia obiadu. Na stole zauważam kartkę.
"Jestem z Rose na placu zabaw. Będziemy koło 16.
Emily x"
Kładę ją z powrotem na stół. Mam niecałe dwie godziny.
-A co tu tak ładnie pachnie?-słyszę Emily-cześć-uśmiecha się i muska moje usta swoimi.
-Kurczak
-Mmm
Podchodzę do piekarnika i wyjmuję z niego danie. Na każdy talerz nakładam kurczaka z ryżem i ozdabiam listkami, bla, bla. Wygląda nieźle.
-Smacznego-siadam do stołu
-Dziękuję-Rose bierze do ręki mięso.
Po co jeść widelcem? Tak jest łatwiej.
-A z jakiej okazji?
-Tak po prostu. Lubię spędzać tak czas z Tobą. Tylko Ty i ja.
-Brzmi kusząco-uśmiecha się.
-To jak?
-O której?
-19?
-Świetnie
-Okej
Dziewczyna zaczyna się śmiać.
-Co?
-Nic. Masz ładną fryzurę-uśmiecha się szeroko.
Przeczesuję palcami włosy. O co chodzi?
-Tak też jest ładnie
-To dobrze-śmieję się.
***
-Zayn, jesteś nieobecny. Jak tak dalej pójdzie to do północy nie skończymy.
-Przepraszam-wzdycham.
-Nie przepraszaj, tylko się ogarnij. Zgodzi się-Harry posyła mi uśmiech.
Odpowiadam mu tym samym i zabieram się do pracy.
-Dobra, chłopaki ja idę. Dochodzi 19.
-Jasne. My jeszcze poćwiczymy
-Powodzenia!-krzyczą prawie równo, kiedy przekraczam próg.
Uśmiecham się i idę w kierunku restauracji.
PERSPEKTYWA EMILY
Mam jeszcze 5 minut, więc powoli idę do restauracji. Zatrzymuję się na przejściu, a kiedy zaświeca się zielony ludzik, ruszam na drugą stronę ulicy. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Cieszę się, że między mną a Zaynem jest już dobrze. Brakowało mi tego. Moje rozmyślenia przerywa samochód, który z dużą prędkością uderza o moje ciało. Słyszę pisk opon, widzę rozmazany obraz, a po chwili nic.. tylko ciemność. Jednak po chwili widzę uśmiech Malika, swój, wszystkie wylane łzy.. Ale teraz to ona zostanie całkiem sama. Sama jak palec..
Ciemność.. i znów ta przerażająca ciemność
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Jest już po 19, a Emily nie ma. Wyjmuję z kieszeni telefon i dzwonię do niej. Jeden sygnał, drugi, trzeci.. nic.
48 i ostatnia próba..
Nic.
Wstaję z miejsca i jadę szukać blondynki.
PERSPEKTYWA HARRY'EGO
Przechodząc obok restauracji, w której obecnie Zayn oświadcza się Emily, mimowolnie się uśmiecham. Idę na przejście, a uśmiech z mojej twarzy natychmiast znika. Podbiegam do dziewczyny.. Emily! Przez moment stoję na środku drogi. Po jakimś czasie wyjmuję telefon i dzwonię po karetkę, a następnie do Zayn'a.
-Zayn..
-Harry, nie mogę teraz. Nie wiem gdzie jest Em-mówi szybko.
-Ja wiem-w moich oczach zbierają się łzy, przez co obraz przed oczami mam zamazany.
-Gdzie?
-Tutaj.. Boże, Zayn! Ona nie.. Ona-w tym momencie zaczynam płakać.
Niech ta karetka się pośpieszy.
-Harry! Gdzie Ty jesteś?
-Na tym przejściu obok restauracji. Szybko...
Rozłączył się.
Kucam obok dziewczyny i sprawdzam jej tętno. Coś czuję, ale to chyba moje..
Biorę blondynkę na ręce i przenoszę ją na ławkę.
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Zatrzymuję się tam gdzie wcześniej i wysiadam z samochodu. Rozglądam się, a po chwili mój wzrok zatrzymuje się na bujnych lokach. Szybko biegnę w stronę przyjaciela.
-O Boże! Emily, słyszysz mnie?
Jej sukienka zamiast biała, jest teraz czerwona.
Matko Boska..
-Jak mogłeś jej nie zauważyć?-Harry płacze?
-Nie wiem.. Nie jechałem tędy.. Ja.. O Boże, Em..
Siedzę na tym niewygodnym krześle od czterech godzin, jak nie więcej. Za chwilę dostanę zajoba. Niech ona z tego wyjdzie, błagam..
Zrywam się z miejsca, przewracając to jebane krzesełko, kiedy widzę lekarza.
-Myśleliśmy, że zapadnie w śpiączkę..
Żyje? Błagam..
-Jednak jej mózg i serce przestały pracować.. Przykro mi
Klepie mnie po ramieniu i odchodzi.
Co kurwa? Ona nie żyje? Moja Emily umarła? Nie. To tylko jebany sen, z którego za chwilę ta piękna blondynka mnie obudzi.
Łzy pchają mi się do oczu, przez co biegnąc do jej sali, wpadam na ścianę. Kurwa. Wchodzę do niej.. Leży na łóżku, wygląda, jakby spała.. Obok niej leży jakaś kartka.. Nie, to zdjęcie..
Kiedy to napisała?
Emily, wracaj..
***
Odszedłem z zespołu. Nie jestem w stanie śpiewać.
Trzy ostatnie miesiące spędziłem w Polsce. Chciałem pobyć sam. Nie chciałem słuchać tych wszystkich "Przykro mi"; "Znajdziesz inną"; "Będzie dobrze".
Nie. Nic kurwa nie będzie dobrze. Nie będzie dobrze bez niej..
Była lekiem na zło, smutek, bezsenność, na wszystko. Dosłownie. Bez wyjątku. Minęło już prawie pół roku. Dopiero od jakiegoś miesiąca w miarę normalnie funkcjonuję. Nadal nie potrafię się z tym pogodzić. Nie potrafię pogodzić się, z tym, że już nigdy nie zobaczę jej pięknego uśmiechu, nie usłyszę, jak marudzi, że nie ma się w co ubrać, nie będę budzić się wtulony w jej małe ciało..
Nie zobaczę już jej, ale na zawsze pozostanie w moim sercu. Mimo wszystko wiem, że patrzy na mnie tam, z góry i czuwa nade mną. Wiem to.
Jest mały promyk nadziei, że jakoś się poukłada. Że skończy się ten koszmar.
Tak myślałem.. do momentu, w którym do mieszkanie wszedł Harry trzaskając drzwiami.
Myliłem się.
Koszmar dopiero się zaczyna..
KONIEC
A morał z tej bajki jest krótki i niektórym znany,
zawsze odchodzi ktoś, kogo kochamy..
_______________________________________
Tak oto opowiadanie Love Life dobiegło końca!
Jeśli chodzi o zdjęcie, bo możecie nie zrozumieć, co tam pisze:
"Przepraszam,
nie dotrzymałam danej Ci
obietnicy..
Na zawsze Twoja,
Emily."
A jeżeli nie rozumiecie zakończenia, bo macie do tego prawo :D to na początku opowiadania Harry rozmawiał z Zaynem i powiedział mu, że jeśli coś jej zrobi to zabije go własnymi rękami. I pomimo, że Zayn w niczym nie zawinił, Harry nie może się z tym pogodzić. Emily była chyba jedyną prawdziwą miłością Harry'ego, o czym-jak myślał-nikt nie wiedział.
Także jeżeli opowiadanie się podobało, zostaw komentarz :)
Za jakiś czas pojawi się post dotyczący nowego opowiadania ;p
Mam nadzieje, że opowiadanie się spodobało. Włożyłam w to wiele wysiłku i czasu :):)
Do następnego! ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)
