niedziela, 28 czerwca 2015

Rozdział 5

-Muszę poprosić ojca o pieniądze, nie wiem czy wystarczy nam przez to ze kupiłyśmy auto. Pewnie będzie chciał mnie zabić-siadam.
-Przestań tak mówić, to Twój ojciec. Może być trochę zły i tyle-siada obok.
-Pewnie wylądujemy na ulicy. Co jedli nie będziemy miały co jeść? A jesli naprawdę zabraknie nam pieniędzy? Albo co będzie, jak
-Przestań tak histeryzować-przerywa mi.
Siedzimy w ciszy. Po chwili postanawiam iść do łazienki. Po długiej i relaksującej kąpieli wychodzę.
-Wiesz co?-wołam wchodząc do pokoju, ale jest pusty-Alex?
Nic. Wracam do łazienki i suszę włosy.
-Gdzie byłaś?-pytam, kiedy widzę przyjaciółkę.
-Masz-uśmiecha się i podaje mi tacę z obiadem.
-Dziękuję. Umieram z głodu-mówię po czym zaczynam jeść.
Mój telefon wibruje od kilku minut, wiec postanawiam odebrać.
-Tak?
-Nareszcie! Już myślałem, że coś się stało-słyszę głos Malika.
-Nie, wszystko w porządku. O co chodzi?
-Chciałem spytać, czy przyjdziesz do mnie.. Do nas-szybko sie poprawia.
-Jasne-uśmiecham sie do siebie.
-Przyjechać po Ciebie?
-Dziękuję, nie trzeba
-Okej. W takim razie czekam. Do zobaczenia
-Papa.
-Jedziesz ze mną?-odkładam tacę na komodę.
-Gdzie?
-Do chłopaków.
-Jasne
Po nałożeniu delikatnego makijażu wychodzę z łazienki i idziemy do auta. Po paru minutach jesteśmy na miejscu. Wysiadamy z samochodu i kierujemy sie w stronę drzwi. Dzwonie dzwonkiem, a chwilę później w drzwiach ukazuje sie Liam.
-Cześć-uśmiecha się i otwiera szerzej drzwi abyśmy mogły wejść.
-Cześć-mówię kiedy wchodzimy do salonu.
-Hej-odpowiadają prawie równo.
Zayn wstaje z kanapy i podchodzi do mnie
-Cześć-mówi cicho i mnie przytula
-Nie za dobrze Wam?-słyszę Harry'ego, odsuwam się od Zayn'a.
Zajmujemy miejsce na kanapie obok Alex. Chłopcy postanawiają obejrzeć horror. Nienawidzę horrorów. Mimo, iż wiem, że to wymyślone historie i specjalne efekty, nie lubię takich filmów. Kiedy podczas filmu coś wyskakuje, albo są jakieś obrzydliwe rzeczy, odwracam głowę aby nie patrzeć na telewizor. Zayn uśmiecha się i przyciąga mnie do siebie.
-Jak Wam się podobało?-Louis wstaje i idzie do kuchni.
-To było okropne!-jęczę.
-Oj, daj spokój. Nie był aż taki straszny-odzywa się Harry.
-Wcale-mówię cicho.
-Jestem padnięta-mówi Alex i idzie do Lou.
-Oh.. Ja na pewno teraz nie zasnę.
Po upływie godziny w salonie zostaje Zayn, ja i Harry.
-Co macie zamiar robić?-uśmiecha się loczek.
-Spać-oznajmiam.
-Spać..-powtarza śmiejąc się.
-A co innego?-wtrąca się Zayn.
-To co robią zazwyczaj pary-nadaj się śmieje. On i to jego poczucie humoru.
-Nie jesteśmy parą-odpowiadam zanim zdążę to przemyśleć.
-Oh, do prawdy?
-Tak.. um chyba.. tak-nie jestem pewna swoich słów.
-Dobra, nie wiem haj Ty, Harry, ale my idziemy spać. S p a ć, Harry-Zayn uśmiecha się i wstaje z kanapy, a ja podążam zaraz za nim , jak cień. Kiedy wchodzimy do sypialni, Zayn ściąga koszulkę i spodnie, po czym zakłada czarne spodnie dresowe. Kładzie się i patrze w sufit. Stoję w drzwiach i przyglądam się chłopakowi. Nie wiem czy chcę z nim spać.. To co powiedziałam na dole mogło go urazić.. Najpierw się myśli, a potem mówi, Emily!
-Kładziesz się?-opiera się na łokciu.
-Tu?-pytam, aby upewnić się, czy nie jest zły.
-A nie chcesz?
-Wręcz przeciwnie-lekko się uśmiecham
Chłopak wstaje z łózka, podchodzi do szafy i wyciąga z niej białą koszulkę, która prawdopodobnie jest uzupelniem jego spodni dresowych. Ma taki sam znaczek. Podaje mi ją, a ja przebieram się nie zważając na to, że Zayn może mi się przyglądać. Odkładam spódnicę i koszulkę na krzesło, kiedy nagle Zayn łapie mnie w talii kładąc głowę na moim ramieniu. Uśmiecham się i odwracam do niego twarzą. Na jego twarzy również widnieje uśmiech.
-O co chodzi?-spoglądam w górę, by spojrzeć mu w oczy,
-O nic-nadal się uśmiecha.
-Dobra, nie wiem o co Ci chodzi, ale pewnie się nie dowiem, więc pozwolisz, że pójdę się położyć-próbuję się wyrwać z jego uścisku, jednak jest sliniejszy.
-Nie pozwolę
-W takim razie będę musiała...-przerywa mi złączając nasze usta w pocałunku.
-Kocham Cię.
Nie wiem, co powiedzieć. Stoję i patrze w jego czekoladowe tęczówki. Połowa mnie każe mi powiedzieć, że też go kocham, jednak ta druga każe milczeć.mKocham go od samego początku. Od momentu poznania go. Nie jako idola. Jako zwykłego, prostego chłopaka.
-Wiedziałem-jego głos jest smutny. Zabiera ręcę z moich bioder i siada na łóżku-Nie kochasz mnie-twierdzi, ale jedocześnie słychać w tym pytanie.
-Nie, nie. To nie tak. Kocham-mówię za szybko.
-Naprawdę?-odwraca głowę by na mnie spojrzeć.
-Tak. Przecież i tak już Ci to mówiłam-uśmiecham się i kładę obok chłopaka. Przyciąga mnie do siebie, a po chwili zasypiam.
Kiedy budzę się rano, Zayn siedzi na krześle i przygląda mi się.
-Dzień dobry-mówi
-Hej. Jak długo nie śpisz?
-Jakieś 15 minut-uśmiecha się i wstaje.
-Nie lubię, jak ktoś się na mnie patrzy kiedy śpię
-Wyglądasz wtedy uroczo-siada obok mnie.
Czuję, jak moje policzki robią się gorące. Odwracam głowę, by na niego nie patrzeć jednak on unosi moją brodę zmuszając bym na niego spojrzała, po czym składa na moich ustach pocałunek.
-Ops! Sorka!-słyszę śmiech Harry'ego
Natychmiast odrywamy się od siebie
-Jesteście głodni?-pyta
-Bardzo-uśmiecha się Zayn. Ale miły.
Wstaję z łóżka i podchodzę do szafki, aby założyć spódnicę.
-Nie za długa ta koszulka?-Harry przekracza próg.
-Harry!-piszczę.
-No już. Już wychozę. Chodźcie na dół-śmieje się i wychodzi.
Zakłądam ubrania i schodzimy.
-Witajcie śpiochy-odzywa się Niall.
-Hej-uśmiecham się i siadam przy stole.
Trochę mnie ziwi, że tacy chłopcy, jak oni jedzą razem, przy stole. Zawsze wyobrażałam sobie, że jeden siedzi na kanapie z talerze, drugi u siebie w pokoju, trzeci w łazience a kolejny jeszcze gdzie indziej. Nigdy nie pomyślałabym, że przy stole.
-Muszę iść pod prysznic-oznajmiam Zaynowi wkładając ostatni talerz do zmywarki.
Chłopak uśmiecha się.


PERSPEKTYWA ZAYN'A


-Jesteście razem?-Harry siada obok mnie na kanapie.
-Mhmm-odpowiadam nie odrywając wzroku od telewizora.
-Masz ją chronić. Ma się czuć przy Tobie bezpieczna, szanuj ją. A jeśli coś jej zrobisz, przysięgam, że Cię zabiję. Zabiję Cię własnymi rękami-warczy
-O co Ci chodzi?-patrzę na niego
-O nic-rzuca i wychodzi z domu.
Opieram się o kanapę i wracam do oglądania głupich programów.
-Gdzie Alex?-do pomieszczenia wchodzi Emily.
-Nie wiem, nie widziałem jej dziś-mówię przełączając program.
 Nie mogę jej powiedzieć.
-Loui!-krzyczy wychodząc z salonu.
-Pojechała do hotelu-mówi, kiedy wraca.
-Co jest?-siada obok i bierze moją twarz w swoje małe dłonie bym na nią spojrzał.
-Nic-wymuszam uśmiech.
-Przecież widzę, że coś jest nie tak.
-Nie, wszystko w porządku. Naprawdę-całuję ją w czoło i wracam do oglądania.
-Jak chcesz. Odwieziesz mnie do hotelu? Alex wzięła auto.
-Już jedziesz?-patrzę na nią.
-Tak, nie chcę robić problemów. I tak już tyle czasu u Was spędziłam-wstaje.
-Możesz tu być kiedy chcesz i ile chcesz-łapię ją za nadgarstek-pamiętasz, jak mówiłaś, że potrzebujesz pracy żeby opłacić hotel?
-Znalazłeś jakąś?-odwraca się, na jej twarzy widnieje szeroki uśmiech.
-Nie-uśmiech znika-alee.. pomyślałem, że mogłabyś zamieszkać tu, ze mną, z nami.
-Nie, nie-śmieje się-i tak już wiele dla nas zrobiłeś. Dla mnie i Alex-uśmiecha się-to jak? Odwieziesz mnie?-podnosi brew.
-Mogę Cię jedynie podwieźć pod hotel, weźmiesz swoje rzeczy i wrócimy tutaj-szczerze się.
-Zayn..
-Alex przeprowadzi się z Tobą
-Nie o to chodzi
-To o co? Nie będziesz musiała tyle za pokój płacić
-Jesteś uparty..
-Czyli się zgadzasz?-mój uśmiech rośnie
-Tego nie powiedziałam. To jak? Zabierzesz mnie do tego hotelu czy mam iśc na piechotę?-kładzie ręce na biodra.
-Okej-wyłączam telewzor i wstaję.
-Wracając do poprzedniej rozmowy-Emily przerywa ciszę-rozmawiałeś o tym z chłopakami?
-Chodzi Ci o przeprowadzkę? Szczerze mówiąc to tak jakby sami to zaproponowali.
-Tak jakby?
-No tak-uśmiecham się-zgadzasz się?
-Pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Będę się dorzucać do rachunków. Albo chociaż robić zakupy. A najlepiej to i to.
-Oczywiście.
Kiedy wyłączam silnik, Emily wysiada z auta i wchodzi do budynku.Zamykam auto i idę za nią. Kiedy wchodzimy do pokoju, Alex siedzi na podłodzę i zamyka walizkę.
-Co Ty robisz?-pyta Emily
-O! Jesteście już. Spakowałam nas-uśmiecha się.
-Po co?
-Nie.. nie wyszło?-jest zszokowana, a pytanie kieruje do mnie.
-Wyszło-Emily zaczyna się śmiać i idzie po walizkę-dziękuję.


PERSPEKTYWA EMILY


Kiedy wsiadamy do samochodu, zapinam pas, a Zayn odpala slnik. Nie jestem pewna swojej decyzji. Ledwo go znam, a teraz siedze w jego samochodzie w drodze do jego domu. Zayn może mieć każdą laskę na Ziemi, a wybrał właśnie mnie. Powinnam być szczęśliwa z tego powodu, jednak nie do końca tak jest. W pewnym sensie cieszę się, że to włąśnie ja jestem jego dziewczyną, jeśłi mogę tak siebie nazwać. Ale nie jestem do końca pewna, czy mogę mu zaufać. Zrobił wiele dobrych rzeczy dla mnie i nie tylko, ale muszę go lepiej poznać.
-Słyszałaś?-Alex macha mi ręką przed twarzą.
-Nie. Przepraszam, zamyśliłam się
-Ah, no tak! Cała Emily, jak zwykle rozmarzona
-Okej, okej. Co chcesz?
-Pytałam, czy idziesz ze mną dziś wieczorem na imprezę-uśmiecha się.
-Impreza? O nie nie.
-No dawaj! Pamiętasz jak fajnie było ostatnio?
-Chyba dla Ciebie-śmieję się-może było fajnie, ale nie idę już na żadną imprezę.-silnik gaśnie, więc rozpinam pas i wysiadam z auta.
Proponuję Zaynowi, że wezmę swoje walizki, jednak ten kręci przecząco głową i wchodzi do domu.
-Myślałem, że to niegdy nie nadejdzie!-Niall bierze od przyjaciela walizkę
-Co?-uśmiecham się
-Wy!-śmieje się-głodni?
-Trochę-odzywa się Alex.
-To siadajcie. Za chwilę obiad-uśmiecha sie i znika w kuchni.Zdejmuję buty i siadam obok Zayn'a przy stole.
Po posiłku, nie mogę patrzeć na to, co dzieje sie na stole. Zaczynam
zbierać brudne talerze i kubki i umieszczam je w zmywarce.
-Zostaw to-do kuchni wchodzi Liam.
-Nie mogę-uśmiecham się, a Liam zaczyna się śmiać.
-Będziesz musiała sie przyzwyczaić
-Będę musiała
Kiedy kończę sprzątać kuchnię, idę do pokoju gościnnego.. w sumie
już mojego. Wolałabym dzielić pokój z Zaynem. Układam swoje ciuchu w
szafie i wieszam sukienki.
-Pomóc Ci?-do pokoju wchodzi Mulat.
-Nie, właściwie juz skończyłam... Gdzie mogę położyć walizkę?
Chłopak podchodzi do mnie, bierze walizkę i kładzie ją wysoko na
szafie.
-Dziękuję
-W środę wyjeżdżam na parę dni-oznajmia i siada na łóżku.
-Gdzie?-podchodzę do niego.
-Do moich rodziców-robi przerwę-pojedziesz ze mną? Bardzo chcą Cię
poznać-przyciąga mnie do siebie, tak że staję między jego
nogami-Jeśli nie chcesz, to w porządku.
-Chcę pojechać.
-Naprawdę?
-Tak
Nie.
-A jeśli mnie nie polubią?
-Pokochają Cie tak, jak ja-owija swoje ręce wokół mojej talii
przyciągając mnie jeszcze bliżej, sprawiając że siadam na jego kolana.
-Obyś miał rację.
-Ja zawsze mam rację-szczerzy się.
-Dziś poniedziałek!-panikara Emilu wkracza do akcji. Zawsze muszę być
przygotowana tydzień wcześniej na jakikolwiek wyjazd.
-I co?-śmieje się.
-Za dwa dni jedziemy
-Prawda. Spokojnie, jutro się spakujemy.
-Wiesz co? Chyba jednak pójdę na tą imprezę dziś wieczorem
-Nie sadze żeby to był dobry pomysł.
-Dlaczego? Dobrze się bawiłam ostatnim razem-mówię, ale po chwili
żałuję swoich słów. Ja bawiłam się dobrze, on-nie.
-Rozumiem, ale ja po prostu nie mogę patrzeć jak się całujesz z każdym możliwym kolesiem w trakcie jakiejś głupiej gry i nie tylko.

Skoro teraz jesteśmy.. razem, bo jesteśmy?-niepewnie kiwam głową-to niemożesz mnie zdradzać z jakimkolwiek chłoptasiem na imprezie.-Wiem.. I przepraszam za to-schodzę z jego kolan i siadam obok-niepotrafię panować nad sobą jak.. Przepraszam.-Wiem-wzdycha-możemy iść jeśli obiecasz mi, że nie będzieszpić-odwraca się do mnie.-Okej, obiecuje-jęczę.Przez chwilę w pokoju panuje cisza.-Pamiętasz jak przedtem wspomniałeś o tym, że jesteśmy razem?-chłopakprzytakuje-wydaje mi się.. że to.. że to nie ma sensu.-Co nie ma sensu?-My, Zayn. My.

PERSPEKTYWA ZAYN'A

To nie ma sensu? MY nie mamy sensu? O co jej chodzi? Kocham ją, a ona
mnie.
-Wyjeżdżam za dwa miesiące. Ty masz zespól. Nie będziemy się
widywać, mieszkasz daleko. Cóż, właściwie to nie masz stałego miejsca
zamieszkania kiedy jesteś w trasie.. Chciałabym, Zayn. Naprawdę..
-Jakbyś chciała to miałoby to choć najmniejszy sens, Emily-mój głos
załamuje się.
Nic nie mówi. Wzrok ma skupiony na swoich palmach. Nie wiem już co
powiedzieć ani co zrobić, więc po prostu wychodzę z pokoju.
Jak ona mogła powiedzieć, że to nie ma sensu? "My, Zayn. my"
jej słowa odtwarzają się w mojej głowie bez przerwy. Nic nie poradzę
na to, że płacze. Rozryczałem się jak małe dziecko. Nigdy nie plakatem
przez dziewczynę, ale ona jest inna. Dla niej zrobiłbym wszystko.
Dosłownie wszystko.. Jestem takim idiotą..
-Zayn?-słyszę lekkie pukanie do drzwi.
-Czego?-wycieram wierzchem dłoni mokry policzek.
-Mogę wejść?
-Taa..
-Co sie dzieje?-zaczyna Niall.
Otwieram usta by odpowiedzieć mu zwykle "nic", jednak jest
szybszy.
-Nie mów że nic, bo wiem że tak nie jest. Nie płaczesz codziennie, ot
tak-mówi i siada obok mnie.
-Ja.. Nie, ona. Nie. To nie ma sensu.. Oh, jak pięknie! Nie ma sensu!
Zupełnie tak jak my. I właśnie to sie stało. Nie mamy sensu!
-Jak to, nie macie sensu?-blondyn marszczy czoło.
-Nie wiem. To jej słowa.. My, Zayn. My-powtarzam cicho.
-Dlaczego tak mówi?
-Jej sie zapytaj! Nie będę Ci się zwierzać-podnoszę głos. Jednak
jednocześnie mam ochotę go przytulić.
-Dobra, już Ci nie przeszkadzam-mówi, a po chwili słyszę jak drzwi się
zamykają.
Gdyby nasz związek nie miał sensu, to nie umawiałaby się ze mną, nie
przeprowadzałaby sie tutaj.. Po chwili znów słyszę pukanie. To jakieś
przesłuchanie, do cholery? Drzwi lekko się uchylają.
-Mogę?-to Emily.
-Mhmm
Dziewczyna wchodzi do pokoju i zamyka za sobą drzwi.
-Przepraszam.. Tak bardzo przepraszam-prawie szepcze.
-Chodź tu-otwieram swoje ramiona, a ona niepewnie wtula się we mnie.
-W porządku, jeśli zapewnisz mnie, że nie miałaś na myśli tego, co powiedziałaś-nie potrafię się na nią złościć.
-Nie mogę. W pewnym sensie miałam to na myśli.. ale jak się postaramy, to możemy być razem-spogląda na mnie i lekko się uśmiecha.
Zamiast odpowiedzi złączam nasze usta w pocałunku.
-Za parę godzin jest impreza. Nadal chcesz iść?-pytam.
-Nadal-uśmiecha się-mamy jeszcze sporo czasu.. Sukienka! Muszę jechać do hotelu-wybiega z pokoju, a ja nie mogę powstrzymać się od śmiechu.
-Za chwilę wracam-wpada do pokoju, całuje mnie w policzek i wybiega.

PERSPEKTYWA EMILY

-Na śmierć o niej zapomniałam-śmieje się Alex.
-Ja też-przyznaje i dołączam do niej.
Kiedy dojeżdżamy do hotelu, wysiadamy z auta i wchodzimy do budynku. Po odebraniu sukienki, wracamy do domu.
-O której jest ta impreza?-ściągam buty.
-Jednak idziesz-uśmiecha się-zaczyna się o 19.
-Okej-biorę sukienkę i idę na górę.
-Pójdę się wykąpać-oznajmiam kiedy widzę Zayn'a w korytarzu-jak możesz zanieś to do pokoju-podaję mu reklamówkę i ruszam w kierunku łazienki.
Po długiej i relaksującej kąpieli, owijam się dużym biały ręcznikiem i wychodzę z pomieszczenia.
-Dłużej się nie dało?
-Ile to czasu minęło od naszego ostatniego spotkania, Styles-droczę się, pomimo, że widziałam go około 35 godzin temu.
-Widzieliśmy się wczoraj rano, Emiily. Ładny strój-uśmiecha się ukazując swoje dołeczki.
-Okej, przepraszam, ale chcę przejść
-a gdzie Ci się spieszy?-przybliża się.
-Chcę się przygotować, odsuń się-próbuję go odepchnąć, jednak jest silniejszy-Harry..
-Zayn'a tu nie ma.
-I co z tego?-opieram się o futrynę. Chłopak zmniejsza przestrzeń między nami. Wiem, do czego zmierza i nie pozwolę mu na to.
-Harry, do cholery przestań!-prawie krzyczę, a chłopak sięga ręką do białego ręcznika, który służy mi za ubranie..

~przeczytałeś/aś-skomentuj~
_______________________________________________
Bardzo przepraszam, że rozdział pojawił się dopiero dzisiaj. Kolejny rozdział mam już napisany, bo pisałam go na kartkach. Także mam nadzieję pojawi się szybko, bo zajmie mi to tyle czasu, ile będę go przepisywać. :) Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Jeszcze raz przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału :):)

piątek, 19 czerwca 2015

Przepraszam!

Kiedy ktoś w końcu czyta moje opowiadanie, to ja nie dodaje rozdziałów systematycznie. Wiem, że rozdział 5 miał pojawić się dzisiaj, jednak miałam dużo roboty i nie dokończyłam go jeszcze i bardzo za to przepraszam. Mam nadzieję, że będzie więcej osób,którym spodoba się to, co piszę.
Postaram się dokończyć rozdział i wstawić go jutro, to raz.
Dwa-jutro wieczorem wyjeżdżam co oznacza brak internetu. Brak internetu oznacza brak rozdziału.
Mam już pomysły na dalsze rozdziały i będę je pisać na wakacjach. Rozdział 5 jak już wspomniałam pojawi się jutro. Rozdział 6 natomiast będziecie mogli przeczytać 1 lipca.
Wiem, jak to jest jak czyta się bloga i autor długo nie dodaje kolejnego posta, bo sama zaczęłam taki jeden czytać i już od dwóch miesięcy nie pojawia się nic.
Postaram się poprawić :)
Mam nadzieję, że wyrobię się do jutra przed wyjazdem i skończę ten rozdział.
Dobranoc! :):)

czwartek, 11 czerwca 2015

Rozdział 4

Kiedy kręci Niall wypada na jakąś rudą dziewczynę.  Biorę do ręki kubek chcąc napić się jego zawartości.
-Może już wystarczy?-Zayn zabiera mi napój.
-Ejj-udaję obrażoną,ale mimo wszystko się śmieje-oddaj!
-Nie
-Dlaczego?
-Bo już Ci wystarczy-mówi.
-No joj-zabieram mu kubek.
-Emily, przesadzasz-odzywa się Zayn.
Nie odpowiadam. Wiem,  że na rację.
-Popatrz,  jak wyglądasz-kontynuuje-całowałaś się chyba z każdym możliwym chłopakiem..
-To gra
-Rozumiem,  ale-przerywam mu pocałunkiem.
-W tym z Tobą.-uśmiecham się nie zdając sobie sprawy z tego co zrobiłam.
-Wracamy do domu. Dzisiaj przenocujesz u mnie.
-Okej,  ale co z Ale?
-Oh.. - zapomniał o niej?
Posyła mi uśmiech i rusza w stronę Louis'a całującego się z..  Alex!
-Sorka,  że przeszkadzam-słyszę-ale mam do Ciebie prośbę.  Zawiedziesz Alex do hotelu  albo  do nas,  okej?
-Jasne-uśmiecha się i wraca do poprzednio wykonywanej czynności.
-Dziękuję-mówię,  kiedy podchodzi do mnie, a następnie idziemy do auta.
-Jestem padnięta-mówię gramoląc się do  pojazdu.
Chłopak uśmiecha się i przekręca kluczyk w stacyjce oddalając samochód.
-Powiesz mi dlaczego wtedy nie odpowiedziałeś na moje pytanie?-opieram głowę o szybę.
-Bo..  Nie wiedziałem co powiedzieć..
-To,  co myślałeś.
Czuję jego dłoń na moim udzie, uśmiecham się. Kiedy dojeżdżamy do domu chłopaków, Zayn otwiera mi drzwi, a następnie wchodzi i zapala światło. Dom jest pusty.  A jak inaczej,  wszyscy imprezują.
-Która godzina?-pytam ściągając sweterek.
-Po trzeciej-odpowiada i idzie do kuchni-chcesz coś do picia?
-Poproszę-uśmiecham się.
-Proszę-podaje mi szklankę z sokiem-jesteś zmęczona?
-Okropnie-odstawiam napój, wstaje i kieruje się do salonu, bo nie wiem gdzie mam spać.
-A Ty gdzie idziesz?-śmieje się.
-Spać.
-A wiesz, że sypialnie są na górze?
-Teraz wiem-zawracam i idę do góry, wywalając się na schodach.
-Nic Ci nie jest?-widzę, że nie może powstrzymać się od śmiechu.
-Chyba nie-słabo się uśmiecham i próbuje wstać-Auć-ponownie siadam na schodku.
-Boli?-pyta już mniej rozawiony
-Mhmm-przyznaje
Kiedy chcę wstać, czuję, że jestem w powietrzu.
-Aż taką kaleką nie jestem-śmieję się-czekaj! But mi spadł
-I co?-śmieje się
-Lubie je
-Ty tak serio?-uśmiecha się i kładzie mnie na łózko. Przytakuje.Chłopak wychodzi z pokoju, a po chwili wraca i macha butem.
-Dziękuję, księciu! Kopciuszek jest i wdzięczny za odnalezienie pantofelka-śmieję się.
-Widzę, że przybyło Ci energii, Kopciuszku-uśmiecha się i siada na skraju łóżka.
-Czyj to pokój?-pytam-ładny.
-Mój
Pomieszczenie jest duże i ładnie urządzone. Wielkie łózko z wieloma poduszkami jest na środku i jest bardzo wygodne. Brązowo-kremowe ściany idealnie komponują się z ciemnobrązową szafą. Okno zasłonięte jest jasnymi roletami. Na małym szklanym stoliku stoi wazon z kwiatkami. Na końcu pokoju, na ścianie wisi telewizor, a przed nim mała sofa. Nie wiem jak tak dużo zmieściło się w ty pokoju.
-A macie gościnny?-pytam. Właściwie to ta informacja nie jest mi potrzebna.
-Mamy, ale muszę się Tobą zaopiekować-uśmiecha się.
-Okej-śmieję się.
Mój śmiech zagłusza hałas na dole. Zrywam się z łózka, by sprawdzić co się stało.
-Cholera-przypominam sobie o nodze. Wracam na łóżko.
-I nie ruszaj się stąd-rozkazuje chłopak, ale widzę, że się uśmiecha.
-Tak jest.

PERSPEKTYWA ZAYN'A


Uśmiecham się do Emily i schodzę na dół.
-Przepraszamy-słyszę głos Louis'a.
-Co tu się dzieje?-pytam
-To ja. Sorki-odzywa się Alex.
Patrzę na nią leżącą prawie pod stołem, a następnie na Lou.
-Spadła-wzrusza ramionami i wszyscy wybuchamy śmiechem.
-O co chodzi? Też chcę się pośmiać-Emily.
-Miałaś leżeć-odwracam się.
-Ciekawość wygrała-uśmiecha się niewinnie, po czym wybucha głośnym śmiechem. Patrzy na Alex gramolącą się spod stołu. Louis pomaga jej wstać. Kiedy znikają mi z oczu, wracamy do pokoju. Emily nadal się śmieje. Jej śmiech jest cudowny. Dziewczyna siada na łózko i uśmiecha się.
-Zawsze czuje się tak po alkoholu?-pyta.
-Tak, czyli jak?
-Tak.. inaczej. Lepiej i w ogóle.
-Chyba. Nie piłaś nigdy?
-Nie
-Dlaczego?-dziwi mnie to. Zwykle nastolatki piją alkohol zanim skończą osiemnaście lat.
-Nie wiem. Nie pchało mnie jakoś do tego, żeby pić. Przepraszam, ale jestem wykończona.

PERSPEKTYWA EMILY

-Jasne-uśmiecha się-może się przebierzesz? Ta sukienka nie wygląda na wygodną
-Po pierwsze to nie sukienka, a po drugie nie mam w co.
-Okej, okej. Proszę-podaje mi białą koszulkę.
-Dziękuję-wstaję-a właśnie.. gdzie jest łazienka?
-No tak..Chodź, pokażę Ci. Możesz już stanąć?
-Chyba tak-uśmiecham się i idę za nim.
Kiedy docieramy do łazienki, przebieram się. Koszulka sięga mi do ud, więc jest okej.
-Dobranoc-okrywam się kołdrą.
-Dobranoc-nieśmiało mnie przytula.

Rano, kiedy się budzę, Zayn jeszcze śpi. Pomału uwalniam się z jego uścisku, by go nie obudzić. Kiedy schodzę na dół, Louis siedzi w salonie.
-Cześć-mówię cicho.
-Dzień dobry-uśmiecha się-jesteś głodna?
-Strasznie-śmieję się
Chłopak wstaje z kanapy i rusza w kierunku kuchni.
-Pomogę Ci-mówię i wyciągam składniki na naleśniki.
-Co tak ładnie pachnie?-słyszę ochrypnięty głos loczka-ładna piżama-uśmiecha się
-Naleśniki-odpowiadam.
Harry siada przy stole i robi coś na telefonie. Kiedy kończymy naleśniki, kładę pełen jedzenia talerz na stole.

Po śniadaniu wracam na górę, biorę prysznic i ubieram wczorajszą spódnicę i koszulkę.
-Daleko stąd do hotelu?-pytam Liam'a gdy schodzę na dół.
-Trochę jest. Nie zostaniesz jeszcze?
-Może potem jeszcze przyjdę. Ale teraz i tak muszę się przebrać. Nie lubię nosić tych samych ubrań-uśmiecham się.
-Podwieźć Cię?
-Nie, pewnie masz ważniejsze rzeczy do roboty
-Jeżeli uważasz, że siedzenie tu, z tymi czterema wariatami i obżeranie się chipsami jest ważniejsze..-śmieje się.
-Okej, za chwilę jestem
Idę na górę i wchodzę do pokoju Zayn'a.
-Jadę do hotelu. Zobaczymy się później, okej?-pytam
-Jasne-uśmiecha się.
Daje mi buziaka, a ja idę po Alex.

Kiedy dojeżdżamy do hotelu, dziękuję Liamowi i idziemy do pokoju. Alex idzie do łazienki, a ja ubieram szare dresy i białą bokserkę. Siadam na łózko i wyciągam telefon.
Jak noga? x
Już prawie nie boli, dziękuję :)
Kładę telefon na komodzie, ale po chwili znów zaczyna wibrować. Na wyświetlaczy pojawia się duży napis "Zayn", więc przejeżdżam palcem po ekranie, alby odebrać.
-Halo?
-Cześć
-Hej-uśmiecham się sama do siebie.
-Masz dzisiaj czas?-przecież niedawno się widzieliśmy..
-W sumie to nie mam nic zaplanowane, więc mam-śmieję się.
-Świetnie. W takim razie zabieram Cię na kolację. Będę o 18.Pa
-Okej, pa-mówię, pomimo, że już się rozłączył.
-Co mam ubrać?-pytam Alex kiedy wychodzi z łazienki.
-A gdzie idziesz?
-Zayn zabiera mnie na kolację. Idę do łazienki, a Ty coś wybierz-pokazuję na szafę.

Po długiej kąpieli wychodzę z łazienki.
-I jak? Masz coś?-pytam zakładając na włosy ręcznik-zamierzasz odpowiedzieć?-śmieję się gdy nie odpowiada.
-Chodź-mówi i klepie miejsce, które zajmuję-Patrz-kładzie laptopa na moje kolana.
Na ekranie widać śliczną czerwoną sukienkę.
-Możesz ją zamówić-uśmiecha się.
-To ma być na dzisiaj
-Będzie na inną randkę-uśmiecha się i zamawia-a teraz ubierz tą-wyciąga szarą rozkloszowaną sukienkę
-Skąd ją masz?-jest piękna
-Kupiłam parę dni temu
Dzięki Bogu, że mamy takie same rozmiary ciuchów,
Schodzimy na dół, na kawę. Po długiej rozmowie wracamy do pokoju. Dochodzi 18, poprawiam makijaż, ubieram sukienkę i czarne szpilki. Kiedy wybija 18, słyszę pukanie do drzwi. Punktualny jest.
-Baw się dobrze-uśmiecha się Alex.
-Dziękuję. Będę późno-mówię i idę otworzyć drzwi.
-Dobry wieczór. Ślicznie wyglądasz-uśmiecha się i wręcza mi różę
-Cześć. Dziękuję-odpowiadam mu tym samym i zamykam drzwi.

-Widziałaś, jak się na Ciebie patrzył?-pyta gdy idziemy korytarzem.
-Tylko się uśmiechnął
-Tylko się uśmiechnął-przedrzeźnia mnie
-Ejj-uderzam go w ramię.
Po kilku minutach jesteśmy w restauracji. Jest bardzo ładnie urządzona. Wygląda na drogą.
-Więc.. czym się zajmujesz?-pyta i bierze widelec ze spaghetti do ust.
-Jak na razie to zdałam maturę. I mam zamiar założyć szkołę jeździecką-mówię, po czym biorę łyk wina.
-Brzmi wspaniale. A do kiedy tutaj zostajesz?
-Jeszcze trzy miesiące, ale mogłabym tu zostać już na zawsze. Tu jest cudownie-uśmiecham się
-To zostań
-Chciałabym
-To w czym problem? Studia?
-Nie zamierzam iść na studia-przyznaję.
-Dlaczego? Będziesz miała świetną pracę-uśmiecha się.
-Przed chwilą mówiłam, że chcę założyć szkołę, a do tego nie potrzebuje specjalnego wykształcenia, prawda?-śmieję się.
-Racja. Już nic nie mówię-jego uśmiech rośnie.
Po kolacji wychodzimy z restauracji i spacerujemy ulicami Londynu.
-Zimno Ci? Cała się trzęsiesz-zatrzymuje się
-To nic-uśmiecham się.
Chłopak ściąga marynarkę i zakłada mi ją na ramiona.
-Dziękuję.
W odpowiedzi mulat uśmiecha się szeroko. Uwielbiam sposób, w jaki jego język chowa się za zębami, podczas gdy się uśmiecha,
-Wiesz, co mnie dziwi? Że nie było nigdzie żadnych paparazzi-mówię
-Szczerze, to też mnie to trochę dziwi-śmieje się.
-O wilku.. cóż, o wilkach mowa-wybucham śmiechem.
Chłopak podąża za mi=oim wzrokiem, by ujrzeć ludzi, którzy wręcz biegną w naszą stronę. Chłopak łapie mnie za rękę i prowadzi w przeciwnym kierunku. Za nami słychać tylko krzyki "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", "uroczo razem wyglądacie". Śmiejemy się i biegniemy do samochodu Malika. Kiedy wsiadamy, chłopak od razu zapaa silnik. Spoglądam na niego, uśmiecha się.
-Tak właściwie, to dlaczego nie chciałeś odpowiedzieć na ich pytania?-śmieję się-Nie lubisz tego?
Pewnie pomyślicie, że chciałabym usłyszeć od niego odpowiedź na pytanie "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", która brzmiała by prosto: "tak". I macie racje.
-Lubię, ale czasami nie mam na to ochoty albo czasu.
-Rozumiem. Gdzie jedziemy?
-Do mnie. Może być?
-Tak, ale powiedziałam Alex, że wrócę.
-Przecież Cię nie porywam. Wrócisz-śmieje się.
-Ale.. ugh. Okej. Emm.. Można tu gdzieś popracować w wakacje?
-Po co Ci praca?-patrzy na mnie po czym z powrotem na drogę
-Muszę trochę zarobić.
-Mogę Ci dać-uśmiecha się.
-O nie nie nie
-Dlaczego? Jak są Ci to po co masz harować na marne grosze całymi dniami skoro mogę Ci je dać albo chociażby pożyczyć.
-Bo to są Twoje pieniądze i nie będę ich pod Cięcie pożyczać. Nawet Cię dobrze nie znam. Wiem o Tobie tyle, co Wasze fanki, a nawet nie. A nawet jeśli bym je od Cięcie pożyczyła to nie będę miała jak oddać. Wiec najlepszym rozwiązaniem będzie jak znajdę sobie pracę-auto się zatrzymuje, wysiadamy, a Zayn potwora mi drzwi.
-Jesteśmy-prawie krzyczy, aby oznajmić reszcie że jest.. Cóż, jesteśmy. Uśmiecham się, zdejmuje marynarkę i oddaje mu jego własność.
-Miło Cię znów widzieć-uśmiecha się Harry.
Zayn posyła mu ostrzegawcze spojrzenie, a loczek odchodzi dławiąc się śmiechem. Humor zawsze mu dopisuje.
-Do kiedy zostajecie w Anglii? Nie macie żadnej trasy?
Teraz akurat nie-uśmiecha się-mamy przerwę przez miesiąc.
-a od kiedy?
-Od paru dni. W zasadzie to pierwszy wolny dzień był wtedy, kiedy na mnie wpadłaś-jego uśmiech rośnie.
Uśmiecham sie i idę za chłopakiem na górę.
-Dzisiaj możesz spać w pokoju gościnnym.
-a musze?-staram sie zrobić smutną minę
-wydaje mi się, że tak-próbuje być poważny ale nie za bardzo mu to wychodzi.
Nie odzywając sie wchodzę do pokoju Zayn'a. Siadam na skraju lóżka i czekam aż przyjdzie. Wyciągam z torebki telefon i pisze do Alex, ze będę jutro.
-Proszę-Zayn wchodzi do pokoju i podaje mi kubek z herbatą.
-Dziękuję -uśmiecham sie i upijam łyk-to nie problem, że tu zostaję?
-Nie-uśmiecha się i zabiera ode mnie kubek aby położyć go na szafkę i siada obok mnie.
-Zayn! O! Cześć eee-do pokoju wchodzi Liam.
-Emily-uśmiecham się
-Przepraszam-mówi-Zayn, mógłbyś na chwilę?
-Taa, już idę-posyła mi uśmiech i wychodzi z pokoju.
Kiedy chłopak zamyka drzwi, podchodzę do szafy i wyjmuję z niej koszulkę Zayn'a. Wychodzę z pokoju by iść do łazienki. Mijam pokój, jak mi się wydaje, Liam'a ale powoli cofam się by wiedzieć o czym rozmawiają.
-on jest zdolny do takich rzeczy, wiec jeśli chcesz
-Wiem-przerywa Liamowi Zayn.
Nie mam pojęcia o co chodzi. Oby nic ważnego. Idę do łazienki, a kiedy wracam Zayn siedzi na łóżku. Spogląda na mnie i między nie wzrokiem.
-pożyczyłam sobie koszulkę-lekko się uśmiecham.
-W porządku.
Kładę się i opieram głowę na dłoni.
-Kładziesz się?-pytam
-Taa-ściąga koszulkę i kładzie się patrząc w sufit.

Rano budzi mnie głośny śmiech Niall'a. Odwracam głowę, by sprawdzić, czy Zayn śpi. Niestety, nie ma go. Zwlekam się z łóżka i schodzę na dół. Zatrzymuję się na ostatnim schodku i patrzę jak Niall płacze ze śmiechu, Zayn'a i Liam'a, którzy łaskotają blondyna. Louis, który również się śmieje, chodzi po pokoju i nagrywa całą "akcję" telefonem. Chwile potem dołącza do nich Harry. Horan błaga ich aby przestali, na co wszyscy śmieją sie jeszcze bardziej. Ja również nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać. Wyglądają przezabawnie. Niall odchyla głowę do tyłu, by na mnie spojrzeć.
-Cześć-podchodzę do nich.
-O! Hej. A to Emily-mówi Lou i staje koło mnie, nagrywając nas. Uśmiecham się do telefonu po czym siadam obok Niall'a na kanapie.
-Co?-pytam kiedy zauważam, że mi się przygląda.
-Nic-uśmiecha się.
-Okeej-śmieję się.
-Zjesz coś?
-Chętnie
-Zapiekanki?-pyta i wstaje.
-Okej. Pomogę Ci.
Po paru minutach kładę na stół talerz z zapiekankami.
-Odwieziesz mnie do hotelu?-pytam Zayn'a wkładając talerze do zmywarki.
-Pewnie-uśmiecha się.
***
Kiedy wchodzę do pokoju, przebieram się w zwykły, szary dres i siadam na łóżko. Na śmierć zapomniałam o koniach. Przez tyle lat nie musiałam się nimi zajmować, że wypadło mi to z głowy. Po zadzwonieniu do Zayn'a, dowiaduję się, że pani, która mu to sprzedała, zajmuje się nimi. Dzięki Bogu.
-Miałaś być wczoraj-Alex śmieje się i wsiada obok mnie.
-Tak, przepraszam.
-W porządku-chichocze.
-Słuchaj, może kupimy samochód?-cudowne pomysły Emily.
-Po co?
-Wiesz.. Nie mamy wszędzie blisko, a poza tym nie chce wykorzystywać Zayn'a jako jakiegoś szofera.
-Masz rację.
-Jest dopiero 14, więc możemy poszukać jeszcze dziś.
-Gdybyśmy tylko wiedziały, gdzie można kupić auto.
-Może zadzwonisz do Lou?-proponuję.
-Ok-mówi i odchodzi przykładając telefon do ucha.
-Okej, zbieraj się. Za chwile będzie-mówi.
Wstaję z łóżka i idę ubrać buty. Powoli idziemy korytarzem do wyjścia. Kiedy wychodzimy na zewnątrz, siadamy na ławce, czekając na Louis'a. Po chwili pod hotel podjeżdża srebrne auto.
-Cześć-mówię kiedy wsiadamy.
-Hej -uśmiecha się.
-A więc daleko jest jakiś salon?
-Nie tak daleko.
Po 15 minutach jesteśmy na miejscu.
-Ten jest ładny-odzywa się Alex podchodząc do białego hyundai.
Oglądamy jeszcze wiele samochodów, na końcu wybierając pierwszego hyundai.
-Dziękujemy jeszcze raz-mówi Alex i całuje chłopaka.
-Nie ma sprawy-uśmiecha się i wsiada do auta.
-Prowadzisz-mówię i siadam na miejsce pasażera.
W drodze powrotnej nie obeszło się bez zgubienia, więc do hotelu docieramy po czterdziestu minutach jazdy.

Kiedy kręci Niall wypada na jakąś rudą dziewczynę.  Biorę do ręki kubek chcąc napić się jego zawartości.
-Może już wystarczy?-Zayn zabiera mi napój.
-Ejj-udaję obrażoną,ale mimo wszystko się śmieje-oddaj!
-Nie
-Dlaczego?
-Bo już Ci wystarczy-mówi.
-No joj-zabieram mu kubek.
-Emily, przesadzasz-odzywa się Zayn.
Nie odpowiadam. Wiem,  że na rację.
-Popatrz,  jak wyglądasz-kontynuuje-całowałaś się chyba z każdym możliwym chłopakiem..
-To gra
-Rozumiem,  ale-przerywam mu pocałunkiem.
-W tym z Tobą.-uśmiecham się nie zdając sobie sprawy z tego co zrobiłam.
-Wracamy do domu. Dzisiaj przenocujesz u mnie.
-Okej,  ale co z Ale?
-Oh.. - zapomniał o niej?
Posyła mi uśmiech i rusza w stronę Louis'a całującego się z..  Alex!
-Sorka,  że przeszkadzam-słyszę-ale mam do Ciebie prośbę.  Zawiedziesz Alex do hotelu  albo  do nas,  okej?
-Jasne-uśmiecha się i wraca do poprzednio wykonywanej czynności.
-Dziękuję-mówię,  kiedy podchodzi do mnie, a następnie idziemy do auta.
-Jestem padnięta-mówię gramoląc się do  pojazdu.
Chłopak uśmiecha się i przekręca kluczyk w stacyjce oddalając samochód.
-Powiesz mi dlaczego wtedy nie odpowiedziałeś na moje pytanie?-opieram głowę o szybę.
-Bo..  Nie wiedziałem co powiedzieć..
-To,  co myślałeś.
Czuję jego dłoń na moim udzie, uśmiecham się. Kiedy dojeżdżamy do domu chłopaków, Zayn otwiera mi drzwi, a następnie wchodzi i zapala światło. Dom jest pusty.  A jak inaczej,  wszyscy imprezują.
-Która godzina?-pytam ściągając sweterek.
-Po trzeciej-odpowiada i idzie do kuchni-chcesz coś do picia?
-Poproszę-uśmiecham się.
-Proszę-podaje mi szklankę z sokiem-jesteś zmęczona?
-Okropnie-odstawiam napój, wstaje i kieruje się do salonu, bo nie wiem gdzie mam spać.
-A Ty gdzie idziesz?-śmieje się.
-Spać.
-A wiesz, że sypialnie są na górze?
-Teraz wiem-zawracam i idę do góry, wywalając się na schodach.
-Nic Ci nie jest?-widzę, że nie może powstrzymać się od śmiechu.
-Chyba nie-słabo się uśmiecham i próbuje wstać-Auć-ponownie siadam na schodku.
-Boli?-pyta już mniej rozawiony
-Mhmm-przyznaje
Kiedy chcę wstać, czuję, że jestem w powietrzu.
-Aż taką kaleką nie jestem-śmieję się-czekaj! But mi spadł
-I co?-śmieje się
-Lubie je
-Ty tak serio?-uśmiecha się i kładzie mnie na łózko. Przytakuje.Chłopak wychodzi z pokoju, a po chwili wraca i macha butem.
-Dziękuję, księciu! Kopciuszek jest i wdzięczny za odnalezienie pantofelka-śmieję się.
-Widzę, że przybyło Ci energii, Kopciuszku-uśmiecha się i siada na skraju łóżka.
-Czyj to pokój?-pytam-ładny.
-Mój
Pomieszczenie jest duże i ładnie urządzone. Wielkie łózko z wieloma poduszkami jest na środku i jest bardzo wygodne. Brązowo-kremowe ściany idealnie komponują się z ciemnobrązową szafą. Okno zasłonięte jest jasnymi roletami. Na małym szklanym stoliku stoi wazon z kwiatkami. Na końcu pokoju, na ścianie wisi telewizor, a przed nim mała sofa. Nie wiem jak tak dużo zmieściło się w ty pokoju.
-A macie gościnny?-pytam. Właściwie to ta informacja nie jest mi potrzebna.
-Mamy, ale muszę się Tobą zaopiekować-uśmiecha się.
-Okej-śmieję się.
Mój śmiech zagłusza hałas na dole. Zrywam się z łózka, by sprawdzić co się stało.
-Cholera-przypominam sobie o nodze. Wracam na łóżko.
-I nie ruszaj się stąd-rozkazuje chłopak, ale widzę, że się uśmiecha.
-Tak jest.

PERSPEKTYWA ZAYN'A


Uśmiecham się do Emily i schodzę na dół.
-Przepraszamy-słyszę głos Louis'a.
-Co tu się dzieje?-pytam
-To ja. Sorki-odzywa się Alex.
Patrzę na nią leżącą prawie pod stołem, a następnie na Lou.
-Spadła-wzrusza ramionami i wszyscy wybuchamy śmiechem.
-O co chodzi? Też chcę się pośmiać-Emily.
-Miałaś leżeć-odwracam się.
-Ciekawość wygrała-uśmiecha się niewinnie, po czym wybucha głośnym śmiechem. Patrzy na Alex gramolącą się spod stołu. Louis pomaga jej wstać. Kiedy znikają mi z oczu, wracamy do pokoju. Emily nadal się śmieje. Jej śmiech jest cudowny. Dziewczyna siada na łózko i uśmiecha się.
-Zawsze czuje się tak po alkoholu?-pyta.
-Tak, czyli jak?
-Tak.. inaczej. Lepiej i w ogóle.
-Chyba. Nie piłaś nigdy?
-Nie
-Dlaczego?-dziwi mnie to. Zwykle nastolatki piją alkohol zanim skończą osiemnaście lat.
-Nie wiem. Nie pchało mnie jakoś do tego, żeby pić. Przepraszam, ale jestem wykończona.

PERSPEKTYWA EMILY

-Jasne-uśmiecha się-może się przebierzesz? Ta sukienka nie wygląda na wygodną
-Po pierwsze to nie sukienka, a po drugie nie mam w co.
-Okej, okej. Proszę-podaje mi białą koszulkę.
-Dziękuję-wstaję-a właśnie.. gdzie jest łazienka?
-No tak..Chodź, pokażę Ci. Możesz już stanąć?
-Chyba tak-uśmiecham się i idę za nim.
Kiedy docieramy do łazienki, przebieram się. Koszulka sięga mi do ud, więc jest okej.
-Dobranoc-okrywam się kołdrą.
-Dobranoc-nieśmiało mnie przytula.

Rano, kiedy się budzę, Zayn jeszcze śpi. Pomału uwalniam się z jego uścisku, by go nie obudzić. Kiedy schodzę na dół, Louis siedzi w salonie.
-Cześć-mówię cicho.
-Dzień dobry-uśmiecha się-jesteś głodna?
-Strasznie-śmieję się
Chłopak wstaje z kanapy i rusza w kierunku kuchni.
-Pomogę Ci-mówię i wyciągam składniki na naleśniki.
-Co tak ładnie pachnie?-słyszę ochrypnięty głos loczka-ładna piżama-uśmiecha się
-Naleśniki-odpowiadam.
Harry siada przy stole i robi coś na telefonie. Kiedy kończymy naleśniki, kładę pełen jedzenia talerz na stole.

Po śniadaniu wracam na górę, biorę prysznic i ubieram wczorajszą spódnicę i koszulkę.
-Daleko stąd do hotelu?-pytam Liam'a gdy schodzę na dół.
-Trochę jest. Nie zostaniesz jeszcze?
-Może potem jeszcze przyjdę. Ale teraz i tak muszę się przebrać. Nie lubię nosić tych samych ubrań-uśmiecham się.
-Podwieźć Cię?
-Nie, pewnie masz ważniejsze rzeczy do roboty
-Jeżeli uważasz, że siedzenie tu, z tymi czterema wariatami i obżeranie się chipsami jest ważniejsze..-śmieje się.
-Okej, za chwilę jestem
Idę na górę i wchodzę do pokoju Zayn'a.
-Jadę do hotelu. Zobaczymy się później, okej?-pytam
-Jasne-uśmiecha się.
Daje mi buziaka, a ja idę po Alex.

Kiedy dojeżdżamy do hotelu, dziękuję Liamowi i idziemy do pokoju. Alex idzie do łazienki, a ja ubieram szare dresy i białą bokserkę. Siadam na łózko i wyciągam telefon.
Jak noga? x
Już prawie nie boli, dziękuję :)
Kładę telefon na komodzie, ale po chwili znów zaczyna wibrować. Na wyświetlaczy pojawia się duży napis "Zayn", więc przejeżdżam palcem po ekranie, alby odebrać.
-Halo?
-Cześć
-Hej-uśmiecham się sama do siebie.
-Masz dzisiaj czas?-przecież niedawno się widzieliśmy..
-W sumie to nie mam nic zaplanowane, więc mam-śmieję się.
-Świetnie. W takim razie zabieram Cię na kolację. Będę o 18.Pa
-Okej, pa-mówię, pomimo, że już się rozłączył.
-Co mam ubrać?-pytam Alex kiedy wychodzi z łazienki.
-A gdzie idziesz?
-Zayn zabiera mnie na kolację. Idę do łazienki, a Ty coś wybierz-pokazuję na szafę.

Po długiej kąpieli wychodzę z łazienki.
-I jak? Masz coś?-pytam zakładając na włosy ręcznik-zamierzasz odpowiedzieć?-śmieję się gdy nie odpowiada.
-Chodź-mówi i klepie miejsce, które zajmuję-Patrz-kładzie laptopa na moje kolana.
Na ekranie widać śliczną czerwoną sukienkę.
-Możesz ją zamówić-uśmiecha się.
-To ma być na dzisiaj
-Będzie na inną randkę-uśmiecha się i zamawia-a teraz ubierz tą-wyciąga szarą rozkloszowaną sukienkę
-Skąd ją masz?-jest piękna
-Kupiłam parę dni temu
Dzięki Bogu, że mamy takie same rozmiary ciuchów,
Schodzimy na dół, na kawę. Po długiej rozmowie wracamy do pokoju. Dochodzi 18, poprawiam makijaż, ubieram sukienkę i czarne szpilki. Kiedy wybija 18, słyszę pukanie do drzwi. Punktualny jest.
-Baw się dobrze-uśmiecha się Alex.
-Dziękuję. Będę późno-mówię i idę otworzyć drzwi.
-Dobry wieczór. Ślicznie wyglądasz-uśmiecha się i wręcza mi różę
-Cześć. Dziękuję-odpowiadam mu tym samym i zamykam drzwi.

-Widziałaś, jak się na Ciebie patrzył?-pyta gdy idziemy korytarzem.
-Tylko się uśmiechnął
-Tylko się uśmiechnął-przedrzeźnia mnie
-Ejj-uderzam go w ramię.
Po kilku minutach jesteśmy w restauracji. Jest bardzo ładnie urządzona. Wygląda na drogą.
-Więc.. czym się zajmujesz?-pyta i bierze widelec ze spaghetti do ust.
-Jak na razie to zdałam maturę. I mam zamiar założyć szkołę jeździecką-mówię, po czym biorę łyk wina.
-Brzmi wspaniale. A do kiedy tutaj zostajesz?
-Jeszcze trzy miesiące, ale mogłabym tu zostać już na zawsze. Tu jest cudownie-uśmiecham się
-To zostań
-Chciałabym
-To w czym problem? Studia?
-Nie zamierzam iść na studia-przyznaję.
-Dlaczego? Będziesz miała świetną pracę-uśmiecha się.
-Przed chwilą mówiłam, że chcę założyć szkołę, a do tego nie potrzebuje specjalnego wykształcenia, prawda?-śmieję się.
-Racja. Już nic nie mówię-jego uśmiech rośnie.
Po kolacji wychodzimy z restauracji i spacerujemy ulicami Londynu.
-Zimno Ci? Cała się trzęsiesz-zatrzymuje się
-To nic-uśmiecham się.
Chłopak ściąga marynarkę i zakłada mi ją na ramiona.
-Dziękuję.
W odpowiedzi mulat uśmiecha się szeroko. Uwielbiam sposób, w jaki jego język chowa się za zębami, podczas gdy się uśmiecha,
-Wiesz, co mnie dziwi? Że nie było nigdzie żadnych paparazzi-mówię
-Szczerze, to też mnie to trochę dziwi-śmieje się.
-O wilku.. cóż, o wilkach mowa-wybucham śmiechem.
Chłopak podąża za mi=oim wzrokiem, by ujrzeć ludzi, którzy wręcz biegną w naszą stronę. Chłopak łapie mnie za rękę i prowadzi w przeciwnym kierunku. Za nami słychać tylko krzyki "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", "uroczo razem wyglądacie". Śmiejemy się i biegniemy do samochodu Malika. Kiedy wsiadamy, chłopak od razu zapaa silnik. Spoglądam na niego, uśmiecha się.
-Tak właściwie, to dlaczego nie chciałeś odpowiedzieć na ich pytania?-śmieję się-Nie lubisz tego?
Pewnie pomyślicie, że chciałabym usłyszeć od niego odpowiedź na pytanie "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", która brzmiała by prosto: "tak". I macie racje.
-Lubię, ale czasami nie mam na to ochoty albo czasu.
-Rozumiem. Gdzie jedziemy?
-Do mnie. Może być?
-Tak, ale powiedziałam Alex, że wrócę.
-Przecież Cię nie porywam. Wrócisz-śmieje się.
-Ale.. ugh. Okej. Emm.. Można tu gdzieś popracować w wakacje?
-Po co Ci praca?-patrzy na mnie po czym z powrotem na drogę
-Muszę trochę zarobić.
-Mogę Ci dać-uśmiecha się.
-O nie nie nie
-Dlaczego? Jak są Ci to po co masz harować na marne grosze całymi dniami skoro mogę Ci je dać albo chociażby pożyczyć.
-Bo to są Twoje pieniądze i nie będę ich pod Cięcie pożyczać. Nawet Cię dobrze nie znam. Wiem o Tobie tyle, co Wasze fanki, a nawet nie. A nawet jeśli bym je od Cięcie pożyczyła to nie będę miała jak oddać. Wiec najlepszym rozwiązaniem będzie jak znajdę sobie pracę-auto się zatrzymuje, wysiadamy, a Zayn potwora mi drzwi.
-Jesteśmy-prawie krzyczy, aby oznajmić reszcie że jest.. Cóż, jesteśmy. Uśmiecham się, zdejmuje marynarkę i oddaje mu jego własność.
-Miło Cię znów widzieć-uśmiecha się Harry.
Zayn posyła mu ostrzegawcze spojrzenie, a loczek odchodzi dławiąc się śmiechem. Humor zawsze mu dopisuje.
-Do kiedy zostajecie w Anglii? Nie macie żadnej trasy?
Teraz akurat nie-uśmiecha się-mamy przerwę przez miesiąc.
-a od kiedy?
-Od paru dni. W zasadzie to pierwszy wolny dzień był wtedy, kiedy na mnie wpadłaś-jego uśmiech rośnie.
Uśmiecham sie i idę za chłopakiem na górę.
-Dzisiaj możesz spać w pokoju gościnnym.
-a musze?-staram sie zrobić smutną minę
-wydaje mi się, że tak-próbuje być poważny ale nie za bardzo mu to wychodzi.
Nie odzywając sie wchodzę do pokoju Zayn'a. Siadam na skraju lóżka i czekam aż przyjdzie. Wyciągam z torebki telefon i pisze do Alex, ze będę jutro.
-Proszę-Zayn wchodzi do pokoju i podaje mi kubek z herbatą.
-Dziękuję -uśmiecham sie i upijam łyk-to nie problem, że tu zostaję?
-Nie-uśmiecha się i zabiera ode mnie kubek aby położyć go na szafkę i siada obok mnie.
-Zayn! O! Cześć eee-do pokoju wchodzi Liam.
-Emily-uśmiecham się
-Przepraszam-mówi-Zayn, mógłbyś na chwilę?
-Taa, już idę-posyła mi uśmiech i wychodzi z pokoju.
Kiedy chłopak zamyka drzwi, podchodzę do szafy i wyjmuję z niej koszulkę Zayn'a. Wychodzę z pokoju by iść do łazienki. Mijam pokój, jak mi sie wydaje, Liam'a ale powoli cofam sie by wiedzieć o czym rozmawiają.
-on jest zdolny do takich rzeczy, wiec jeśli chcesz
-Wiem-przerywa Liamowi Zayn.
Nie mam pojęcia o co chodzi. Oby nic ważnego. Idę do łazienki, a kiedy wracam Zayn siedzi na łóżku. Spogląda na mnie i między nie wzrokiem.
-pożyczyłam sobie koszulkę-lekko się uśmiecham.
-W porządku.
Kładę się i opieram głowę na dłoni.
-Kładziesz się?-pytam
-Taa-ściąga koszulkę i kładzie sie patrząc w sufit.

Rano budzi mnie głośny śmiech Niall'a. Odwracam głowę, by sprawdzić, czy Zayn śpi. Niestety, nie ma go. Zwlekam sie z lóżka i schodzę na dół. Zatrzymuję się na ostatnim schodku i patrzę jak Niall płacze ze śmiechu, Zayn'a i Liam'a, którzy łaskotają blondyna. Louis, który również sie śmieje, chodzi po pokoju i nagrywa całą "akcję" telefonem. Chwile potem dołącza do nich Harry. Horan błaga ich aby przestali, na co wszyscy śmieją sie jeszcze bardziej. Ja również nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać. Wyglądają przezabawnie. Niall odchyla głowę do tyłu, by na mnie spojrzeć.
-Cześć-podchodzę do nich.
-O! Hej. A to Emily-mówi Lou i staje koło mnie, nagrywając nas. Uśmiecham się do telefonu po czym siadam obok Niall'a na kanapie.
-Co?-pytam kiedy zauważam, że mi się przygląda.
-Nic-uśmiecha się.
-Okeej-śmieję się.
-Zjesz coś?
-Chętnie
-Zapiekanki?-pyta i wstaje.
-Okej. Pomogę Ci.
Po paru minutach kładę na stół talerz z zapiekankami.
-Odwieziesz mnie do hotelu?-pytam Zayn'a wkładając talerze do zmywarki.
-Pewnie-uśmiecha się.
***
Kiedy wchodzę do pokoju, przebieram sie w zwykły, szary dres i siadam na lóżko. Na śmierć zapomniałam o koniach. Przez tyle lat nie musiałam się nimi zajmować, że wypadło mi to z głowy. Po zadzwonieniu do Zayn'a, dowiaduję się, że pani, która mu to sprzedała, zajmuje sie nimi. Dzięki Bogu.
-Miałaś być wczoraj-Alex śmieje sie i wsiada obok mnie.
-Tak, przepraszam.
-W porządku-chichocze.
-Słuchaj, może kupimy samochód?-cudowne pomysły Emily.
-Po co?
-Wiesz.. Nie mamy wszędzie blisko, a poza tym nie chce wykorzystywać Zayn'a jako jakiegoś szofera.
-Masz rację.
-Jest dopiero 14, więc możemy poszukać jeszcze dziś.
-Gdybyśmy tylko wiedziały, gdzie można kupic auto.
-Może zadzwonisz do Lou?-proponuję.
-Ok-mówi i odchodzi przykładając telefon do ucha.
-Okej, zbieraj sie. Za chwile będzie-mówi.
Wstaję z lóżka i idę ubrać buty. Powoli idziemy korytarzem do wyjścia. Kiedy wychodzimy na zewnątrz, siadamy na ławce, czekając na Louis'a. Po chwili pod hotel podjeżdża srebrne auto.
-Cześć-mówię kiedy wsiadamy.
-Hej -uśmiecha się.
-A więc daleko jest jakiś salon?
-Nie tak daleko.
Po 15 minutach jesteśmy na miejscu.
-Ten jest ładny-odzywa się Alex podchodząc do białego hyundai.
Oglądamy jeszcze wiele samochodów, na końcu wybierając pierwszego hyundai.
-Dziękujemy jeszcze raz-mówi Alex i całuje chłopaka.
-Nie ma sprawy-uśmiecha się i wsiada do auta.
-Prowadzisz-mówię i siadam na miejsce pasażera.
W drodze powrotnej nie obeszło sie bez zgubienia, więc do hotelu docieramy po czterdziestu minutach jazdy.

Kiedy kręci Niall wypada na jakąś rudą dziewczynę.  Biorę do ręki kubek chcąc napić się jego zawartości.
-Może już wystarczy?-Zayn zabiera mi napój.
-Ejj-udaję obrażoną,ale mimo wszystko się śmieje-oddaj!
-Nie
-Dlaczego?
-Bo już Ci wystarczy-mówi.
-No joj-zabieram mu kubek.
-Emily, przesadzasz-odzywa się Zayn.
Nie odpowiadam. Wiem,  że na rację.
-Popatrz,  jak wyglądasz-kontynuuje-całowałaś się chyba z każdym możliwym chłopakiem..
-To gra
-Rozumiem,  ale-przerywam mu pocałunkiem.
-W tym z Tobą.-uśmiecham się nie zdając sobie sprawy z tego co zrobiłam.
-Wracamy do domu. Dzisiaj przenocujesz u mnie.
-Okej,  ale co z Ale?
-Oh.. - zapomniał o niej?
Posyła mi uśmiech i rusza w stronę Louis'a całującego się z..  Alex!
-Sorka,  że przeszkadzam-słyszę-ale mam do Ciebie prośbę.  Zawiedziesz Alex do hotelu  albo  do nas,  okej?
-Jasne-uśmiecha się i wraca do poprzednio wykonywanej czynności.
-Dziękuję-mówię,  kiedy podchodzi do mnie, a następnie idziemy do auta.
-Jestem padnięta-mówię gramoląc się do  pojazdu.
Chłopak uśmiecha się i przekręca kluczyk w stacyjce oddalając samochód.
-Powiesz mi dlaczego wtedy nie odpowiedziałeś na moje pytanie?-opieram głowę o szybę.
-Bo..  Nie wiedziałem co powiedzieć..
-To,  co myślałeś.
Czuję jego dłoń na moim udzie, uśmiecham się. Kiedy dojeżdżamy do domu chłopaków, Zayn otwiera mi drzwi, a następnie wchodzi i zapala światło. Dom jest pusty.  A jak inaczej,  wszyscy imprezują.
-Która godzina?-pytam ściągając sweterek.
-Po trzeciej-odpowiada i idzie do kuchni-chcesz coś do picia?
-Poproszę-uśmiecham się.
-Proszę-podaje mi szklankę z sokiem-jesteś zmęczona?
-Okropnie-odstawiam napój, wstaje i kieruje się do salonu, bo nie wiem gdzie mam spać.
-A Ty gdzie idziesz?-śmieje się.
-Spać.
-A wiesz, że sypialnie są na górze?
-Teraz wiem-zawracam i idę do góry, wywalając się na schodach.
-Nic Ci nie jest?-widzę, że nie może powstrzymać się od śmiechu.
-Chyba nie-słabo się uśmiecham i próbuje wstać-Auć-ponownie siadam na schodku.
-Boli?-pyta już mniej rozawiony
-Mhmm-przyznaje
Kiedy chcę wstać, czuję, że jestem w powietrzu.
-Aż taką kaleką nie jestem-śmieję się-czekaj! But mi spadł
-I co?-śmieje się
-Lubie je
-Ty tak serio?-uśmiecha się i kładzie mnie na łózko. Przytakuje.Chłopak wychodzi z pokoju, a po chwili wraca i macha butem.
-Dziękuję, księciu! Kopciuszek jest i wdzięczny za odnalezienie pantofelka-śmieję się.
-Widzę, że przybyło Ci energii, Kopciuszku-uśmiecha się i siada na skraju łóżka.
-Czyj to pokój?-pytam-ładny.
-Mój
Pomieszczenie jest duże i ładnie urządzone. Wielkie łózko z wieloma poduszkami jest na środku i jest bardzo wygodne. Brązowo-kremowe ściany idealnie komponują się z ciemnobrązową szafą. Okno zasłonięte jest jasnymi roletami. Na małym szklanym stoliku stoi wazon z kwiatkami. Na końcu pokoju, na ścianie wisi telewizor, a przed nim mała sofa. Nie wiem jak tak dużo zmieściło się w ty pokoju.
-A macie gościnny?-pytam. Właściwie to ta informacja nie jest mi potrzebna.
-Mamy, ale muszę się Tobą zaopiekować-uśmiecha się.
-Okej-śmieję się.
Mój śmiech zagłusza hałas na dole. Zrywam się z łózka, by sprawdzić co się stało.
-Cholera-przypominam sobie o nodze. Wracam na łóżko.
-I nie ruszaj się stąd-rozkazuje chłopak, ale widzę, że się uśmiecha.
-Tak jest.

PERSPEKTYWA ZAYN'A


Uśmiecham się do Emily i schodzę na dół.
-Przepraszamy-słyszę głos Louis'a.
-Co tu się dzieje?-pytam
-To ja. Sorki-odzywa się Alex.
Patrzę na nią leżącą prawie pod stołem, a następnie na Lou.
-Spadła-wzrusza ramionami i wszyscy wybuchamy śmiechem.
-O co chodzi? Też chcę się pośmiać-Emily.
-Miałaś leżeć-odwracam się.
-Ciekawość wygrała-uśmiecha się niewinnie, po czym wybucha głośnym śmiechem. Patrzy na Alex gramolącą się spod stołu. Louis pomaga jej wstać. Kiedy znikają mi z oczu, wracamy do pokoju. Emily nadal się śmieje. Jej śmiech jest cudowny. Dziewczyna siada na łózko i uśmiecha się.
-Zawsze czuje się tak po alkoholu?-pyta.
-Tak, czyli jak?
-Tak.. inaczej. Lepiej i w ogóle.
-Chyba. Nie piłaś nigdy?
-Nie
-Dlaczego?-dziwi mnie to. Zwykle nastolatki piją alkohol zanim skończą osiemnaście lat.
-Nie wiem. Nie pchało mnie jakoś do tego, żeby pić. Przepraszam, ale jestem wykończona.

PERSPEKTYWA EMILY

-Jasne-uśmiecha się-może się przebierzesz? Ta sukienka nie wygląda na wygodną
-Po pierwsze to nie sukienka, a po drugie nie mam w co.
-Okej, okej. Proszę-podaje mi białą koszulkę.
-Dziękuję-wstaję-a właśnie.. gdzie jest łazienka?
-No tak..Chodź, pokażę Ci. Możesz już stanąć?
-Chyba tak-uśmiecham się i idę za nim.
Kiedy docieramy do łazienki, przebieram się. Koszulka sięga mi do ud, więc jest okej.
-Dobranoc-okrywam się kołdrą.
-Dobranoc-nieśmiało mnie przytula.

Rano, kiedy się budzę, Zayn jeszcze śpi. Pomału uwalniam się z jego uścisku, by go nie obudzić. Kiedy schodzę na dół, Louis siedzi w salonie.
-Cześć-mówię cicho.
-Dzień dobry-uśmiecha się-jesteś głodna?
-Strasznie-śmieję się
Chłopak wstaje z kanapy i rusza w kierunku kuchni.
-Pomogę Ci-mówię i wyciągam składniki na naleśniki.
-Co tak ładnie pachnie?-słyszę ochrypnięty głos loczka-ładna piżama-uśmiecha się
-Naleśniki-odpowiadam.
Harry siada przy stole i robi coś na telefonie. Kiedy kończymy naleśniki, kładę pełen jedzenia talerz na stole.

Po śniadaniu wracam na górę, biorę prysznic i ubieram wczorajszą spódnicę i koszulkę.
-Daleko stąd do hotelu?-pytam Liam'a gdy schodzę na dół.
-Trochę jest. Nie zostaniesz jeszcze?
-Może potem jeszcze przyjdę. Ale teraz i tak muszę się przebrać. Nie lubię nosić tych samych ubrań-uśmiecham się.
-Podwieźć Cię?
-Nie, pewnie masz ważniejsze rzeczy do roboty
-Jeżeli uważasz, że siedzenie tu, z tymi czterema wariatami i obżeranie się chipsami jest ważniejsze..-śmieje się.
-Okej, za chwilę jestem
Idę na górę i wchodzę do pokoju Zayn'a.
-Jadę do hotelu. Zobaczymy się później, okej?-pytam
-Jasne-uśmiecha się.
Daje mi buziaka, a ja idę po Alex.

Kiedy dojeżdżamy do hotelu, dziękuję Liamowi i idziemy do pokoju. Alex idzie do łazienki, a ja ubieram szare dresy i białą bokserkę. Siadam na łózko i wyciągam telefon.
Jak noga? x
Już prawie nie boli, dziękuję :)
Kładę telefon na komodzie, ale po chwili znów zaczyna wibrować. Na wyświetlaczy pojawia się duży napis "Zayn", więc przejeżdżam palcem po ekranie, alby odebrać.
-Halo?
-Cześć
-Hej-uśmiecham się sama do siebie.
-Masz dzisiaj czas?-przecież niedawno się widzieliśmy..
-W sumie to nie mam nic zaplanowane, więc mam-śmieję się.
-Świetnie. W takim razie zabieram Cię na kolację. Będę o 18.Pa
-Okej, pa-mówię, pomimo, że już się rozłączył.
-Co mam ubrać?-pytam Alex kiedy wychodzi z łazienki.
-A gdzie idziesz?
-Zayn zabiera mnie na kolację. Idę do łazienki, a Ty coś wybierz-pokazuję na szafę.

Po długiej kąpieli wychodzę z łazienki.
-I jak? Masz coś?-pytam zakładając na włosy ręcznik-zamierzasz odpowiedzieć?-śmieję się gdy nie odpowiada.
-Chodź-mówi i klepie miejsce, które zajmuję-Patrz-kładzie laptopa na moje kolana.
Na ekranie widać śliczną czerwoną sukienkę.
-Możesz ją zamówić-uśmiecha się.
-To ma być na dzisiaj
-Będzie na inną randkę-uśmiecha się i zamawia-a teraz ubierz tą-wyciąga szarą rozkloszowaną sukienkę
-Skąd ją masz?-jest piękna
-Kupiłam parę dni temu
Dzięki Bogu, że mamy takie same rozmiary ciuchów,
Schodzimy na dół, na kawę. Po długiej rozmowie wracamy do pokoju. Dochodzi 18, poprawiam makijaż, ubieram sukienkę i czarne szpilki. Kiedy wybija 18, słyszę pukanie do drzwi. Punktualny jest.
-Baw się dobrze-uśmiecha się Alex.
-Dziękuję. Będę późno-mówię i idę otworzyć drzwi.
-Dobry wieczór. Ślicznie wyglądasz-uśmiecha się i wręcza mi różę
-Cześć. Dziękuję-odpowiadam mu tym samym i zamykam drzwi.

-Widziałaś, jak się na Ciebie patrzył?-pyta gdy idziemy korytarzem.
-Tylko się uśmiechnął
-Tylko się uśmiechnął-przedrzeźnia mnie
-Ejj-uderzam go w ramię.
Po kilku minutach jesteśmy w restauracji. Jest bardzo ładnie urządzona. Wygląda na drogą.
-Więc.. czym się zajmujesz?-pyta i bierze widelec ze spaghetti do ust.
-Jak na razie to zdałam maturę. I mam zamiar założyć szkołę jeździecką-mówię, po czym biorę łyk wina.
-Brzmi wspaniale. A do kiedy tutaj zostajesz?
-Jeszcze trzy miesiące, ale mogłabym tu zostać już na zawsze. Tu jest cudownie-uśmiecham się
-To zostań
-Chciałabym
-To w czym problem? Studia?
-Nie zamierzam iść na studia-przyznaję.
-Dlaczego? Będziesz miała świetną pracę-uśmiecha się.
-Przed chwilą mówiłam, że chcę założyć szkołę, a do tego nie potrzebuje specjalnego wykształcenia, prawda?-śmieję się.
-Racja. Już nic nie mówię-jego uśmiech rośnie.
Po kolacji wychodzimy z restauracji i spacerujemy ulicami Londynu.
-Zimno Ci? Cała się trzęsiesz-zatrzymuje się
-To nic-uśmiecham się.
Chłopak ściąga marynarkę i zakłada mi ją na ramiona.
-Dziękuję.
W odpowiedzi mulat uśmiecha się szeroko. Uwielbiam sposób, w jaki jego język chowa się za zębami, podczas gdy się uśmiecha,
-Wiesz, co mnie dziwi? Że nie było nigdzie żadnych paparazzi-mówię
-Szczerze, to też mnie to trochę dziwi-śmieje się.
-O wilku.. cóż, o wilkach mowa-wybucham śmiechem.
Chłopak podąża za mi=oim wzrokiem, by ujrzeć ludzi, którzy wręcz biegną w naszą stronę. Chłopak łapie mnie za rękę i prowadzi w przeciwnym kierunku. Za nami słychać tylko krzyki "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", "uroczo razem wyglądacie". Śmiejemy się i biegniemy do samochodu Malika. Kiedy wsiadamy, chłopak od razu zapaa silnik. Spoglądam na niego, uśmiecha się.
-Tak właściwie, to dlaczego nie chciałeś odpowiedzieć na ich pytania?-śmieję się-Nie lubisz tego?
Pewnie pomyślicie, że chciałabym usłyszeć od niego odpowiedź na pytanie "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", która brzmiała by prosto: "tak". I macie racje.
-Lubię, ale czasami nie mam na to ochoty albo czasu.
-Rozumiem. Gdzie jedziemy?
-Do mnie. Może być?
-Tak, ale powiedziałam Alex, że wrócę.
-Przecież Cię nie porywam. Wrócisz-śmieje się.
-Ale.. ugh. Okej. Emm.. Można tu gdzieś popracować w wakacje?
-Po co Ci praca?-patrzy na mnie po czym z powrotem na drogę
-Muszę trochę zarobić.
-Mogę Ci dać-uśmiecha się.
-O nie nie nie
-Dlaczego? Jak są Ci to po co masz harować na marne grosze całymi dniami skoro mogę Ci je dać albo chociażby pożyczyć.
-Bo to są Twoje pieniądze i nie będę ich pod Cięcie pożyczać. Nawet Cię dobrze nie znam. Wiem o Tobie tyle, co Wasze fanki, a nawet nie. A nawet jeśli bym je od Cięcie pożyczyła to nie będę miała jak oddać. Wiec najlepszym rozwiązaniem będzie jak znajdę sobie pracę-auto się zatrzymuje, wysiadamy, a Zayn potwora mi drzwi.
-Jesteśmy-prawie krzyczy, aby oznajmić reszcie że jest.. Cóż, jesteśmy. Uśmiecham się, zdejmuje marynarkę i oddaje mu jego własność.
-Miło Cię znów widzieć-uśmiecha się Harry.
Zayn posyła mu ostrzegawcze spojrzenie, a loczek odchodzi dławiąc się śmiechem. Humor zawsze mu dopisuje.
-Do kiedy zostajecie w Anglii? Nie macie żadnej trasy?
Teraz akurat nie-uśmiecha się-mamy przerwę przez miesiąc.
-a od kiedy?
-Od paru dni. W zasadzie to pierwszy wolny dzień był wtedy, kiedy na mnie wpadłaś-jego uśmiech rośnie.
Uśmiecham sie i idę za chłopakiem na górę.
-Dzisiaj możesz spać w pokoju gościnnym.
-a musze?-staram sie zrobić smutną minę
-wydaje mi się, że tak-próbuje być poważny ale nie za bardzo mu to wychodzi.
Nie odzywając sie wchodzę do pokoju Zayn'a. Siadam na skraju lóżka i czekam aż przyjdzie. Wyciągam z torebki telefon i pisze do Alex, ze będę jutro.
-Proszę-Zayn wchodzi do pokoju i podaje mi kubek z herbatą.
-Dziękuję -uśmiecham sie i upijam łyk-to nie problem, że tu zostaję?
-Nie-uśmiecha się i zabiera ode mnie kubek aby położyć go na szafkę i siada obok mnie.
-Zayn! O! Cześć eee-do pokoju wchodzi Liam.
-Emily-uśmiecham się
-Przepraszam-mówi-Zayn, mógłbyś na chwilę?
-Taa, już idę-posyła mi uśmiech i wychodzi z pokoju.
Kiedy chłopak zamyka drzwi, podchodzę do szafy i wyjmuję z niej koszulkę Zayn'a. Wychodzę z pokoju by iść do łazienki. Mijam pokój, jak mi sie wydaje, Liam'a ale powoli cofam sie by wiedzieć o czym rozmawiają.
-on jest zdolny do takich rzeczy, wiec jeśli chcesz
-Wiem-przerywa Liamowi Zayn.
Nie mam pojęcia o co chodzi. Oby nic ważnego. Idę do łazienki, a kiedy wracam Zayn siedzi na łóżku. Spogląda na mnie i między nie wzrokiem.
-pożyczyłam sobie koszulkę-lekko się uśmiecham.
-W porządku.
Kładę się i opieram głowę na dłoni.
-Kładziesz się?-pytam
-Taa-ściąga koszulkę i kładzie sie patrząc w sufit.

Rano budzi mnie głośny śmiech Niall'a. Odwracam głowę, by sprawdzić, czy Zayn śpi. Niestety, nie ma go. Zwlekam sie z lóżka i schodzę na dół. Zatrzymuję się na ostatnim schodku i patrzę jak Niall płacze ze śmiechu, Zayn'a i Liam'a, którzy łaskotają blondyna. Louis, który również sie śmieje, chodzi po pokoju i nagrywa całą "akcję" telefonem. Chwile potem dołącza do nich Harry. Horan błaga ich aby przestali, na co wszyscy śmieją sie jeszcze bardziej. Ja również nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać. Wyglądają przezabawnie. Niall odchyla głowę do tyłu, by na mnie spojrzeć.
-Cześć-podchodzę do nich.
-O! Hej. A to Emily-mówi Lou i staje koło mnie, nagrywając nas. Uśmiecham się do telefonu po czym siadam obok Niall'a na kanapie.
-Co?-pytam kiedy zauważam, że mi się przygląda.
-Nic-uśmiecha się.
-Okeej-śmieję się.
-Zjesz coś?
-Chętnie
-Zapiekanki?-pyta i wstaje.
-Okej. Pomogę Ci.
Po paru minutach kładę na stół talerz z zapiekankami.
-Odwieziesz mnie do hotelu?-pytam Zayn'a wkładając talerze do zmywarki.
-Pewnie-uśmiecha się.
***
Kiedy wchodzę do pokoju, przebieram sie w zwykły, szary dres i siadam na lóżko. Na śmierć zapomniałam o koniach. Przez tyle lat nie musiałam się nimi zajmować, że wypadło mi to z głowy. Po zadzwonieniu do Zayn'a, dowiaduję się, że pani, która mu to sprzedała, zajmuje sie nimi. Dzięki Bogu.
-Miałaś być wczoraj-Alex śmieje sie i wsiada obok mnie.
-Tak, przepraszam.
-W porządku-chichocze.
-Słuchaj, może kupimy samochód?-cudowne pomysły Emily.
-Po co?
-Wiesz.. Nie mamy wszędzie blisko, a poza tym nie chce wykorzystywać Zayn'a jako jakiegoś szofera.
-Masz rację.
-Jest dopiero 14, więc możemy poszukać jeszcze dziś.
-Gdybyśmy tylko wiedziały, gdzie można kupic auto.
-Może zadzwonisz do Lou?-proponuję.
-Ok-mówi i odchodzi przykładając telefon do ucha.
-Okej, zbieraj się. Za chwile będzie-mówi.
Wstaję z łóżka i idę ubrać buty. Powoli idziemy korytarzem do wyjścia. Kiedy wychodzimy na zewnątrz, siadamy na ławce, czekając na Louis'a. Po chwili pod hotel podjeżdża srebrne auto.
-Cześć-mówię kiedy wsiadamy.
-Hej -uśmiecha się.
-A więc daleko jest jakiś salon?
-Nie tak daleko.
Po 15 minutach jesteśmy na miejscu.
-Ten jest ładny-odzywa się Alex podchodząc do białego hyundai.
Oglądamy jeszcze wiele samochodów, na końcu wybierając pierwszego hyundai.
-Dziękujemy jeszcze raz-mówi Alex i całuje chłopaka.
-Nie ma sprawy-uśmiecha się i wsiada do auta.
-Prowadzisz-mówię i siadam na miejsce pasażera.
W drodze powrotnej nie obeszło się bez zgubienia, więc do hotelu docieramy po czterdziestu minutach jazdy.

~przeczytałeś/aś-skomentuj~

_____________________________________________
Po pierwsze chciałam bardzo przeprosić za to, że bardzo, bardzo, bardzo długo nie dodałam rozdziału. Ale szkoła, a to jest dla mnie trochę ważniejsze a po za tym nie miałam kiedy napisać rozdziału.
Czekam na komentarze, bo to bardzo motywuje do dalszego pisania i prowadzenia bloga. Jeżeli pod tym postem będzie co najmniej 3 komentarze, to wstawię 5 rozdział.
Teraz jest już koniec roku, więc wydaję mi się, że rozdziały będą pojawiać się częściej, jeżeli oczywiście się postaracie, bo to też zależy od tego, czy ktoś to w ogóle czyta ;p
Mam nadzieję, że się spodobało! :D