Przechodząc obok pokoju Harry'ego, słyszę, że kłóci się z Zaynem. Chryste. Znowu.
-A po drugie to się od niej odwal-Zayn podnosi głos.
-Zazdrosny jesteś-słychać rozbawienie w głosie loczka.
-Nie, po prostu nie klej się tak do niej.
-Okej..Czyli mam się do niej nie odzywać? Nie patrzeć na nią? Unikać? Może jeszcze się wyprowadzę, hm?-podnosi głos.
-Nie.. ja po prostu.. Okej. Jestem zazdrosny. Przepraszam. Możesz się do niej odzywać, nie jest moją własnością, tylko nie próbuj mi jej odebrać. Kocham ją-mówi i słyszę, jak drzwi się otwierają. Chłopak mnie nie zauważa i idzie do pokoju.
-I w tym właśnie problem.. Też ją kocham-słyszę szept Harry'ego.
Co? O Boże! To dlatego.. to dlatego robił to wszystko.. Wracam do pokoju. Kładę się obok Zayn'a i zamykam oczy.
-Wiesz, że Cię kocham, prawda?-pyta mocno mnie przytulając.
-Wiem. Stało się coś?
-Nie-lekko się uśmiecha-nie mogę spać..
Owija mnie swoimi ramionami, uśmiecham się a po chwili zasypiam.
-Emily, wstawaj-budzi mnie Zayn-jest po dwunastej.
-Zostaw. Źle się czuję-przewracam się na drugi bok.
-Ejj, co jest?-siada obok.
-Strasznie boli mnie głowa i brzuch-jęczę-dasz mi jakąś tabletkę?-siadam.
-Jasne-wstaje-ale.. Wydaje mi się, że musisz iść do lekarza.. Możliwe, że ten ból jest spowodowany wczorajszymi wydarzeniami.
-Wątpię..
Chłopak posyła mi dziwne spojrzenie i wychodzi z pokoju.
-Proszę-podaje mi szklankę wody i tabletkę.
-Dziękuję-połykam lek.
-Emily?-słychać po drugiej stronie
-Wejdź-mówię.
-Idziesz na.. O jezu.. Ale jesteś blada. Chora jesteś?-Liam podchodzi do mnie.
-Nie. Gdzie mam iść?
-Na śniadanie. W sumie to już było, ale musisz coś jeść.
-Nie jestem głodna
-Na pewno?
-Tak-uśmiecham się słabo.
-Okej. Jak coś to pamiętaj, że jesteś u siebie-posyła mi uśmiech i wychodzi.
-Pójdę wziąć prysznic-mówię i wstaję z łóżka. Kręci mi się w głowie, więc z powrotem siadam.
-Co się stało?
-Nic, za szybko wstałam.
-Chodź, pojedziemy do lekarza.
-O nie, nie. Już mi lepiej, widzisz?-wstaję i skaczę po pokoju jak totalna idiotka.
-Okej wzdycha.
-Za chwilę jestem-całuję go i idę do łazienki.
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Emily wyszła z pokoju prawie pół godziny temu. Wstaję z łóżka i idę w stronę łazienki.
-Emily?-pukam do drzwi.
Nic. Cisza.
-Emily!-próbuje otworzyć drzwi, ale są zamknięte na klucz.
Po jakimś czasie udaje mi się otworzyć zamek.Otwieram drzwi, Emily leży na podłodze. Próbuję ją obudzić, ale nic z tego. Biorę dziewczynę na ręce i kieruję się w stronę samochodu. Kiedy wchodzę do salonu, chłopaki podchodzą do mnie.
-Co się stało?
-Nie wiem. Otwórzcie mi drzwi.
Liam podbiega i łapie za klamkę. Szybko idę do auta, sadzam Emily na siedzenie i zapalam silnik.
-Co z nią?-pytam kiedy lekarz wychodzi z sali.
-Na szczęście to nic poważnego. Zemdlała. Prawdopodobnie przez przemęczenie albo stres.
-A wszystko z nią w porządku?
-Tak. Jeżeli pan chce, może pan iść odwiedzić pacjentkę.
-Dziękuję-uśmiecham się do mężczyzny i wchodzę do sali.
-Cześć-siadam na plastikowym krześle-jak się czujesz?
-Dobrze.. Ale dlaczego tutaj jestem? Mówiłam Ci, że nie chcę nigdzie jechać.
-Zemdlałaś. Miałem Cię zostawić nieprzytomną w łazience?
-Okej. Przepraszam. Kiedy wracam do domu?
-Nie wiem
-Jejku. Nic mi nie jest. Możesz z nim pogadać? Albo go tu zawołać? Tego lekarza w okularach-uśmiecha się.
-Jasne.
Wychodzę z sali i szukam lekarza. Kiedy zauważam go na korytarzu, podchodzę do niego.
-Przepraszam, chciałem się zapytać, kiedy Emily Williams będzie mogła wyjść
-Cóż, proszę za mną-mówi.
Idzie w stronę gabinetu i zajmuje miejsce na skórzanym fotelu.
-Proszę siadać-wskazuje miejsce po przeciwnej stronie biurka-a więc.. Emily wyjdzie prawdopodobnie dzisiaj, a proszę mi powiedzieć, czy pana.. koleżanka jest na coś chora? Miała wcześniej bóle?
-Nie, chyba nie.
-Dobrze, w takim razie zrobimy ostatnie badanie badanie i Emily będzie mogła wyjść-zdejmuje okulary i kładzie je na biurko.
-Okej. Dziękuję-wstaję i wychodzę.
-Za chwilę wychodzimy-mówię do dziewczyny.
***
-I pamiętaj, co mówił pan doktor. Nie przemęczaj się i nie stresuj-uśmiecham się.
-Oczywiście-chichocze-nie chcę już nigdy więcej wylądować w szpitalu. To najgorsze, co może być. O, przepraszam. Telefon.
PERSPEKTYWA EMILY
Na ekranie pojawia się napis "TATA", przejeżdżam palcem po ekranie, aby odebrać.
-No cześć tato, co tam?
-Emily, gdzie Ty jesteś? Jestem w hotelu, w którym miałaś się zatrzymać i powiedzieli mi, że Cię tu nie ma.
Cholera. Co on robi w Londynie?
-Byłam tam. Ale już nie mieszkam w hotelu. Przeprowadziłam się.
-W takim razie przyjadę. Podaj mi adres.
-Wyślę Ci smsem. Pa-rozłączam się, zanim zdąży coś jeszcze powiedzieć.
-Zayn, mój ojciec jest w Londynie. Chce tu przyjść. Wie, że nie ma mnie w hotelu. Co ja mam zrobić?
-Niech nas odwiedzi. Chętnie go poznam-uśmiecha się.
On chyba nie wie, co mówi.
-On zawału dostanie, jak zobaczy, że mieszkam z pięcioma chłopakami-śmieję się.
-Oj, nie dramatyzuj.
-Dobra. Jak coś to będzie Twoja wina. Podaj mi wasz adres.
***
Siedzę z Niallem w salonie i oglądamy jakąś głupią komedię.
-Emily-Harry wchodzi do pomieszczenia.
-Hmm?
-Twój tato.
Zrywam się z kanapy i idę otworzyć drzwi.
-Hej-uśmiecham się-cześć mała-przytulam swoją siostrę.
-Co Ty wyprawisz?-odzywa się tato.
-Ale o co Ci chodzi?
-O co mi chodzi? Mieszkasz w jakimś domu, nie wiadomo z kim i
-Tato uspokój się. Wejdź-mówię spokojnie.
Ostatnie, czego chcę to kłótnia z ojcem.
-Dzień dobry, jestem Zayn-chłopak staje obok mnie.
-Dzień dobry, ja jestem Niall-uśmiecha się blondyn.
Mój ojciec chce coś powiedzieć, jednak zjawia się loczek.
-Witam. Harry-uśmiecha się i podaje mu dłoń.
-Jestem Liam
-O Chryste-mówi pod nosem-ktoś jeszcze?
O! Dzień dobry, jestem Louis-chłopak schodzi ze schodów, a za nim Alex.
-Dzień dobry.
-To są jakieś żarty?
Mina mojego ojca jest bardzo zabawna. Ledwo powstrzymuję się od śmiechu.
-Napijecie się czegoś?
-Chętnie-uśmiecha się Rose.
Chłopcy prowadzą gości do salonu, a ja idę do kuchni.
-Proszę-podaję szklanki tacie i Rose.
-Dziękuję. A więc-upija łyk-dlaczego tutaj mieszkasz? Cóż.. mieszkacie?-patrzy na mnie i Alex.
-Ponieważ kupiłyśmy auto, a Zayn zaproponował żebyśmy z nimi zamieszkały.
-Kupiłyście to auto? To białe na podjeździe?
Rzucam Alex spojrzenie typu "A nie mówiłam?"
-Tak
-Okej.. Możemy pogadać?-wstaje-sami?
-Jasne, chodź.
-Kim oni w ogóle są?-zaczyna
-To piosenkarze. A Zayn.. on jest moim chłopakiem.
-Co?
-Tato.. Nie mam 10 lat. On nie jest taki jak Edward.. Wiem, co robię.
-Dobra.. Ale uważaj na siebie
-Będę-uśmiecham się.
-A nie uważasz, że ten Twój Zayn ma za dużo tatuaży? Lepszy jest ten blondyn, nie ma ich-uśmiecha się-albo ten z lokami.
Nie, nie.
-Nie zaprzeczę. Ma ich sporo, ale mi to nie przeszkadza. A tak w ogóle to na ile zostajecie?
-Przyjechaliśmy tylko na dzisiaj. Przenocujemy w hotelu i rano wracamy do Nowego Jorku.-Możesz pać tu. Rano zawiozę Cię na lotnisko
-Nie chcę przeszkadzać.
-Nie będziesz. Chodź
Kiedy wchodzimy do salonu, chłopcy zaczynają rozmowę z moim ojcem..
-O czym tak rozmawialiście?-Zayn wchodzi do kuchni.
-O tym, że masz za dużo tatuaży-śmieję się.
-Nie mam za dużo-robi oburzoną minę.
-Nie masz-uśmiecham się-mój tato i Rose dzisiaj tu przenocują, dobrze?
-Nie ma sprawy-uśmiecha się
-A z racji, że macie dwa pokoje gościnne, śpię z Tobą.
Mulat uśmiecha się szeroko.
-Emily, może obiad?-Niall wpada do kuchni
-Oczywiście-śmieję się-pomożesz mi?-odwracam się do Zayn'a.
-Jasne. Co gotujemy?
-Nie wiem. Może jakaś zupka?
-Mmm. Zupka, znakomicie-uśmiecha się i wyciąga duży garnek-przez ten cały czas rozmawialiście o moich tatuażach?
-Nie całkiem. Mój ojciec powiedział, że powinnam się spotykać z Niallem albo.. bo nie ma tatuaży.
-On tak serio? Co albo?
-Nic, nic. Podasz mi warzywa?
-Okej
***
-Obiad!-wołam kładąc ostatnią miskę na stole.
-Mmm. zupka-Niall siada do stołu i zaczyna jeść.
-Widziałeś mojego tatę?-pytam Harry'ego.
-Jest na górze w pokoju.
-Dzięki. Smacznego.-uśmiecham się i idę na górę.
-Tato, idziesz na obiad?
-Tak, tak. Już idę.
-Jedziemy jutro nad jezioro. Jedziesz z nami?-pyta Zayn.
-Jasne-uśmiecham się-o matko! Przyjechałam tu na wakacje, a nie wzięłam stroju. Ugh..
-Możemy pójść na zakupy.
-My?
-A czego nie? Pomogę Ci wybrać coś ładnego-uśmiecha się
-Okej
-To jak? Idziemy?
-Jasne, daj mi 5 minut.
Idę do pokoju, przebieram się w krótkie spodenki i białą bokserkę. Poprawiam makijaż i schodzę na dół.
-W spódniczce było lepiej-jego uśmiech jest zaraźliwy.
Wychodzimy z domu i kierujemy się do auta Malika. Kiedy dojeżdżamy na miejsce, wchodzimy do pierwszego sklepu.
-Ten jest ładny-pokazuje mi zielony jednoczęściowy strój.
-Jest beznadziejny-śmieję się.
-A ten?-bierze do ręki niebieski dwuczęściowy strój.
-Ładny-uśmiecham się, biorę od chłopaka ubranie i idę do przymierzalni.
-Nawet nie próbuj-mówię, kiedy chłopak próbuje odsunąć zasłonę.
Przebieram się w strój i wychodzę z przymierzalni.
-Ładnie-uśmiecha się szeroko-a teraz się chowaj, bo patrz, ilu tutaj panów się kręci.
-Okej-śmieję się-tylko przynieś mi rozmiar mniejszy, ten jakoś wisi na mnie.
-Już-wstaje z fotela i idzie w kierunku strojów.
Zasłaniam zasłonkę i czekam na chłopaka.
-Proszę-wkłada rękę do przymierzalni.
-Dzięki-biorę od niego strój i ubieram go,
Leży idealnie. Chwilę przeglądam się w lustrze, a następnie odsłaniam zasłonę.
-Ślicznie-uśmiech nie schodzi z jego twarzy.
Przebieram się w swoje ciuchy i idziemy do kasy. Kiedy stoimy już przy kasie, kłócimy się o to, kto zapłaci, jednak patrząc na kasjerkę, przestaję i pozwalam chłopakowi zapłacić.
-Zayn! Nie możemy jechać jutro nad wodę! Jutro środa
-O cholera-śmieje się-dobra, to pojedziemy kiedy indziej.
-Kiedy indziej nad jezioro czy do Twoich rodziców?
-Nad jezioro. Jak wrócimy to pojedziemy
-Okej-uśmiecham się.
Wychodzimy z galerii i jedziemy do domu.
-O której jutro wyjeżdżamy?
-Nad ranem, żeby dojechać tak jak najszybciej.
-Okej, to weźmiemy mojego ojca na lotnisko, dobrze?
-Jasne. Nie wiem czego się tak bałaś, fajny z niego facet-gasi silnik i wchodzimy do domu.
-Gdzie byłaś?-Rose przybiega do mnie
-W sklepie-uśmiecham się.
-Wujek Niall pokazał mi jak się gra na gitarze-łapie mnie za rękę i ciągnie do salonu.
Niall siedzi na podłodze z gitarą. Kiedy mnie zauważa, przestaje śpiewać.
-Jeszcze ładniej niż na nagraniach-uśmiecham się.
-Dziękuję-wstaje i odkłada instrument na miejsce.
-O! Tato!-wołam, kiedy go widzę-możemy pogadać?
-Oczywiście.
-Jeśli chcesz, możecie zostać tutaj dłużej. Chłopaki nie mają nic przeciwko, a Rose uwielbia Niall'a-uśmiecham się-to ten bez tatuaży-śmieję się.
Uśmiecha się szeroko,a po chwili zaczyna się śmiać. Śmieje się chyba po raz pierwszy od śmierci mamy..
-Okej, to jak?-pytam.
-Skoro możemy to czego nie.
-A.. Jeszcze jedno. Jutro jadę z Zaynem do jego rodziców i nie będzie nas przez kilka dni. Poradzicie sobie? Chłopcy są pracowici i dobrze gotują. No.. nie wszyscy, ale troje. Wy zostaniecie z dwoma kucharzami, jeden jedzie ze mną-chichoczę.
-Emily, możesz?-słyszę Zayn'a.
-Tak. Przepraszam-mówię i idę za chłopakiem
-Mamy mały problem. Twoja siostra zamknęła się w łazience i nie może się otworzyć-widzę, że próbuje zachować powagę, jednak marnie mu to idzie.
-Cała Rose..
Idę w kierunku łazienki.
-Rose-pukam w drzwi.
-Emily, pomóż-szarpie klamkę.
-Spokojnie. Przekręć kluczykiem w przeciwną stronę-mówię i słyszę pstryknięcie zamka. Uff..
-Takie trudne?-śmieję się-a na przyszłość się nie zamykaj
-Dobrze.
Wracam z siostrą do salonu i siadam na kanapie
-Spakowana?-Zayn podchodzi do mnie.
Ops.
-Cholera, zapomniałam. Już idę-wstaję.
-Spokojnie, tylko zapytałem-uśmiecha się.
Odpowiadam mu tym samym i mimo to ruszam w kierunku pokoju. Przez chwilę męczę się ze ściągnięciem walizki, ale udaje mi się. Wkładam do niej potrzebne rzeczy i wychodzę z pokoju.
-Twój tato zostaje u nas dłużej?-Zayn podchodzi do mnie.
-Tak.. Zaproponowałam mu. Wiem, że powinnam była zapytać najpierw Ciebie lub któregoś z chłopaków, ale..
Mulat przerywa mi pocałunkiem.
-Za dużo mówisz, kochanie-uśmiecha się i wraca do poprzednio wykonywanej czynności.
-Idę na dół, idziesz?-pytam kiedy się ode mnie odsuwa.
-Za chwilę przyjdę. Też się spakuję
-Okej-posyłam mu uśmiech i ruszam w kierunku kuchni.
-Wyjeżdżasz?-Rose podbiega do mnie.
Skąd ona bierze te wszystkie informacje?
-Tylko na parę dni
-Zostanę tu sama?
-Nie, no coś Ty! Zostaniesz z tatą i chłopakami.
-Chciałabym pojechać z Tobą. Tak dawno Cię nie widziałam-przytula mnie.
Ma rację. Długo do niej nie przychodziłam. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić ten czas.
-Dobra, mała jest już późno. Chodź, pokażę Ci gdzie będziesz spać-uśmiecham się, na co Rose reaguje tak samo.
Schodzę do salonu, gdzie siedzi Niall i mój tato.
-Położyłam już Rose spać-zwracam się do ojca.
-Dziękuję-uśmiecha się-też się już położę Dobranoc-mówi i idzie na górę.
-Wszyscy już śpią?-pytam blondyna.
-No.. Ja też już pójdę. Nie siedź długo-uśmiecha się-Dobranoc.
-Dobranoc.
Siadam wygodnie na kanapie i oglądam film.
-Nie śpisz?-słyszę głos Malika.
-Nie jestem zmęczona-patrzę na niego.
-Jest już późno, czekam na górze-muska mój policzek i idzie do pokoju.
Film, który obecnie leci jest całkiem fajny więc postanawiam obejrzeć go do końca. Czuję wibrację w kieszeni, więc wyciągam telefon i odbieram,
-Halo?-nieznany numer..
-Nie dostałem odpowiedzi. Masz za dwa dni być tam, gdzie Ci mówiłem-słyszę męski głos. Edward.
-ale..
-Żadnego "ale"-prawie krzyczy, a po chwili słyszę już tylko sygnał zakończonej rozmowy. Gdzie mam być? Ręce trzęsą mi się tak, że telefon, który chwilę temu znajdował się w moich rękach, teraz leży na podłodze. Zaczynam się bać. Boję się, że coś mi zrobi, a Zayn'a przy mnie nie będzie. Łzy same pchają mi się do oczu, a po chwili po policzku spływa pojedyncza łza.
-Emily-słyszę głos-Ty dalej.. Kotku, co się stało?-przytula mnie, na co zaczynam płakać jeszcze bardziej.
-Tak bardzo się boję-mówię szeptem.
-Co się dzieje?
-On.. On dzwonił... Dzwonił do mnie..-gula w moim gardle utrudnia mi wypowiedzenie choć jednego słowa.
-Kto? Emily, co się dzieje?
-Edward.. Powiedział, że za dwa dni mam przyjść w umówione miejsce... Kiedy ja się z nim nie umawiałam.. Nie kontaktowałam się z nim Zayn..-chłopak wyciera opuszkami palców moje mokre od płaczu policzki.
-Przepraszam-szepcze i mocno mnie do siebie przytula.
-Za co?-odsuwam się od niego.
-To przeze mnie. Nie było Cię w pokoju, a dostałaś sms'a.. Sms'a od niego. Nie pomyślałem, że zadzwoni. Myślałem, że tak pisze, a sam nie przyjdzie. Po prostu go usunąłem. Usunąłem tego jebanego sms'a-otwieram usta, żeby coś powiedzieć-nie chciałem, żebyś się martwiła.. Nie chciałem żebyś się bała-dodał, bo pewnie domyślił się, że chcę zapytać "dlaczego?"-ale teraz.. teraz jest pewnie jeszcze gorzej.. Przepraszam..
Nie powiem, jestem na niego trochę zła, ale przecież chciał dobrze..
-Okej-przytulam go-chodź spać.
Łapię go za rękę i idziemy na górę.
~przeczytałeś/aś-skomentuj~
_________________________________________________
Na początku chcę Was bardzo przeprosić za brak rozdziału. Miałam problem z komputerem. Prawie cały rozdział miałam napisany a tu BUM! Komputer się zepsuł a wraz z tym zniknął rozdział. Więc bardzo przepraszam. Wiem, że rozdział jest dość krótki, ale chciałam go jak najszybciej wstawić. Mam nadzieję, że rozdział się podoba :):)
Ten rozdział jest super. Plisss daj następny
OdpowiedzUsuń