poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 8

Przeczytajcie notkę pod rozdziałem! :)

Rano budzą mnie promienie słoneczne, które padają na moją twarz. Otwieram oczy i patrzę w lewo, jednak nie ma tam nikogo. Podnoszę się do pozycji siedzącej. Drzwi otwierają się, a do pokoju wchodzi Zayn z tacą w rękach. Cudowny.
-Dzień dobry, śpiąca królewno-uśmiecha się i kładzie jedzenie na moich kolanach.
-Dziękuję-również się uśmiecham.
Na talerzu leżą świeże naleśniki polane czekoladą i bita śmietana. Mmm..
-Nie będziesz jeść?-odzywa się Mulat.
-Będę, oczywiście-uśmiecham się i biorę naleśnika do ręki.
-Smacznego-uśmiecha się szeroko.
Odpowiadam mu tym samym. Biorę telefon do ręki. Jest 11! Nieźle pospałam.
-Powinniśmy wyjeżdżać-mówię-zaspałam, prawda?
-Prawda-śmieje się.
-Trzeba było mnie obudzić
-Wyglądałaś tak słodko. Nie miałem serca Cię budzić.
Po zjedzeniu śniadania idę do łazienki, gdzie przygotowuje się do wyjazdu.

-Dacie sobie radę?-pytam stojąc w drzwiach.
-Pewnie. Nie martw się-Niall uśmiecha się i przytula mnie na pożegnanie.
-Miłej zabawy-Liam powtarza czynność blondyna.
-Kiedy wrócisz?-koło mnie zjawia się Rose.
-W niedzielę-odpowiadam i biorę dziewczynkę na ręce.
-Będę tęsknić-przytula się od mnie.
-To niecały tydzień, szkrabie-uśmiecham się
Rose również się uśmiecha i wraca do taty.
-Chodź, już późno-Zayn  łapie mnie za rękę. -Już idę. Do zobaczenia-zwracam się do reszty.
-Paa-odpowiadają zgodnie i machają rękami.
Jakbyśmy wyjeżdżali na pięć lat.
Wychodzimy z domu, kierując się do auta. Chłopak otwiera mi drzwi, abym mogła wejść.
-Czekaj, zapomniałam czegoś-mówię i biegnę do domu. Wracam do pokoju i wyciągam z szufladki łańcuszek od mamy. "Miej go zawsze przy sobie. Przyniesie Ci szczęście". Uśmiecham się i wracam do samochodu.

PERSPEKTYWA ZAYN'A

Kiedy kończę swoją dość długą opowieść, spoglądam na Emily, jednak ta śpi. Uśmiecham się i wracam wzrokiem na ulicę. Jeszcze długa droga przed nami.

PERSPEKTYWA EMILY

Zayn opowiada mi coś, jednak nie za bardzo mnie to interesuje. Patrzę na krajobraz za szybą i rozmyślam.. Czy nasz związek przetrwa? On na trasach, drugim końcu świata, a ja w NY, daleko od niego. Ale kocham go. Chyba jeszcze nigdy nie kochałam tak żadnego chłopaka. Nawet Edwarda.. Byłam z nim, bo musiałam. Siłą zatrzymywał mnie przy sobie. Mój tato miał co do niego rację. Więc myślę, że teraz Zayn będzie musiał się postarać, żeby zdobyć zaufanie mojego ojca..

-Emily, jesteśmy-budzi mnie głos Malika
Niechętnie otwieram oczy. Uśmiecham się do chłopaka i wychodzę z auta. Przede mną stoi jasnoniebieski dom. Podchodzę do Zayn'a i mimo jego protestów, biorę swoją walizkę i idę za nim ku drzwiom. Chłopak dzwoni dzwonkiem, a po chwili w drzwiach staje jego mama.
-Witajcie-wita nas z uśmiechem na twarzy.
-Dzień dobry-również się uśmiecham.
-Cześć mamo-chłopak przytula swoją rodzicielkę. To cudowny widok.
Uśmiecham się do siebie. Patricia zaprasza nas do środka. Moim oczom ukazuje się ogromny salon połączony z kuchnią. Niepewnie wchodzę do środka.
-Pójdziemy zanieść walizki-mówi Zayn.
Idę za chłopakiem po krętych schodach do góry.
-Nic się nie zmieniło-uśmiecha się, kiedy wchodzimy do pokoju.
Pomieszczenie nie jest duże. Znajduje się w nim łóżko, biurko, dwie szafy, kwiatki i inne dodatki. Skromnie, ale ładnie.

-Siadajcie, za chwilę kolacja-mama Zayn'a kładzie na stół talerze wypełnione różnymi potrawami.
-Tyle jedzenia dla siedmiu osób? To by spokojnie wystarczyło na wykarmienie dzieci z Afryki..-szepcze do Mulata.
W odpowiedzi słyszę śmiech chłopaka.
-Smacznego-tato Zayn'a, Yaser siada naprzeciwko mnie.
-Dziękuję, smacznego-uśmiecham się i biorę dwie kanapki, które umieszczam na białym talerzu.

PERSPEKTYWA MICHAEL'A

-Tatoo!-jest 23, a Rose jeszcze nie śpi.
Wstaję z kanapy i idę do pokoju.
-Czego nie śpisz?-pytam nakrywając ją.
-Nie chcę spać. Tato? A gdzie Emily pojechała?-siada.
-Pojechała ze swoim chłopakiem do jego rodziny
-A po co?
-Żeby ich poznać.
-A my teraz będziemy tu mieszkać?
-Nie, nie. Za parę dni, jak wróci Twoja siostra to lecimy z powrotem do Nowego Jorku.
-Dlaczego?
-Bo tak.. A po za tym zostawiłaś swojego kotka u sąsiadki. Pewnie tęskni za Tobą
-Racja-z powrotem się kładzie-dobranoc
-Słodkich snów-całuję ją w czoło i wychodzę z pokoju.

PERSPEKTYWA ZAYN'A

-Całkiem sympatyczna ta Twoja.. E.. Ella?
-Emily-poprawiam swoją mamę.
-Tak, przepraszam. Długo z nią jesteś>
-Niecały miesiąc.. Przepraszam, ale pójdę już spać-uśmiecham się-dobranoc
-Dobranoc-całuje mnie w policzek.

-Przepraszam, że tak długo, ale mama mnie zatrzymała-mówię podając Emily szklankę z wodą
-Dziękuję
-Na pewno wszystko okej?-pytam.
-Tak, dziękuję-odstawia szklankę na szafkę-Zayn..
-Tak?
-Jak ja.. Jesteśmy tak daleko od Londynu. Jak ja mam..-patrzy na mnie zaszklonymi oczami.
-Emily, o co chodzi?
-Ten sms.. od Edwarda.. Jutro mam się z nim spotkać. a jak..
-Nie spotkasz się z nim. Nie pozwolę Ci na to. Nie pozwolę, żeby znowu coś Ci zrobił, rozumiesz?
-A jak on..
-Nic Ci nie zrobi.
-A jak zrobi coś Tobie?
-Nie zrobi nic. Spokojnie-przytulam ją.
Ona mocno wtula się we mnie.
Kiedy próbuję ją od siebie odsunąć, zauważam, że śpi. Pomału kładę ją i przykrywam.

\PERSPEKTYWA EMILY

Budzi mnie głośne trzaskanie drzwiami. Otwieram oczy i zdaję sobie sprawę, że nie jestem w pokoju Zayn'a. Podnoszę się do pozycji siedzącej. Nagle drzwi głośno się otwierają i do pomieszczenia wchodzi jakaś postać. Po budowie ciała widać, że jest to mężczyzna. Gdzie ja jestem? O matko..
-Dzień dobry, śpiąca królewno-odzywa się.
To słowa Zayn'a, powiedział tak do mnie rano..
-Kim jesteś?-mój głos nie brzmi, tak jakbym tego chciała.
-Czy to ważne? Ważne, że w końcu jesteśmy sami, bez Twojego chłoptasia-podchodzi bliżej.
Uszczypnijcie mnie. To Edward.
-Zostaw mnie!-krzyczę i próbuję wstać, ale nie mogę, nie dam rady-pomocy!

-Emily, obudź się!-otwieram oczy.
To był tylko zły sen..
Bez słowa przytulam się do chłopaka
-Już okej?-pyta odsuwając się ode mnie.
Kiwam głową.
-Śniło Ci się coś? strasznie się rzucałaś.
Znowu kiwam głową.
-On mnie znajdzie-mówię cicho.
-Nie znajdzie. Skąd ma wiedzieć, że tu jesteś?
-Jak wiedział, że jestem w Londynie i znał Wasz adres, to bez problemu znajdzie mnie jeszcze raz-moje oczy robią się mokre.
Nic nie mówi. Wie, że mam rację. Biorę swój telefon z szafki. Jest czwarta. Wycieram ręką oczy i kładę się.
-Będzie dobrze-mówi cicho Zayn i owija ręce wokół mojej talii.
Nic nie będzie dobrze, póki Edward jest blisko..


-Jesteś pewna?-pyta Zayn po raz czwarty.
-Nie. Ale muszę tam jechać-odpowiadam-tylko pamiętaj.. musisz być w ukryciu. Nie może Cię zobaczyć, bo będzie po mnie..
Tak. Jadę na spotkanie z Edwardem. Chłopaki obiecali mi pomóc. Wszyscy będą gdzieś w pobliżu.

Kiedy podjeżdżamy pod dom, chłopcy wsiadają do samochodu i ruszamy w kierunku parku.

-Myślałem, że się nie zjawisz. Mam nadzieję, że nie masz tu żadnej ochrony-Edward rozgląda się dookoła.
-Nie-mówię stanowczo.
-To dobrze-szczerzy się.
-Mów o co chodzi, spieszę się-krzyżuję ręce na piersi.
-A więc-odchrząkuje-nalegałem na to spotkanie, ponieważ chciałem Ci powiedzieć, że wracam do Nowego Jorku.
O Boże! Dziękuję Ci! Ledwo powstrzymuję się od uśmiechu.
-Ale..-kontynuuje-nie wyjadę tam bez Ciebie.
CO?!
-Słucham?-prawie krzyczę.
-Nie tak głośno-mówi rozglądając się.
-Ja się chyba przesłyszałam..
-Nie słyszałaś bardzo dobrze. Nie wyjadę stąd sam-powtarza.
-Dlaczego?-przestępuję z nogi na nogę.
-Ty dobrze wiesz, dlaczego. Masz czas do jutra, żeby dać mi odpowiedź.. Radzę, żeby była tą, której oczekuję-mówi i odwraca się na pięcie żeby odejść.
-Czekaj!-łapię go za ramię-odpowiedź dostaniesz już teraz.
-To super-uśmiecha się.
-No nie wiem, czy to takie wesołe-mówię-bo moja odpowiedź brzmi nie. Nigdzie się z Tobą nie wybieram-uśmiecham się sztucznie i odchodzę.
Niestety nie daleko..
-Co znowu?-sama się dziwię swojej odwagi przy nim.
-Nie wiesz w co się pakujesz-warczy.
-To może mnie oświecisz, hm?-odwracam się do niego.
Nic nie mówi. Czyżby sądził, że się zgodzę i wyjadę z nim? Hahaha..
-To Ty-kontynuuję-nie wiesz, w co się wpakowałeś-mówię z uśmiechem na twarzy.
-O co-zaczyna
-Odejdź od niej-Zayn podchodzi do mnie.
-A więc tak to sobie zaplanowałaś.. Myślisz, że mnie pokonasz?-śmieje się.
-Ja? Ja nie, ale oni-zaczynam-owszem.
Po tych słowach koło mnie zjawiają się Louis, Niall i Harry.
Mina Edwarda jest tak komiczna, że nie wytrzymuję i wybucham śmiechem. Wszyscy przenoszą swój wzrok na mnie. Posyłam im spojrzenie mówiące "przepraszam" i cofam się.
Nawet nie zauważam, kiedy Edward znika mi z oczu.
-Dziękuję-posyłam chłopakom uśmiech.
-Nie ma sprawy.

-Gdzie byliście tyle czasu?-mama Zayn'a podaje mi szklankę z sokiem
-Dziękuję-uśmiecham się-musieliśmy coś załatwić.
-Dobrze.. Jak nie chcesz powiedzieć, to nie mów-śmieje się cicho.
Z salonu słychać rozmowę Zayn'a z jego ojcem na temat meczu, który obecnie oglądają.
-Lubisz piec?-Patricia uśmiecha się.
-Bardzo-odpowiadam jej tym samym.
-To świetnie. Jutro upieczemy jakieś babeczki, co Ty na to?-unosi prawą brew.
-Bardzo chętnie. Co prawda dawno już nic nie piekłam..
-Z przepisem damy radę-śmieje się a ja dołączam do niej.

PERSPEKTYWA ZAYN'A

Kiedy mecz się kończy, kieruję się do swojego pokoju. Po drodze biorę dwa kieliszki i butelkę szampana. Emily leży n łóżku i patrzy w sufit.
-Szampana?-pytam wchodząc do pokoju.
-Mmm. Chętnie-uśmiecha się i siada.
I tak mija wieczór.. Słowo za słowem. Kieliszek za kieliszkiem..

Emily cofa się do tyłu łózka, żeby na nim usiąść, ale niestety nie trafia i jej ciało ląduje na podłodze. Po chwili wybucha głośnym śmiechem.
-Chryste, Emily-podaję jej dłoń, żeby pomóc jej wstać-dałem Ci za dużo szampana.
-Tak, to prawda-znów się śmieje i zamiast podnieść się z ziemi, ciągnie mnie za rękę, tak, że ląduję razem z nią na podłodze. Kiedy próbuję coś powiedzieć, uniemożliwia mi to długim, namiętnym pocałunkiem.

Następnego dnia, kiedy się budzę, Emily jeszcze śpi. Zakładam kosmyk jej blond włosów za ucho i uśmiecham się sam do siebie.
Zastanawia mnie.. czy Edward da sobie w końcu spokój? Czy Emily jest ze mną bezpieczna? A jeśli nie? Jeśli nie czuje się tak przy mnie?
-Cześć-z zamyśleń wyrywa mnie zaspany głos blondynki.
-Hej-uśmiecham się-jak się czujesz?
-Beznadziejnie. Strasznie boli mnie głowa i dupa-śmieje się-a to wszystko przez Ciebie!
-Przeze mnie? A to niby dlaczego?
Dziewczyna śmieje się.
-Nie trzeba było przynosić tego szampana.
-Myślałem, że wypijesz jedną, dwie lampki..
-To źle myślałeś-pstryka palcem w mój nos-idę do łazienki.
Emily wstaje.. cóż, spada z łózka, bierze ubrania i wychodzi z pokoju.

PERSPEKTYWA EMILY

Po wyjściu z łazienki kieruję się do kuchni.
-Dzień dobry-uśmiecham się.
-Cześć Emily-mama Zayn'a podaje mi kubek kawy.
Mmm, właśnie tego mi było trzeba.
-Dziękuję. Pomóc pani?-pytam widząc, że biega z jednego kąta kuchni do drugiego i z powrotem.
-Po pierwsze nie mów do mnie pani-uśmiecha się-a jeżeli chcesz, to będę wdzięczna za pomoc.
Uśmiecham się, odstawiam kubek na stół i podaję Patricii potrzebne składniki.

Po śniadaniu Patricia proponuje mi zakupy, na które z radością się zgadzam.
-Zayn, idę na zakupy z Twoją mamą-mówię wchodząc do pokoju.
-Okej. O której będziesz?
-Nie wiem. Ale wydaje mi się, że nie potrwa to jakoś strasznie długo.
-Jaasne-śmieje się, a j anie mogę powstrzymać się od uśmiechu.
-To idę, pa-daję mu buziaka w policzek i wychodzę z pokoju.
-Gotowa?-mama Zayn'a podchodzi do mnie.
-Tak-uśmiecham się i wychodzę za nią z domu kierując się do jej srebrnego suzuki.

-Lubisz nosić sukienki?-pyta kiedy wchodzimy do galerii handlowej.
-Uwielbiam
-To super. Jest tutaj bardzo fajny sklep, który z pewnością Ci się spodoba
-Super-uśmiecham się, a po chwili wchodzimy do dużego sklepu.
Od razu w oczy rzuca mi się sukienka. Oznajmiam Patricii, że pójdę ją przymierzyć. Po znalezieniu odpowiedniego rozmiaru idę do przymierzalni. Jest idealna. Wsadzam ją do koszyka i idę szukać mamy Zayn'a.
-Wybrałaś coś sobie?-pyta kiedy mnie zauważa
-Tak-uśmiecham się i wskazuję koszyk.
-Tylko jedna?-dziwi się.
-Właściwie to widziałam jeszcze jedną, ale jest zbyt droga-tłumaczę.
-Oj tam! Przymierzaj i kupujemy. Ja stawiam!
-Nie, nie. Pani niech sobie kupi coś a ja wezmę tą-uśmiecham się.
-Która to sukienka?-uśmiecha się serdecznie.
Niechętnie podchodzę i pokazuję jej sukienkę.
-Cudowna!

-To nie potrwa strasznie długo-Zayn przedrzeźnia mnie kiedy wchodzę do pokoju.
-No już przestań. Byłyśmy w galerii, u kosmetyczki i fryzjera. Spójrz!-daję włosy do przodu.
-Chryste! Ścięłaś włosy!-krzyczy, a ja wybucham śmiechem.

-To które pieczemy?-Patricia podsuwa mi kartki z przepisami na różne babeczki.
-Hmm.. Wydaję mi się, że te będą dobre-biorę do ręki przepis na waniliowe babeczki z czekoladą w środku.
-Doskonale.

Po późnym obiedzie i pysznym deserze, Zayn zabiera mnie na spacer, żeby pokazać mi okolicę.
-Ładnie tutaj-mówię łapiąc chłopaka za rękę.
-Mhmm-potwierdza.
-Może wstąpimy do tej restauracji?-pyta chłopak, kiedy przechodzimy obok budynku.
-Czego nie-uśmiecham się i wchodzimy do środka.-nie jestem odpowiednio ubrana, nie sądzisz?
-Nie
-Ale wszyscy tutaj są tak elegancko..
-Daj spokój-posyła mi uśmiech i idzie do wolnego stolika.
Kulturalnie odsuwa mi krzesło, a następnie siada naprzeciwko.  Po chwili kelner podchodzi do nas i daje menu.

Po pysznej kolacji, spacerkiem wracamy do domu.


~przeczytałeś/aś-skomentuj~

_________________________________________________________
Jest rozdział 8! Mam nadzieję, że się spodobał :)
Kochani, zastanawiam się nad tym, czy nie zakończyć już opowiadania. Szczerze.. nie mam już za wielu pomysłów, ale koniec mam już od jakiegoś czasu napisany.. tylko go troszeczkę dopracować. Prawdopodobnie pojawi się nowy blog, ale nie będzie on już o One Direction.. :) Także.. Napiszcie w komentarzach czy mam kończyć pisać, czy nie.. Jeżeli będziecie chcieli czytać go dalej, to postaram się coś wymyślić dla osób, które to czytają :) Czekam na Wasze komentarze.. A, jeszcze jedno :D Mam mały dylemat co do zakończenia bloga :) Wymyśliłam dwa zakończenia, także jak możecie to napiszcie jeszcze "1" albo "2" :D Pomoże mi to w wybraniu :) Mam nadzieję, że takiego zakończenia nie będziecie się spodziewać i będzie ono dla Was zaskoczeniem ;) 
Czekam na komentarze! :)

1 komentarz:

  1. Nie kończ pisać bloga!!! Kontynuuj go bo masz bardzo dobre pomysły na imaginy!!! Naprawdę jak możesz to nie kończ pisać

    OdpowiedzUsuń