czwartek, 11 czerwca 2015

Rozdział 4

Kiedy kręci Niall wypada na jakąś rudą dziewczynę.  Biorę do ręki kubek chcąc napić się jego zawartości.
-Może już wystarczy?-Zayn zabiera mi napój.
-Ejj-udaję obrażoną,ale mimo wszystko się śmieje-oddaj!
-Nie
-Dlaczego?
-Bo już Ci wystarczy-mówi.
-No joj-zabieram mu kubek.
-Emily, przesadzasz-odzywa się Zayn.
Nie odpowiadam. Wiem,  że na rację.
-Popatrz,  jak wyglądasz-kontynuuje-całowałaś się chyba z każdym możliwym chłopakiem..
-To gra
-Rozumiem,  ale-przerywam mu pocałunkiem.
-W tym z Tobą.-uśmiecham się nie zdając sobie sprawy z tego co zrobiłam.
-Wracamy do domu. Dzisiaj przenocujesz u mnie.
-Okej,  ale co z Ale?
-Oh.. - zapomniał o niej?
Posyła mi uśmiech i rusza w stronę Louis'a całującego się z..  Alex!
-Sorka,  że przeszkadzam-słyszę-ale mam do Ciebie prośbę.  Zawiedziesz Alex do hotelu  albo  do nas,  okej?
-Jasne-uśmiecha się i wraca do poprzednio wykonywanej czynności.
-Dziękuję-mówię,  kiedy podchodzi do mnie, a następnie idziemy do auta.
-Jestem padnięta-mówię gramoląc się do  pojazdu.
Chłopak uśmiecha się i przekręca kluczyk w stacyjce oddalając samochód.
-Powiesz mi dlaczego wtedy nie odpowiedziałeś na moje pytanie?-opieram głowę o szybę.
-Bo..  Nie wiedziałem co powiedzieć..
-To,  co myślałeś.
Czuję jego dłoń na moim udzie, uśmiecham się. Kiedy dojeżdżamy do domu chłopaków, Zayn otwiera mi drzwi, a następnie wchodzi i zapala światło. Dom jest pusty.  A jak inaczej,  wszyscy imprezują.
-Która godzina?-pytam ściągając sweterek.
-Po trzeciej-odpowiada i idzie do kuchni-chcesz coś do picia?
-Poproszę-uśmiecham się.
-Proszę-podaje mi szklankę z sokiem-jesteś zmęczona?
-Okropnie-odstawiam napój, wstaje i kieruje się do salonu, bo nie wiem gdzie mam spać.
-A Ty gdzie idziesz?-śmieje się.
-Spać.
-A wiesz, że sypialnie są na górze?
-Teraz wiem-zawracam i idę do góry, wywalając się na schodach.
-Nic Ci nie jest?-widzę, że nie może powstrzymać się od śmiechu.
-Chyba nie-słabo się uśmiecham i próbuje wstać-Auć-ponownie siadam na schodku.
-Boli?-pyta już mniej rozawiony
-Mhmm-przyznaje
Kiedy chcę wstać, czuję, że jestem w powietrzu.
-Aż taką kaleką nie jestem-śmieję się-czekaj! But mi spadł
-I co?-śmieje się
-Lubie je
-Ty tak serio?-uśmiecha się i kładzie mnie na łózko. Przytakuje.Chłopak wychodzi z pokoju, a po chwili wraca i macha butem.
-Dziękuję, księciu! Kopciuszek jest i wdzięczny za odnalezienie pantofelka-śmieję się.
-Widzę, że przybyło Ci energii, Kopciuszku-uśmiecha się i siada na skraju łóżka.
-Czyj to pokój?-pytam-ładny.
-Mój
Pomieszczenie jest duże i ładnie urządzone. Wielkie łózko z wieloma poduszkami jest na środku i jest bardzo wygodne. Brązowo-kremowe ściany idealnie komponują się z ciemnobrązową szafą. Okno zasłonięte jest jasnymi roletami. Na małym szklanym stoliku stoi wazon z kwiatkami. Na końcu pokoju, na ścianie wisi telewizor, a przed nim mała sofa. Nie wiem jak tak dużo zmieściło się w ty pokoju.
-A macie gościnny?-pytam. Właściwie to ta informacja nie jest mi potrzebna.
-Mamy, ale muszę się Tobą zaopiekować-uśmiecha się.
-Okej-śmieję się.
Mój śmiech zagłusza hałas na dole. Zrywam się z łózka, by sprawdzić co się stało.
-Cholera-przypominam sobie o nodze. Wracam na łóżko.
-I nie ruszaj się stąd-rozkazuje chłopak, ale widzę, że się uśmiecha.
-Tak jest.

PERSPEKTYWA ZAYN'A


Uśmiecham się do Emily i schodzę na dół.
-Przepraszamy-słyszę głos Louis'a.
-Co tu się dzieje?-pytam
-To ja. Sorki-odzywa się Alex.
Patrzę na nią leżącą prawie pod stołem, a następnie na Lou.
-Spadła-wzrusza ramionami i wszyscy wybuchamy śmiechem.
-O co chodzi? Też chcę się pośmiać-Emily.
-Miałaś leżeć-odwracam się.
-Ciekawość wygrała-uśmiecha się niewinnie, po czym wybucha głośnym śmiechem. Patrzy na Alex gramolącą się spod stołu. Louis pomaga jej wstać. Kiedy znikają mi z oczu, wracamy do pokoju. Emily nadal się śmieje. Jej śmiech jest cudowny. Dziewczyna siada na łózko i uśmiecha się.
-Zawsze czuje się tak po alkoholu?-pyta.
-Tak, czyli jak?
-Tak.. inaczej. Lepiej i w ogóle.
-Chyba. Nie piłaś nigdy?
-Nie
-Dlaczego?-dziwi mnie to. Zwykle nastolatki piją alkohol zanim skończą osiemnaście lat.
-Nie wiem. Nie pchało mnie jakoś do tego, żeby pić. Przepraszam, ale jestem wykończona.

PERSPEKTYWA EMILY

-Jasne-uśmiecha się-może się przebierzesz? Ta sukienka nie wygląda na wygodną
-Po pierwsze to nie sukienka, a po drugie nie mam w co.
-Okej, okej. Proszę-podaje mi białą koszulkę.
-Dziękuję-wstaję-a właśnie.. gdzie jest łazienka?
-No tak..Chodź, pokażę Ci. Możesz już stanąć?
-Chyba tak-uśmiecham się i idę za nim.
Kiedy docieramy do łazienki, przebieram się. Koszulka sięga mi do ud, więc jest okej.
-Dobranoc-okrywam się kołdrą.
-Dobranoc-nieśmiało mnie przytula.

Rano, kiedy się budzę, Zayn jeszcze śpi. Pomału uwalniam się z jego uścisku, by go nie obudzić. Kiedy schodzę na dół, Louis siedzi w salonie.
-Cześć-mówię cicho.
-Dzień dobry-uśmiecha się-jesteś głodna?
-Strasznie-śmieję się
Chłopak wstaje z kanapy i rusza w kierunku kuchni.
-Pomogę Ci-mówię i wyciągam składniki na naleśniki.
-Co tak ładnie pachnie?-słyszę ochrypnięty głos loczka-ładna piżama-uśmiecha się
-Naleśniki-odpowiadam.
Harry siada przy stole i robi coś na telefonie. Kiedy kończymy naleśniki, kładę pełen jedzenia talerz na stole.

Po śniadaniu wracam na górę, biorę prysznic i ubieram wczorajszą spódnicę i koszulkę.
-Daleko stąd do hotelu?-pytam Liam'a gdy schodzę na dół.
-Trochę jest. Nie zostaniesz jeszcze?
-Może potem jeszcze przyjdę. Ale teraz i tak muszę się przebrać. Nie lubię nosić tych samych ubrań-uśmiecham się.
-Podwieźć Cię?
-Nie, pewnie masz ważniejsze rzeczy do roboty
-Jeżeli uważasz, że siedzenie tu, z tymi czterema wariatami i obżeranie się chipsami jest ważniejsze..-śmieje się.
-Okej, za chwilę jestem
Idę na górę i wchodzę do pokoju Zayn'a.
-Jadę do hotelu. Zobaczymy się później, okej?-pytam
-Jasne-uśmiecha się.
Daje mi buziaka, a ja idę po Alex.

Kiedy dojeżdżamy do hotelu, dziękuję Liamowi i idziemy do pokoju. Alex idzie do łazienki, a ja ubieram szare dresy i białą bokserkę. Siadam na łózko i wyciągam telefon.
Jak noga? x
Już prawie nie boli, dziękuję :)
Kładę telefon na komodzie, ale po chwili znów zaczyna wibrować. Na wyświetlaczy pojawia się duży napis "Zayn", więc przejeżdżam palcem po ekranie, alby odebrać.
-Halo?
-Cześć
-Hej-uśmiecham się sama do siebie.
-Masz dzisiaj czas?-przecież niedawno się widzieliśmy..
-W sumie to nie mam nic zaplanowane, więc mam-śmieję się.
-Świetnie. W takim razie zabieram Cię na kolację. Będę o 18.Pa
-Okej, pa-mówię, pomimo, że już się rozłączył.
-Co mam ubrać?-pytam Alex kiedy wychodzi z łazienki.
-A gdzie idziesz?
-Zayn zabiera mnie na kolację. Idę do łazienki, a Ty coś wybierz-pokazuję na szafę.

Po długiej kąpieli wychodzę z łazienki.
-I jak? Masz coś?-pytam zakładając na włosy ręcznik-zamierzasz odpowiedzieć?-śmieję się gdy nie odpowiada.
-Chodź-mówi i klepie miejsce, które zajmuję-Patrz-kładzie laptopa na moje kolana.
Na ekranie widać śliczną czerwoną sukienkę.
-Możesz ją zamówić-uśmiecha się.
-To ma być na dzisiaj
-Będzie na inną randkę-uśmiecha się i zamawia-a teraz ubierz tą-wyciąga szarą rozkloszowaną sukienkę
-Skąd ją masz?-jest piękna
-Kupiłam parę dni temu
Dzięki Bogu, że mamy takie same rozmiary ciuchów,
Schodzimy na dół, na kawę. Po długiej rozmowie wracamy do pokoju. Dochodzi 18, poprawiam makijaż, ubieram sukienkę i czarne szpilki. Kiedy wybija 18, słyszę pukanie do drzwi. Punktualny jest.
-Baw się dobrze-uśmiecha się Alex.
-Dziękuję. Będę późno-mówię i idę otworzyć drzwi.
-Dobry wieczór. Ślicznie wyglądasz-uśmiecha się i wręcza mi różę
-Cześć. Dziękuję-odpowiadam mu tym samym i zamykam drzwi.

-Widziałaś, jak się na Ciebie patrzył?-pyta gdy idziemy korytarzem.
-Tylko się uśmiechnął
-Tylko się uśmiechnął-przedrzeźnia mnie
-Ejj-uderzam go w ramię.
Po kilku minutach jesteśmy w restauracji. Jest bardzo ładnie urządzona. Wygląda na drogą.
-Więc.. czym się zajmujesz?-pyta i bierze widelec ze spaghetti do ust.
-Jak na razie to zdałam maturę. I mam zamiar założyć szkołę jeździecką-mówię, po czym biorę łyk wina.
-Brzmi wspaniale. A do kiedy tutaj zostajesz?
-Jeszcze trzy miesiące, ale mogłabym tu zostać już na zawsze. Tu jest cudownie-uśmiecham się
-To zostań
-Chciałabym
-To w czym problem? Studia?
-Nie zamierzam iść na studia-przyznaję.
-Dlaczego? Będziesz miała świetną pracę-uśmiecha się.
-Przed chwilą mówiłam, że chcę założyć szkołę, a do tego nie potrzebuje specjalnego wykształcenia, prawda?-śmieję się.
-Racja. Już nic nie mówię-jego uśmiech rośnie.
Po kolacji wychodzimy z restauracji i spacerujemy ulicami Londynu.
-Zimno Ci? Cała się trzęsiesz-zatrzymuje się
-To nic-uśmiecham się.
Chłopak ściąga marynarkę i zakłada mi ją na ramiona.
-Dziękuję.
W odpowiedzi mulat uśmiecha się szeroko. Uwielbiam sposób, w jaki jego język chowa się za zębami, podczas gdy się uśmiecha,
-Wiesz, co mnie dziwi? Że nie było nigdzie żadnych paparazzi-mówię
-Szczerze, to też mnie to trochę dziwi-śmieje się.
-O wilku.. cóż, o wilkach mowa-wybucham śmiechem.
Chłopak podąża za mi=oim wzrokiem, by ujrzeć ludzi, którzy wręcz biegną w naszą stronę. Chłopak łapie mnie za rękę i prowadzi w przeciwnym kierunku. Za nami słychać tylko krzyki "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", "uroczo razem wyglądacie". Śmiejemy się i biegniemy do samochodu Malika. Kiedy wsiadamy, chłopak od razu zapaa silnik. Spoglądam na niego, uśmiecha się.
-Tak właściwie, to dlaczego nie chciałeś odpowiedzieć na ich pytania?-śmieję się-Nie lubisz tego?
Pewnie pomyślicie, że chciałabym usłyszeć od niego odpowiedź na pytanie "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", która brzmiała by prosto: "tak". I macie racje.
-Lubię, ale czasami nie mam na to ochoty albo czasu.
-Rozumiem. Gdzie jedziemy?
-Do mnie. Może być?
-Tak, ale powiedziałam Alex, że wrócę.
-Przecież Cię nie porywam. Wrócisz-śmieje się.
-Ale.. ugh. Okej. Emm.. Można tu gdzieś popracować w wakacje?
-Po co Ci praca?-patrzy na mnie po czym z powrotem na drogę
-Muszę trochę zarobić.
-Mogę Ci dać-uśmiecha się.
-O nie nie nie
-Dlaczego? Jak są Ci to po co masz harować na marne grosze całymi dniami skoro mogę Ci je dać albo chociażby pożyczyć.
-Bo to są Twoje pieniądze i nie będę ich pod Cięcie pożyczać. Nawet Cię dobrze nie znam. Wiem o Tobie tyle, co Wasze fanki, a nawet nie. A nawet jeśli bym je od Cięcie pożyczyła to nie będę miała jak oddać. Wiec najlepszym rozwiązaniem będzie jak znajdę sobie pracę-auto się zatrzymuje, wysiadamy, a Zayn potwora mi drzwi.
-Jesteśmy-prawie krzyczy, aby oznajmić reszcie że jest.. Cóż, jesteśmy. Uśmiecham się, zdejmuje marynarkę i oddaje mu jego własność.
-Miło Cię znów widzieć-uśmiecha się Harry.
Zayn posyła mu ostrzegawcze spojrzenie, a loczek odchodzi dławiąc się śmiechem. Humor zawsze mu dopisuje.
-Do kiedy zostajecie w Anglii? Nie macie żadnej trasy?
Teraz akurat nie-uśmiecha się-mamy przerwę przez miesiąc.
-a od kiedy?
-Od paru dni. W zasadzie to pierwszy wolny dzień był wtedy, kiedy na mnie wpadłaś-jego uśmiech rośnie.
Uśmiecham sie i idę za chłopakiem na górę.
-Dzisiaj możesz spać w pokoju gościnnym.
-a musze?-staram sie zrobić smutną minę
-wydaje mi się, że tak-próbuje być poważny ale nie za bardzo mu to wychodzi.
Nie odzywając sie wchodzę do pokoju Zayn'a. Siadam na skraju lóżka i czekam aż przyjdzie. Wyciągam z torebki telefon i pisze do Alex, ze będę jutro.
-Proszę-Zayn wchodzi do pokoju i podaje mi kubek z herbatą.
-Dziękuję -uśmiecham sie i upijam łyk-to nie problem, że tu zostaję?
-Nie-uśmiecha się i zabiera ode mnie kubek aby położyć go na szafkę i siada obok mnie.
-Zayn! O! Cześć eee-do pokoju wchodzi Liam.
-Emily-uśmiecham się
-Przepraszam-mówi-Zayn, mógłbyś na chwilę?
-Taa, już idę-posyła mi uśmiech i wychodzi z pokoju.
Kiedy chłopak zamyka drzwi, podchodzę do szafy i wyjmuję z niej koszulkę Zayn'a. Wychodzę z pokoju by iść do łazienki. Mijam pokój, jak mi się wydaje, Liam'a ale powoli cofam się by wiedzieć o czym rozmawiają.
-on jest zdolny do takich rzeczy, wiec jeśli chcesz
-Wiem-przerywa Liamowi Zayn.
Nie mam pojęcia o co chodzi. Oby nic ważnego. Idę do łazienki, a kiedy wracam Zayn siedzi na łóżku. Spogląda na mnie i między nie wzrokiem.
-pożyczyłam sobie koszulkę-lekko się uśmiecham.
-W porządku.
Kładę się i opieram głowę na dłoni.
-Kładziesz się?-pytam
-Taa-ściąga koszulkę i kładzie się patrząc w sufit.

Rano budzi mnie głośny śmiech Niall'a. Odwracam głowę, by sprawdzić, czy Zayn śpi. Niestety, nie ma go. Zwlekam się z łóżka i schodzę na dół. Zatrzymuję się na ostatnim schodku i patrzę jak Niall płacze ze śmiechu, Zayn'a i Liam'a, którzy łaskotają blondyna. Louis, który również się śmieje, chodzi po pokoju i nagrywa całą "akcję" telefonem. Chwile potem dołącza do nich Harry. Horan błaga ich aby przestali, na co wszyscy śmieją sie jeszcze bardziej. Ja również nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać. Wyglądają przezabawnie. Niall odchyla głowę do tyłu, by na mnie spojrzeć.
-Cześć-podchodzę do nich.
-O! Hej. A to Emily-mówi Lou i staje koło mnie, nagrywając nas. Uśmiecham się do telefonu po czym siadam obok Niall'a na kanapie.
-Co?-pytam kiedy zauważam, że mi się przygląda.
-Nic-uśmiecha się.
-Okeej-śmieję się.
-Zjesz coś?
-Chętnie
-Zapiekanki?-pyta i wstaje.
-Okej. Pomogę Ci.
Po paru minutach kładę na stół talerz z zapiekankami.
-Odwieziesz mnie do hotelu?-pytam Zayn'a wkładając talerze do zmywarki.
-Pewnie-uśmiecha się.
***
Kiedy wchodzę do pokoju, przebieram się w zwykły, szary dres i siadam na łóżko. Na śmierć zapomniałam o koniach. Przez tyle lat nie musiałam się nimi zajmować, że wypadło mi to z głowy. Po zadzwonieniu do Zayn'a, dowiaduję się, że pani, która mu to sprzedała, zajmuje się nimi. Dzięki Bogu.
-Miałaś być wczoraj-Alex śmieje się i wsiada obok mnie.
-Tak, przepraszam.
-W porządku-chichocze.
-Słuchaj, może kupimy samochód?-cudowne pomysły Emily.
-Po co?
-Wiesz.. Nie mamy wszędzie blisko, a poza tym nie chce wykorzystywać Zayn'a jako jakiegoś szofera.
-Masz rację.
-Jest dopiero 14, więc możemy poszukać jeszcze dziś.
-Gdybyśmy tylko wiedziały, gdzie można kupić auto.
-Może zadzwonisz do Lou?-proponuję.
-Ok-mówi i odchodzi przykładając telefon do ucha.
-Okej, zbieraj się. Za chwile będzie-mówi.
Wstaję z łóżka i idę ubrać buty. Powoli idziemy korytarzem do wyjścia. Kiedy wychodzimy na zewnątrz, siadamy na ławce, czekając na Louis'a. Po chwili pod hotel podjeżdża srebrne auto.
-Cześć-mówię kiedy wsiadamy.
-Hej -uśmiecha się.
-A więc daleko jest jakiś salon?
-Nie tak daleko.
Po 15 minutach jesteśmy na miejscu.
-Ten jest ładny-odzywa się Alex podchodząc do białego hyundai.
Oglądamy jeszcze wiele samochodów, na końcu wybierając pierwszego hyundai.
-Dziękujemy jeszcze raz-mówi Alex i całuje chłopaka.
-Nie ma sprawy-uśmiecha się i wsiada do auta.
-Prowadzisz-mówię i siadam na miejsce pasażera.
W drodze powrotnej nie obeszło się bez zgubienia, więc do hotelu docieramy po czterdziestu minutach jazdy.

Kiedy kręci Niall wypada na jakąś rudą dziewczynę.  Biorę do ręki kubek chcąc napić się jego zawartości.
-Może już wystarczy?-Zayn zabiera mi napój.
-Ejj-udaję obrażoną,ale mimo wszystko się śmieje-oddaj!
-Nie
-Dlaczego?
-Bo już Ci wystarczy-mówi.
-No joj-zabieram mu kubek.
-Emily, przesadzasz-odzywa się Zayn.
Nie odpowiadam. Wiem,  że na rację.
-Popatrz,  jak wyglądasz-kontynuuje-całowałaś się chyba z każdym możliwym chłopakiem..
-To gra
-Rozumiem,  ale-przerywam mu pocałunkiem.
-W tym z Tobą.-uśmiecham się nie zdając sobie sprawy z tego co zrobiłam.
-Wracamy do domu. Dzisiaj przenocujesz u mnie.
-Okej,  ale co z Ale?
-Oh.. - zapomniał o niej?
Posyła mi uśmiech i rusza w stronę Louis'a całującego się z..  Alex!
-Sorka,  że przeszkadzam-słyszę-ale mam do Ciebie prośbę.  Zawiedziesz Alex do hotelu  albo  do nas,  okej?
-Jasne-uśmiecha się i wraca do poprzednio wykonywanej czynności.
-Dziękuję-mówię,  kiedy podchodzi do mnie, a następnie idziemy do auta.
-Jestem padnięta-mówię gramoląc się do  pojazdu.
Chłopak uśmiecha się i przekręca kluczyk w stacyjce oddalając samochód.
-Powiesz mi dlaczego wtedy nie odpowiedziałeś na moje pytanie?-opieram głowę o szybę.
-Bo..  Nie wiedziałem co powiedzieć..
-To,  co myślałeś.
Czuję jego dłoń na moim udzie, uśmiecham się. Kiedy dojeżdżamy do domu chłopaków, Zayn otwiera mi drzwi, a następnie wchodzi i zapala światło. Dom jest pusty.  A jak inaczej,  wszyscy imprezują.
-Która godzina?-pytam ściągając sweterek.
-Po trzeciej-odpowiada i idzie do kuchni-chcesz coś do picia?
-Poproszę-uśmiecham się.
-Proszę-podaje mi szklankę z sokiem-jesteś zmęczona?
-Okropnie-odstawiam napój, wstaje i kieruje się do salonu, bo nie wiem gdzie mam spać.
-A Ty gdzie idziesz?-śmieje się.
-Spać.
-A wiesz, że sypialnie są na górze?
-Teraz wiem-zawracam i idę do góry, wywalając się na schodach.
-Nic Ci nie jest?-widzę, że nie może powstrzymać się od śmiechu.
-Chyba nie-słabo się uśmiecham i próbuje wstać-Auć-ponownie siadam na schodku.
-Boli?-pyta już mniej rozawiony
-Mhmm-przyznaje
Kiedy chcę wstać, czuję, że jestem w powietrzu.
-Aż taką kaleką nie jestem-śmieję się-czekaj! But mi spadł
-I co?-śmieje się
-Lubie je
-Ty tak serio?-uśmiecha się i kładzie mnie na łózko. Przytakuje.Chłopak wychodzi z pokoju, a po chwili wraca i macha butem.
-Dziękuję, księciu! Kopciuszek jest i wdzięczny za odnalezienie pantofelka-śmieję się.
-Widzę, że przybyło Ci energii, Kopciuszku-uśmiecha się i siada na skraju łóżka.
-Czyj to pokój?-pytam-ładny.
-Mój
Pomieszczenie jest duże i ładnie urządzone. Wielkie łózko z wieloma poduszkami jest na środku i jest bardzo wygodne. Brązowo-kremowe ściany idealnie komponują się z ciemnobrązową szafą. Okno zasłonięte jest jasnymi roletami. Na małym szklanym stoliku stoi wazon z kwiatkami. Na końcu pokoju, na ścianie wisi telewizor, a przed nim mała sofa. Nie wiem jak tak dużo zmieściło się w ty pokoju.
-A macie gościnny?-pytam. Właściwie to ta informacja nie jest mi potrzebna.
-Mamy, ale muszę się Tobą zaopiekować-uśmiecha się.
-Okej-śmieję się.
Mój śmiech zagłusza hałas na dole. Zrywam się z łózka, by sprawdzić co się stało.
-Cholera-przypominam sobie o nodze. Wracam na łóżko.
-I nie ruszaj się stąd-rozkazuje chłopak, ale widzę, że się uśmiecha.
-Tak jest.

PERSPEKTYWA ZAYN'A


Uśmiecham się do Emily i schodzę na dół.
-Przepraszamy-słyszę głos Louis'a.
-Co tu się dzieje?-pytam
-To ja. Sorki-odzywa się Alex.
Patrzę na nią leżącą prawie pod stołem, a następnie na Lou.
-Spadła-wzrusza ramionami i wszyscy wybuchamy śmiechem.
-O co chodzi? Też chcę się pośmiać-Emily.
-Miałaś leżeć-odwracam się.
-Ciekawość wygrała-uśmiecha się niewinnie, po czym wybucha głośnym śmiechem. Patrzy na Alex gramolącą się spod stołu. Louis pomaga jej wstać. Kiedy znikają mi z oczu, wracamy do pokoju. Emily nadal się śmieje. Jej śmiech jest cudowny. Dziewczyna siada na łózko i uśmiecha się.
-Zawsze czuje się tak po alkoholu?-pyta.
-Tak, czyli jak?
-Tak.. inaczej. Lepiej i w ogóle.
-Chyba. Nie piłaś nigdy?
-Nie
-Dlaczego?-dziwi mnie to. Zwykle nastolatki piją alkohol zanim skończą osiemnaście lat.
-Nie wiem. Nie pchało mnie jakoś do tego, żeby pić. Przepraszam, ale jestem wykończona.

PERSPEKTYWA EMILY

-Jasne-uśmiecha się-może się przebierzesz? Ta sukienka nie wygląda na wygodną
-Po pierwsze to nie sukienka, a po drugie nie mam w co.
-Okej, okej. Proszę-podaje mi białą koszulkę.
-Dziękuję-wstaję-a właśnie.. gdzie jest łazienka?
-No tak..Chodź, pokażę Ci. Możesz już stanąć?
-Chyba tak-uśmiecham się i idę za nim.
Kiedy docieramy do łazienki, przebieram się. Koszulka sięga mi do ud, więc jest okej.
-Dobranoc-okrywam się kołdrą.
-Dobranoc-nieśmiało mnie przytula.

Rano, kiedy się budzę, Zayn jeszcze śpi. Pomału uwalniam się z jego uścisku, by go nie obudzić. Kiedy schodzę na dół, Louis siedzi w salonie.
-Cześć-mówię cicho.
-Dzień dobry-uśmiecha się-jesteś głodna?
-Strasznie-śmieję się
Chłopak wstaje z kanapy i rusza w kierunku kuchni.
-Pomogę Ci-mówię i wyciągam składniki na naleśniki.
-Co tak ładnie pachnie?-słyszę ochrypnięty głos loczka-ładna piżama-uśmiecha się
-Naleśniki-odpowiadam.
Harry siada przy stole i robi coś na telefonie. Kiedy kończymy naleśniki, kładę pełen jedzenia talerz na stole.

Po śniadaniu wracam na górę, biorę prysznic i ubieram wczorajszą spódnicę i koszulkę.
-Daleko stąd do hotelu?-pytam Liam'a gdy schodzę na dół.
-Trochę jest. Nie zostaniesz jeszcze?
-Może potem jeszcze przyjdę. Ale teraz i tak muszę się przebrać. Nie lubię nosić tych samych ubrań-uśmiecham się.
-Podwieźć Cię?
-Nie, pewnie masz ważniejsze rzeczy do roboty
-Jeżeli uważasz, że siedzenie tu, z tymi czterema wariatami i obżeranie się chipsami jest ważniejsze..-śmieje się.
-Okej, za chwilę jestem
Idę na górę i wchodzę do pokoju Zayn'a.
-Jadę do hotelu. Zobaczymy się później, okej?-pytam
-Jasne-uśmiecha się.
Daje mi buziaka, a ja idę po Alex.

Kiedy dojeżdżamy do hotelu, dziękuję Liamowi i idziemy do pokoju. Alex idzie do łazienki, a ja ubieram szare dresy i białą bokserkę. Siadam na łózko i wyciągam telefon.
Jak noga? x
Już prawie nie boli, dziękuję :)
Kładę telefon na komodzie, ale po chwili znów zaczyna wibrować. Na wyświetlaczy pojawia się duży napis "Zayn", więc przejeżdżam palcem po ekranie, alby odebrać.
-Halo?
-Cześć
-Hej-uśmiecham się sama do siebie.
-Masz dzisiaj czas?-przecież niedawno się widzieliśmy..
-W sumie to nie mam nic zaplanowane, więc mam-śmieję się.
-Świetnie. W takim razie zabieram Cię na kolację. Będę o 18.Pa
-Okej, pa-mówię, pomimo, że już się rozłączył.
-Co mam ubrać?-pytam Alex kiedy wychodzi z łazienki.
-A gdzie idziesz?
-Zayn zabiera mnie na kolację. Idę do łazienki, a Ty coś wybierz-pokazuję na szafę.

Po długiej kąpieli wychodzę z łazienki.
-I jak? Masz coś?-pytam zakładając na włosy ręcznik-zamierzasz odpowiedzieć?-śmieję się gdy nie odpowiada.
-Chodź-mówi i klepie miejsce, które zajmuję-Patrz-kładzie laptopa na moje kolana.
Na ekranie widać śliczną czerwoną sukienkę.
-Możesz ją zamówić-uśmiecha się.
-To ma być na dzisiaj
-Będzie na inną randkę-uśmiecha się i zamawia-a teraz ubierz tą-wyciąga szarą rozkloszowaną sukienkę
-Skąd ją masz?-jest piękna
-Kupiłam parę dni temu
Dzięki Bogu, że mamy takie same rozmiary ciuchów,
Schodzimy na dół, na kawę. Po długiej rozmowie wracamy do pokoju. Dochodzi 18, poprawiam makijaż, ubieram sukienkę i czarne szpilki. Kiedy wybija 18, słyszę pukanie do drzwi. Punktualny jest.
-Baw się dobrze-uśmiecha się Alex.
-Dziękuję. Będę późno-mówię i idę otworzyć drzwi.
-Dobry wieczór. Ślicznie wyglądasz-uśmiecha się i wręcza mi różę
-Cześć. Dziękuję-odpowiadam mu tym samym i zamykam drzwi.

-Widziałaś, jak się na Ciebie patrzył?-pyta gdy idziemy korytarzem.
-Tylko się uśmiechnął
-Tylko się uśmiechnął-przedrzeźnia mnie
-Ejj-uderzam go w ramię.
Po kilku minutach jesteśmy w restauracji. Jest bardzo ładnie urządzona. Wygląda na drogą.
-Więc.. czym się zajmujesz?-pyta i bierze widelec ze spaghetti do ust.
-Jak na razie to zdałam maturę. I mam zamiar założyć szkołę jeździecką-mówię, po czym biorę łyk wina.
-Brzmi wspaniale. A do kiedy tutaj zostajesz?
-Jeszcze trzy miesiące, ale mogłabym tu zostać już na zawsze. Tu jest cudownie-uśmiecham się
-To zostań
-Chciałabym
-To w czym problem? Studia?
-Nie zamierzam iść na studia-przyznaję.
-Dlaczego? Będziesz miała świetną pracę-uśmiecha się.
-Przed chwilą mówiłam, że chcę założyć szkołę, a do tego nie potrzebuje specjalnego wykształcenia, prawda?-śmieję się.
-Racja. Już nic nie mówię-jego uśmiech rośnie.
Po kolacji wychodzimy z restauracji i spacerujemy ulicami Londynu.
-Zimno Ci? Cała się trzęsiesz-zatrzymuje się
-To nic-uśmiecham się.
Chłopak ściąga marynarkę i zakłada mi ją na ramiona.
-Dziękuję.
W odpowiedzi mulat uśmiecha się szeroko. Uwielbiam sposób, w jaki jego język chowa się za zębami, podczas gdy się uśmiecha,
-Wiesz, co mnie dziwi? Że nie było nigdzie żadnych paparazzi-mówię
-Szczerze, to też mnie to trochę dziwi-śmieje się.
-O wilku.. cóż, o wilkach mowa-wybucham śmiechem.
Chłopak podąża za mi=oim wzrokiem, by ujrzeć ludzi, którzy wręcz biegną w naszą stronę. Chłopak łapie mnie za rękę i prowadzi w przeciwnym kierunku. Za nami słychać tylko krzyki "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", "uroczo razem wyglądacie". Śmiejemy się i biegniemy do samochodu Malika. Kiedy wsiadamy, chłopak od razu zapaa silnik. Spoglądam na niego, uśmiecha się.
-Tak właściwie, to dlaczego nie chciałeś odpowiedzieć na ich pytania?-śmieję się-Nie lubisz tego?
Pewnie pomyślicie, że chciałabym usłyszeć od niego odpowiedź na pytanie "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", która brzmiała by prosto: "tak". I macie racje.
-Lubię, ale czasami nie mam na to ochoty albo czasu.
-Rozumiem. Gdzie jedziemy?
-Do mnie. Może być?
-Tak, ale powiedziałam Alex, że wrócę.
-Przecież Cię nie porywam. Wrócisz-śmieje się.
-Ale.. ugh. Okej. Emm.. Można tu gdzieś popracować w wakacje?
-Po co Ci praca?-patrzy na mnie po czym z powrotem na drogę
-Muszę trochę zarobić.
-Mogę Ci dać-uśmiecha się.
-O nie nie nie
-Dlaczego? Jak są Ci to po co masz harować na marne grosze całymi dniami skoro mogę Ci je dać albo chociażby pożyczyć.
-Bo to są Twoje pieniądze i nie będę ich pod Cięcie pożyczać. Nawet Cię dobrze nie znam. Wiem o Tobie tyle, co Wasze fanki, a nawet nie. A nawet jeśli bym je od Cięcie pożyczyła to nie będę miała jak oddać. Wiec najlepszym rozwiązaniem będzie jak znajdę sobie pracę-auto się zatrzymuje, wysiadamy, a Zayn potwora mi drzwi.
-Jesteśmy-prawie krzyczy, aby oznajmić reszcie że jest.. Cóż, jesteśmy. Uśmiecham się, zdejmuje marynarkę i oddaje mu jego własność.
-Miło Cię znów widzieć-uśmiecha się Harry.
Zayn posyła mu ostrzegawcze spojrzenie, a loczek odchodzi dławiąc się śmiechem. Humor zawsze mu dopisuje.
-Do kiedy zostajecie w Anglii? Nie macie żadnej trasy?
Teraz akurat nie-uśmiecha się-mamy przerwę przez miesiąc.
-a od kiedy?
-Od paru dni. W zasadzie to pierwszy wolny dzień był wtedy, kiedy na mnie wpadłaś-jego uśmiech rośnie.
Uśmiecham sie i idę za chłopakiem na górę.
-Dzisiaj możesz spać w pokoju gościnnym.
-a musze?-staram sie zrobić smutną minę
-wydaje mi się, że tak-próbuje być poważny ale nie za bardzo mu to wychodzi.
Nie odzywając sie wchodzę do pokoju Zayn'a. Siadam na skraju lóżka i czekam aż przyjdzie. Wyciągam z torebki telefon i pisze do Alex, ze będę jutro.
-Proszę-Zayn wchodzi do pokoju i podaje mi kubek z herbatą.
-Dziękuję -uśmiecham sie i upijam łyk-to nie problem, że tu zostaję?
-Nie-uśmiecha się i zabiera ode mnie kubek aby położyć go na szafkę i siada obok mnie.
-Zayn! O! Cześć eee-do pokoju wchodzi Liam.
-Emily-uśmiecham się
-Przepraszam-mówi-Zayn, mógłbyś na chwilę?
-Taa, już idę-posyła mi uśmiech i wychodzi z pokoju.
Kiedy chłopak zamyka drzwi, podchodzę do szafy i wyjmuję z niej koszulkę Zayn'a. Wychodzę z pokoju by iść do łazienki. Mijam pokój, jak mi sie wydaje, Liam'a ale powoli cofam sie by wiedzieć o czym rozmawiają.
-on jest zdolny do takich rzeczy, wiec jeśli chcesz
-Wiem-przerywa Liamowi Zayn.
Nie mam pojęcia o co chodzi. Oby nic ważnego. Idę do łazienki, a kiedy wracam Zayn siedzi na łóżku. Spogląda na mnie i między nie wzrokiem.
-pożyczyłam sobie koszulkę-lekko się uśmiecham.
-W porządku.
Kładę się i opieram głowę na dłoni.
-Kładziesz się?-pytam
-Taa-ściąga koszulkę i kładzie sie patrząc w sufit.

Rano budzi mnie głośny śmiech Niall'a. Odwracam głowę, by sprawdzić, czy Zayn śpi. Niestety, nie ma go. Zwlekam sie z lóżka i schodzę na dół. Zatrzymuję się na ostatnim schodku i patrzę jak Niall płacze ze śmiechu, Zayn'a i Liam'a, którzy łaskotają blondyna. Louis, który również sie śmieje, chodzi po pokoju i nagrywa całą "akcję" telefonem. Chwile potem dołącza do nich Harry. Horan błaga ich aby przestali, na co wszyscy śmieją sie jeszcze bardziej. Ja również nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać. Wyglądają przezabawnie. Niall odchyla głowę do tyłu, by na mnie spojrzeć.
-Cześć-podchodzę do nich.
-O! Hej. A to Emily-mówi Lou i staje koło mnie, nagrywając nas. Uśmiecham się do telefonu po czym siadam obok Niall'a na kanapie.
-Co?-pytam kiedy zauważam, że mi się przygląda.
-Nic-uśmiecha się.
-Okeej-śmieję się.
-Zjesz coś?
-Chętnie
-Zapiekanki?-pyta i wstaje.
-Okej. Pomogę Ci.
Po paru minutach kładę na stół talerz z zapiekankami.
-Odwieziesz mnie do hotelu?-pytam Zayn'a wkładając talerze do zmywarki.
-Pewnie-uśmiecha się.
***
Kiedy wchodzę do pokoju, przebieram sie w zwykły, szary dres i siadam na lóżko. Na śmierć zapomniałam o koniach. Przez tyle lat nie musiałam się nimi zajmować, że wypadło mi to z głowy. Po zadzwonieniu do Zayn'a, dowiaduję się, że pani, która mu to sprzedała, zajmuje sie nimi. Dzięki Bogu.
-Miałaś być wczoraj-Alex śmieje sie i wsiada obok mnie.
-Tak, przepraszam.
-W porządku-chichocze.
-Słuchaj, może kupimy samochód?-cudowne pomysły Emily.
-Po co?
-Wiesz.. Nie mamy wszędzie blisko, a poza tym nie chce wykorzystywać Zayn'a jako jakiegoś szofera.
-Masz rację.
-Jest dopiero 14, więc możemy poszukać jeszcze dziś.
-Gdybyśmy tylko wiedziały, gdzie można kupic auto.
-Może zadzwonisz do Lou?-proponuję.
-Ok-mówi i odchodzi przykładając telefon do ucha.
-Okej, zbieraj sie. Za chwile będzie-mówi.
Wstaję z lóżka i idę ubrać buty. Powoli idziemy korytarzem do wyjścia. Kiedy wychodzimy na zewnątrz, siadamy na ławce, czekając na Louis'a. Po chwili pod hotel podjeżdża srebrne auto.
-Cześć-mówię kiedy wsiadamy.
-Hej -uśmiecha się.
-A więc daleko jest jakiś salon?
-Nie tak daleko.
Po 15 minutach jesteśmy na miejscu.
-Ten jest ładny-odzywa się Alex podchodząc do białego hyundai.
Oglądamy jeszcze wiele samochodów, na końcu wybierając pierwszego hyundai.
-Dziękujemy jeszcze raz-mówi Alex i całuje chłopaka.
-Nie ma sprawy-uśmiecha się i wsiada do auta.
-Prowadzisz-mówię i siadam na miejsce pasażera.
W drodze powrotnej nie obeszło sie bez zgubienia, więc do hotelu docieramy po czterdziestu minutach jazdy.

Kiedy kręci Niall wypada na jakąś rudą dziewczynę.  Biorę do ręki kubek chcąc napić się jego zawartości.
-Może już wystarczy?-Zayn zabiera mi napój.
-Ejj-udaję obrażoną,ale mimo wszystko się śmieje-oddaj!
-Nie
-Dlaczego?
-Bo już Ci wystarczy-mówi.
-No joj-zabieram mu kubek.
-Emily, przesadzasz-odzywa się Zayn.
Nie odpowiadam. Wiem,  że na rację.
-Popatrz,  jak wyglądasz-kontynuuje-całowałaś się chyba z każdym możliwym chłopakiem..
-To gra
-Rozumiem,  ale-przerywam mu pocałunkiem.
-W tym z Tobą.-uśmiecham się nie zdając sobie sprawy z tego co zrobiłam.
-Wracamy do domu. Dzisiaj przenocujesz u mnie.
-Okej,  ale co z Ale?
-Oh.. - zapomniał o niej?
Posyła mi uśmiech i rusza w stronę Louis'a całującego się z..  Alex!
-Sorka,  że przeszkadzam-słyszę-ale mam do Ciebie prośbę.  Zawiedziesz Alex do hotelu  albo  do nas,  okej?
-Jasne-uśmiecha się i wraca do poprzednio wykonywanej czynności.
-Dziękuję-mówię,  kiedy podchodzi do mnie, a następnie idziemy do auta.
-Jestem padnięta-mówię gramoląc się do  pojazdu.
Chłopak uśmiecha się i przekręca kluczyk w stacyjce oddalając samochód.
-Powiesz mi dlaczego wtedy nie odpowiedziałeś na moje pytanie?-opieram głowę o szybę.
-Bo..  Nie wiedziałem co powiedzieć..
-To,  co myślałeś.
Czuję jego dłoń na moim udzie, uśmiecham się. Kiedy dojeżdżamy do domu chłopaków, Zayn otwiera mi drzwi, a następnie wchodzi i zapala światło. Dom jest pusty.  A jak inaczej,  wszyscy imprezują.
-Która godzina?-pytam ściągając sweterek.
-Po trzeciej-odpowiada i idzie do kuchni-chcesz coś do picia?
-Poproszę-uśmiecham się.
-Proszę-podaje mi szklankę z sokiem-jesteś zmęczona?
-Okropnie-odstawiam napój, wstaje i kieruje się do salonu, bo nie wiem gdzie mam spać.
-A Ty gdzie idziesz?-śmieje się.
-Spać.
-A wiesz, że sypialnie są na górze?
-Teraz wiem-zawracam i idę do góry, wywalając się na schodach.
-Nic Ci nie jest?-widzę, że nie może powstrzymać się od śmiechu.
-Chyba nie-słabo się uśmiecham i próbuje wstać-Auć-ponownie siadam na schodku.
-Boli?-pyta już mniej rozawiony
-Mhmm-przyznaje
Kiedy chcę wstać, czuję, że jestem w powietrzu.
-Aż taką kaleką nie jestem-śmieję się-czekaj! But mi spadł
-I co?-śmieje się
-Lubie je
-Ty tak serio?-uśmiecha się i kładzie mnie na łózko. Przytakuje.Chłopak wychodzi z pokoju, a po chwili wraca i macha butem.
-Dziękuję, księciu! Kopciuszek jest i wdzięczny za odnalezienie pantofelka-śmieję się.
-Widzę, że przybyło Ci energii, Kopciuszku-uśmiecha się i siada na skraju łóżka.
-Czyj to pokój?-pytam-ładny.
-Mój
Pomieszczenie jest duże i ładnie urządzone. Wielkie łózko z wieloma poduszkami jest na środku i jest bardzo wygodne. Brązowo-kremowe ściany idealnie komponują się z ciemnobrązową szafą. Okno zasłonięte jest jasnymi roletami. Na małym szklanym stoliku stoi wazon z kwiatkami. Na końcu pokoju, na ścianie wisi telewizor, a przed nim mała sofa. Nie wiem jak tak dużo zmieściło się w ty pokoju.
-A macie gościnny?-pytam. Właściwie to ta informacja nie jest mi potrzebna.
-Mamy, ale muszę się Tobą zaopiekować-uśmiecha się.
-Okej-śmieję się.
Mój śmiech zagłusza hałas na dole. Zrywam się z łózka, by sprawdzić co się stało.
-Cholera-przypominam sobie o nodze. Wracam na łóżko.
-I nie ruszaj się stąd-rozkazuje chłopak, ale widzę, że się uśmiecha.
-Tak jest.

PERSPEKTYWA ZAYN'A


Uśmiecham się do Emily i schodzę na dół.
-Przepraszamy-słyszę głos Louis'a.
-Co tu się dzieje?-pytam
-To ja. Sorki-odzywa się Alex.
Patrzę na nią leżącą prawie pod stołem, a następnie na Lou.
-Spadła-wzrusza ramionami i wszyscy wybuchamy śmiechem.
-O co chodzi? Też chcę się pośmiać-Emily.
-Miałaś leżeć-odwracam się.
-Ciekawość wygrała-uśmiecha się niewinnie, po czym wybucha głośnym śmiechem. Patrzy na Alex gramolącą się spod stołu. Louis pomaga jej wstać. Kiedy znikają mi z oczu, wracamy do pokoju. Emily nadal się śmieje. Jej śmiech jest cudowny. Dziewczyna siada na łózko i uśmiecha się.
-Zawsze czuje się tak po alkoholu?-pyta.
-Tak, czyli jak?
-Tak.. inaczej. Lepiej i w ogóle.
-Chyba. Nie piłaś nigdy?
-Nie
-Dlaczego?-dziwi mnie to. Zwykle nastolatki piją alkohol zanim skończą osiemnaście lat.
-Nie wiem. Nie pchało mnie jakoś do tego, żeby pić. Przepraszam, ale jestem wykończona.

PERSPEKTYWA EMILY

-Jasne-uśmiecha się-może się przebierzesz? Ta sukienka nie wygląda na wygodną
-Po pierwsze to nie sukienka, a po drugie nie mam w co.
-Okej, okej. Proszę-podaje mi białą koszulkę.
-Dziękuję-wstaję-a właśnie.. gdzie jest łazienka?
-No tak..Chodź, pokażę Ci. Możesz już stanąć?
-Chyba tak-uśmiecham się i idę za nim.
Kiedy docieramy do łazienki, przebieram się. Koszulka sięga mi do ud, więc jest okej.
-Dobranoc-okrywam się kołdrą.
-Dobranoc-nieśmiało mnie przytula.

Rano, kiedy się budzę, Zayn jeszcze śpi. Pomału uwalniam się z jego uścisku, by go nie obudzić. Kiedy schodzę na dół, Louis siedzi w salonie.
-Cześć-mówię cicho.
-Dzień dobry-uśmiecha się-jesteś głodna?
-Strasznie-śmieję się
Chłopak wstaje z kanapy i rusza w kierunku kuchni.
-Pomogę Ci-mówię i wyciągam składniki na naleśniki.
-Co tak ładnie pachnie?-słyszę ochrypnięty głos loczka-ładna piżama-uśmiecha się
-Naleśniki-odpowiadam.
Harry siada przy stole i robi coś na telefonie. Kiedy kończymy naleśniki, kładę pełen jedzenia talerz na stole.

Po śniadaniu wracam na górę, biorę prysznic i ubieram wczorajszą spódnicę i koszulkę.
-Daleko stąd do hotelu?-pytam Liam'a gdy schodzę na dół.
-Trochę jest. Nie zostaniesz jeszcze?
-Może potem jeszcze przyjdę. Ale teraz i tak muszę się przebrać. Nie lubię nosić tych samych ubrań-uśmiecham się.
-Podwieźć Cię?
-Nie, pewnie masz ważniejsze rzeczy do roboty
-Jeżeli uważasz, że siedzenie tu, z tymi czterema wariatami i obżeranie się chipsami jest ważniejsze..-śmieje się.
-Okej, za chwilę jestem
Idę na górę i wchodzę do pokoju Zayn'a.
-Jadę do hotelu. Zobaczymy się później, okej?-pytam
-Jasne-uśmiecha się.
Daje mi buziaka, a ja idę po Alex.

Kiedy dojeżdżamy do hotelu, dziękuję Liamowi i idziemy do pokoju. Alex idzie do łazienki, a ja ubieram szare dresy i białą bokserkę. Siadam na łózko i wyciągam telefon.
Jak noga? x
Już prawie nie boli, dziękuję :)
Kładę telefon na komodzie, ale po chwili znów zaczyna wibrować. Na wyświetlaczy pojawia się duży napis "Zayn", więc przejeżdżam palcem po ekranie, alby odebrać.
-Halo?
-Cześć
-Hej-uśmiecham się sama do siebie.
-Masz dzisiaj czas?-przecież niedawno się widzieliśmy..
-W sumie to nie mam nic zaplanowane, więc mam-śmieję się.
-Świetnie. W takim razie zabieram Cię na kolację. Będę o 18.Pa
-Okej, pa-mówię, pomimo, że już się rozłączył.
-Co mam ubrać?-pytam Alex kiedy wychodzi z łazienki.
-A gdzie idziesz?
-Zayn zabiera mnie na kolację. Idę do łazienki, a Ty coś wybierz-pokazuję na szafę.

Po długiej kąpieli wychodzę z łazienki.
-I jak? Masz coś?-pytam zakładając na włosy ręcznik-zamierzasz odpowiedzieć?-śmieję się gdy nie odpowiada.
-Chodź-mówi i klepie miejsce, które zajmuję-Patrz-kładzie laptopa na moje kolana.
Na ekranie widać śliczną czerwoną sukienkę.
-Możesz ją zamówić-uśmiecha się.
-To ma być na dzisiaj
-Będzie na inną randkę-uśmiecha się i zamawia-a teraz ubierz tą-wyciąga szarą rozkloszowaną sukienkę
-Skąd ją masz?-jest piękna
-Kupiłam parę dni temu
Dzięki Bogu, że mamy takie same rozmiary ciuchów,
Schodzimy na dół, na kawę. Po długiej rozmowie wracamy do pokoju. Dochodzi 18, poprawiam makijaż, ubieram sukienkę i czarne szpilki. Kiedy wybija 18, słyszę pukanie do drzwi. Punktualny jest.
-Baw się dobrze-uśmiecha się Alex.
-Dziękuję. Będę późno-mówię i idę otworzyć drzwi.
-Dobry wieczór. Ślicznie wyglądasz-uśmiecha się i wręcza mi różę
-Cześć. Dziękuję-odpowiadam mu tym samym i zamykam drzwi.

-Widziałaś, jak się na Ciebie patrzył?-pyta gdy idziemy korytarzem.
-Tylko się uśmiechnął
-Tylko się uśmiechnął-przedrzeźnia mnie
-Ejj-uderzam go w ramię.
Po kilku minutach jesteśmy w restauracji. Jest bardzo ładnie urządzona. Wygląda na drogą.
-Więc.. czym się zajmujesz?-pyta i bierze widelec ze spaghetti do ust.
-Jak na razie to zdałam maturę. I mam zamiar założyć szkołę jeździecką-mówię, po czym biorę łyk wina.
-Brzmi wspaniale. A do kiedy tutaj zostajesz?
-Jeszcze trzy miesiące, ale mogłabym tu zostać już na zawsze. Tu jest cudownie-uśmiecham się
-To zostań
-Chciałabym
-To w czym problem? Studia?
-Nie zamierzam iść na studia-przyznaję.
-Dlaczego? Będziesz miała świetną pracę-uśmiecha się.
-Przed chwilą mówiłam, że chcę założyć szkołę, a do tego nie potrzebuje specjalnego wykształcenia, prawda?-śmieję się.
-Racja. Już nic nie mówię-jego uśmiech rośnie.
Po kolacji wychodzimy z restauracji i spacerujemy ulicami Londynu.
-Zimno Ci? Cała się trzęsiesz-zatrzymuje się
-To nic-uśmiecham się.
Chłopak ściąga marynarkę i zakłada mi ją na ramiona.
-Dziękuję.
W odpowiedzi mulat uśmiecha się szeroko. Uwielbiam sposób, w jaki jego język chowa się za zębami, podczas gdy się uśmiecha,
-Wiesz, co mnie dziwi? Że nie było nigdzie żadnych paparazzi-mówię
-Szczerze, to też mnie to trochę dziwi-śmieje się.
-O wilku.. cóż, o wilkach mowa-wybucham śmiechem.
Chłopak podąża za mi=oim wzrokiem, by ujrzeć ludzi, którzy wręcz biegną w naszą stronę. Chłopak łapie mnie za rękę i prowadzi w przeciwnym kierunku. Za nami słychać tylko krzyki "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", "uroczo razem wyglądacie". Śmiejemy się i biegniemy do samochodu Malika. Kiedy wsiadamy, chłopak od razu zapaa silnik. Spoglądam na niego, uśmiecha się.
-Tak właściwie, to dlaczego nie chciałeś odpowiedzieć na ich pytania?-śmieję się-Nie lubisz tego?
Pewnie pomyślicie, że chciałabym usłyszeć od niego odpowiedź na pytanie "Zayn! Czy to Twoja nowa dziewczyna?", która brzmiała by prosto: "tak". I macie racje.
-Lubię, ale czasami nie mam na to ochoty albo czasu.
-Rozumiem. Gdzie jedziemy?
-Do mnie. Może być?
-Tak, ale powiedziałam Alex, że wrócę.
-Przecież Cię nie porywam. Wrócisz-śmieje się.
-Ale.. ugh. Okej. Emm.. Można tu gdzieś popracować w wakacje?
-Po co Ci praca?-patrzy na mnie po czym z powrotem na drogę
-Muszę trochę zarobić.
-Mogę Ci dać-uśmiecha się.
-O nie nie nie
-Dlaczego? Jak są Ci to po co masz harować na marne grosze całymi dniami skoro mogę Ci je dać albo chociażby pożyczyć.
-Bo to są Twoje pieniądze i nie będę ich pod Cięcie pożyczać. Nawet Cię dobrze nie znam. Wiem o Tobie tyle, co Wasze fanki, a nawet nie. A nawet jeśli bym je od Cięcie pożyczyła to nie będę miała jak oddać. Wiec najlepszym rozwiązaniem będzie jak znajdę sobie pracę-auto się zatrzymuje, wysiadamy, a Zayn potwora mi drzwi.
-Jesteśmy-prawie krzyczy, aby oznajmić reszcie że jest.. Cóż, jesteśmy. Uśmiecham się, zdejmuje marynarkę i oddaje mu jego własność.
-Miło Cię znów widzieć-uśmiecha się Harry.
Zayn posyła mu ostrzegawcze spojrzenie, a loczek odchodzi dławiąc się śmiechem. Humor zawsze mu dopisuje.
-Do kiedy zostajecie w Anglii? Nie macie żadnej trasy?
Teraz akurat nie-uśmiecha się-mamy przerwę przez miesiąc.
-a od kiedy?
-Od paru dni. W zasadzie to pierwszy wolny dzień był wtedy, kiedy na mnie wpadłaś-jego uśmiech rośnie.
Uśmiecham sie i idę za chłopakiem na górę.
-Dzisiaj możesz spać w pokoju gościnnym.
-a musze?-staram sie zrobić smutną minę
-wydaje mi się, że tak-próbuje być poważny ale nie za bardzo mu to wychodzi.
Nie odzywając sie wchodzę do pokoju Zayn'a. Siadam na skraju lóżka i czekam aż przyjdzie. Wyciągam z torebki telefon i pisze do Alex, ze będę jutro.
-Proszę-Zayn wchodzi do pokoju i podaje mi kubek z herbatą.
-Dziękuję -uśmiecham sie i upijam łyk-to nie problem, że tu zostaję?
-Nie-uśmiecha się i zabiera ode mnie kubek aby położyć go na szafkę i siada obok mnie.
-Zayn! O! Cześć eee-do pokoju wchodzi Liam.
-Emily-uśmiecham się
-Przepraszam-mówi-Zayn, mógłbyś na chwilę?
-Taa, już idę-posyła mi uśmiech i wychodzi z pokoju.
Kiedy chłopak zamyka drzwi, podchodzę do szafy i wyjmuję z niej koszulkę Zayn'a. Wychodzę z pokoju by iść do łazienki. Mijam pokój, jak mi sie wydaje, Liam'a ale powoli cofam sie by wiedzieć o czym rozmawiają.
-on jest zdolny do takich rzeczy, wiec jeśli chcesz
-Wiem-przerywa Liamowi Zayn.
Nie mam pojęcia o co chodzi. Oby nic ważnego. Idę do łazienki, a kiedy wracam Zayn siedzi na łóżku. Spogląda na mnie i między nie wzrokiem.
-pożyczyłam sobie koszulkę-lekko się uśmiecham.
-W porządku.
Kładę się i opieram głowę na dłoni.
-Kładziesz się?-pytam
-Taa-ściąga koszulkę i kładzie sie patrząc w sufit.

Rano budzi mnie głośny śmiech Niall'a. Odwracam głowę, by sprawdzić, czy Zayn śpi. Niestety, nie ma go. Zwlekam sie z lóżka i schodzę na dół. Zatrzymuję się na ostatnim schodku i patrzę jak Niall płacze ze śmiechu, Zayn'a i Liam'a, którzy łaskotają blondyna. Louis, który również sie śmieje, chodzi po pokoju i nagrywa całą "akcję" telefonem. Chwile potem dołącza do nich Harry. Horan błaga ich aby przestali, na co wszyscy śmieją sie jeszcze bardziej. Ja również nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać. Wyglądają przezabawnie. Niall odchyla głowę do tyłu, by na mnie spojrzeć.
-Cześć-podchodzę do nich.
-O! Hej. A to Emily-mówi Lou i staje koło mnie, nagrywając nas. Uśmiecham się do telefonu po czym siadam obok Niall'a na kanapie.
-Co?-pytam kiedy zauważam, że mi się przygląda.
-Nic-uśmiecha się.
-Okeej-śmieję się.
-Zjesz coś?
-Chętnie
-Zapiekanki?-pyta i wstaje.
-Okej. Pomogę Ci.
Po paru minutach kładę na stół talerz z zapiekankami.
-Odwieziesz mnie do hotelu?-pytam Zayn'a wkładając talerze do zmywarki.
-Pewnie-uśmiecha się.
***
Kiedy wchodzę do pokoju, przebieram sie w zwykły, szary dres i siadam na lóżko. Na śmierć zapomniałam o koniach. Przez tyle lat nie musiałam się nimi zajmować, że wypadło mi to z głowy. Po zadzwonieniu do Zayn'a, dowiaduję się, że pani, która mu to sprzedała, zajmuje sie nimi. Dzięki Bogu.
-Miałaś być wczoraj-Alex śmieje sie i wsiada obok mnie.
-Tak, przepraszam.
-W porządku-chichocze.
-Słuchaj, może kupimy samochód?-cudowne pomysły Emily.
-Po co?
-Wiesz.. Nie mamy wszędzie blisko, a poza tym nie chce wykorzystywać Zayn'a jako jakiegoś szofera.
-Masz rację.
-Jest dopiero 14, więc możemy poszukać jeszcze dziś.
-Gdybyśmy tylko wiedziały, gdzie można kupic auto.
-Może zadzwonisz do Lou?-proponuję.
-Ok-mówi i odchodzi przykładając telefon do ucha.
-Okej, zbieraj się. Za chwile będzie-mówi.
Wstaję z łóżka i idę ubrać buty. Powoli idziemy korytarzem do wyjścia. Kiedy wychodzimy na zewnątrz, siadamy na ławce, czekając na Louis'a. Po chwili pod hotel podjeżdża srebrne auto.
-Cześć-mówię kiedy wsiadamy.
-Hej -uśmiecha się.
-A więc daleko jest jakiś salon?
-Nie tak daleko.
Po 15 minutach jesteśmy na miejscu.
-Ten jest ładny-odzywa się Alex podchodząc do białego hyundai.
Oglądamy jeszcze wiele samochodów, na końcu wybierając pierwszego hyundai.
-Dziękujemy jeszcze raz-mówi Alex i całuje chłopaka.
-Nie ma sprawy-uśmiecha się i wsiada do auta.
-Prowadzisz-mówię i siadam na miejsce pasażera.
W drodze powrotnej nie obeszło się bez zgubienia, więc do hotelu docieramy po czterdziestu minutach jazdy.

~przeczytałeś/aś-skomentuj~

_____________________________________________
Po pierwsze chciałam bardzo przeprosić za to, że bardzo, bardzo, bardzo długo nie dodałam rozdziału. Ale szkoła, a to jest dla mnie trochę ważniejsze a po za tym nie miałam kiedy napisać rozdziału.
Czekam na komentarze, bo to bardzo motywuje do dalszego pisania i prowadzenia bloga. Jeżeli pod tym postem będzie co najmniej 3 komentarze, to wstawię 5 rozdział.
Teraz jest już koniec roku, więc wydaję mi się, że rozdziały będą pojawiać się częściej, jeżeli oczywiście się postaracie, bo to też zależy od tego, czy ktoś to w ogóle czyta ;p
Mam nadzieję, że się spodobało! :D

7 komentarzy:

  1. Dlaczego nie wstawiasz kolejnego rozdziału??? Ja czekam i nie mogę się doczekać 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział pojawi sie jutro albo w piątek, jeszcze nie skończyłam pisać :):) Ale postaram sie jutro dodać ;p

      Usuń
    2. Wstawisz dziś tego imagina czy jeszcze go nie dokończyłaś???

      Usuń
  2. Kiedy wrzucisz następny rozdział??? Ja czekam i nie mogę się doczekać 😊

    OdpowiedzUsuń