-Kurwa! Styles, odwal się od niej-słyszę krzyk z końca korytarza, a po chwili Harry zostaję odepchnięty na bok-w porządku?-Zayn podchodzi do mnie.
-Tak, nic mi nie zrobił. Dziękuję-uśmiecham się
-Dobrze, idź się przygotować-posyła mi uśmiech i odchodzi.
Wracam do swojego pokoju i wyciągam potrzebne rzeczy.
-Mamy godzinę-Alex wchodzi do pomieszczenia z czarną sukienką i innymi rzeczami, które prawdopodobnie chce założyć.
-Okej-uśmiecham się.
Wyciągam eyeliner i maluję cienkie kreski, a następnie rzęsy. Usta maluję czerwoną szminką, a włosy lekko faluję.
-Pomożesz mi z tym?-słyszę Alex.
Odwracam się, żeby zapiąć przyjaciółce zamek od sukienki.
-Dziękuję, a teraz ubieraj się, bo wychodzimy-kąciki jej ust unoszą się do góry, ukazując małe dołeczki.
Ubieram czerwoną sukienkę, czarne szpilki i wychodzę na korytarz. Wchodzę do pokoju Zayn'a, żeby sprawdzić, czy jest gotowy. Kiedy nie zauważą, uśmiecha się szeroko i zapina pasek od spodni. Ma na sobie zwykłą białą koszulkę i czarne jeansy.
-Ślicznie wyglądasz-podchodzi do mnie i całuje w policzek.
-Ty też wyglądasz nie najgorzej-śmieję się.
-Chodź-łapie mnie za rękę i schodzimy na dół.
-Nareszcie!-Niall podchodzi do nas-idziemy?
-Możemy pojechać. Nie mam zamiaru dzisiaj pić-uśmiecham się.
-O nie, nie. Ty, moja droga będziesz się dzisiaj dobrze bawić-odzywa się Alex.
-Będę. Uwierz mi, że bez alkoholu w żyłach można się bawić równie dobrze co z nim-mówię i biorę kluczyki z półki.
-To kto jedzie? Dwie osoby pójdą na piechotę.. Chyba, że odwiozę część i pojadę dwa razy-otwieram auto.
-Ta druga opcja-Louis szczerzy się i wsiada do auta. Liam i Harry zostają pod domem.
***
Kiedy podjeżdżam pod dom, chłopaki wsiadają do auta
-Nie za szybko jeździsz?-Liam zamyka drzwi.
-To sarkazm?-pytam i wciskam gaz. Wydaję mi się, że nie jechałam aż tak wolno.
-Nie-spoglądam w lusterko, uśmiecha się. Odpowiadam mu tym samym.
Kiedy docieramy do klubu, zamykam auto i wchodzimy do budynku. Idę w kierunku baru, a moim oczom ukazuję się Zayn z papierosem w ustach.
-Palisz?-siadam obok niego.
-Mhmm
-To było głupie pytanie, Wiem, że palisz, ale odkąd Cię poznałam, nie widziałam Cię ani razu z papierosem.
-Nie chciałem palić przy Tobie. Większość ludzi tego nie lubi, więc zgaduję, że Ty też-zaciąga się ostatni raz i wrzuca pozostałości po papierosie do popielniczki.
-Masz rację. Nienawidzę tego. Spróbujesz rzucić?
-Próbuję, ale nie wychodzi-śmieje się.
-Piłeś coś?
-Jeden kieliszek-uśmiech nie schodzi z jego twarzy.
-Jeden.. Okej, tylko nie przesadzaj-wstaję z krzesła.
-Wybierasz się gdzieś?-łapie mnie za nadgarstek.
-Chcę poszukać Alex. Możesz puścić?-patrzę na jego dłoń na moim nadgarstku-boli mnie to.
Chłopak natychmiast zabiera rękę.
-Ja.. przepraszam, Emily. Ja...
-W porządku-pocieram drugą ręką bolące miejsce-pójdę poszukać Alex-mówię i odchodzę.
To naprawdę zabolało. Wiem, że tego nie chciał. Zayn by mnie nie skrzywdził.. prawda?
-Emily, czekaj-słyszę Zayn'a-przepraszam, ja nie chciałem, ja po prostu..
-Okej, Zayn. W porządku-przerywam mu.
Uśmiecham się, daje mu buziaka w policzek i kontynuuję szukanie czarnowłosej. Nagle ktoś łapie mnie za nadgarstek. Znowu
-Mówiła, Ci, że jest okej, Za-to Harry. O ironio!
-Jestem Harry-uśmiecha się.
-Okej.. A teraz puścisz? Boli mnie to-powtarzam wypowiedziane kilka minut temu słowa.
-Przepraszam-puszcza mnie.
Co oni do cholery mają z tym łapaniem za nadgarstek?
-Okej-mówię i odchodzę.
-Tu jesteś!-krzyczy Alex-to jest Michaelle.
-Emily-uśmiecham się i podaję dłoń dziewczynie
Nie powiem, jest ładna. Ma czerwone włosy i przyznam, bardzo jej pasują.
-Napijesz się?-Michaelle zwraca się do mnie.
-Nie, dzięki-uśmiecham się i siadam obok dziewczyny na kanapie.
-Dlaczego?-czerwonowłosa spogląda na mnie
-Prowadzę-wyjaśniam-pójdę po sok-posyłam im uśmiech i idę do baru.
Kiedy barman podaje mi napój, obok siada obok.
-Miałaś nie pić.
-To sok-śmieję się, a chłopak dołącza do mnie-przepraszam, ale muszę i iść do toalety.
PERSPEKTYWA HARRY'RGO
Kiedy Emily znika w tłumie, proszę barmana o kieliszek wódki, i wlewam go do szklanki dziewczyny. Wiem, jestem idiotą.. Ale myślę, że jak Emily się trochę upije to może pokłóci się z Zaynem a ja na tym skorzystam.
-Siema, widziałeś Emily?-Zayn siada na miejscu, które chwilę wcześniej zajmowała dziewczyna. Cholera.
-Poszła do łazienki.
-Ok. To jej?-wskazuje szklankę.
-Taa
-To jest alkohol?
-Nie wiem. Chwilę temu przyszedłem. Idzie-mówię, gdy dostrzegam Emily.
-Miałaś nie pić-mówi Zayn, kiedy blondynka staje przy nas.
-Przecież to tylko sok-mówi dość głośno, żeby przekrzyczeć muzykę.
-Sok!?-podnosi głos.
-Tak. Przecież Ci obiecałam, Zayn-mówi spokojnie i bierze szklankę do ręki-tu jest alkohol.
Spogląda na mnie, ale odwracam wzrok. Zjebałem.
-Zayn, ja przysięgam, że zanim wyszłam do łazienki tu nie było alkoholu.
-To prawda-mówię, zanim zdążam to przemyśleć.
Nie mogę patrzeć, jak jest załamana tym, że Zayn jej nie wierzy. Nie mogę jej zabrać czegoś, czego ja nigdy nie będę miał.. miłości.
-Ty?-znów spogląda mnie-jak mogłeś? Mogłam się domyślić..Jak... Ty idioto!-krzyczy przez łzy i znika mi z pola widzenia.
PERSPEKTYWA EMILY
Dlaczego on to zrobił? Co mu strzeliło do głowy? Zayn mało co nie wyszedł z siebie. Kretyn.
-Co tak długo?-Michaelle przesuwa się bym mogła usiąść.
-Byłam jeszcze w łazience
-Ej, co jest?-Alex zauważyła łzy w moich oczach.
-Nic..
-Możemy pogadać?-Zayn podchodzi do stolika
-Jasne-uśmiecham się przepraszająco do dziewczyn i idę za chłopakiem.
-Przepraszam, mogłem się domyślić, że to ten dupek-zaczyna, kiedy wychodzimy z budynku.
-W porządku-przytulam się do niego.
-A kim była ta dziewczyna obok Ciebie?-pyta
-To Michaelle.
-Znasz ją?
-Nie. Alex mi ją przedstawiła, ale prawdopodobnie sama jej dobrze nie zna.
-Ładna jest
-Ej!-śmieję się
Odsuwam się od chłopaka, na jego twarzy widnieje duży uśmiech.
-Żartuję.
-Kiedy je-przerywa mi pocałunkiem.
-Możemy wracać do domu?-pyta jak małe dziecko mamy.
-A co z resztą? Nie wrócą do domu na piechotę-śmieję się,
-Jest dopiero 21, wrócimy po nich za parę godzin-zabawnie porusza brwiami
-Okej-śmieję się i ruszamy w kierunku auta.
-Wiesz, że nie przeżyłbym tego, gdybyś mnie zostawiła?-chłopak przerywa ciszę.
-Nie zostawię-lekko się uśmiecham-nigdy.
Kiedy docieramy do domu zauważam, że na podjeździe ktoś stoi. Zayn każe mi zostać w aucie, a on sprawdzi kto to. Po chwili wraca i otwiera drzwi, ale nie wsiada do środka.
-Przedstawił się jako Twój chłopak.
-Co?!-natychmiast wysiadam z samochodu.
To Edward. Nie wspomniałam o nim, prawda? To mój były chłopak. Nie widziałam go od roku. A teraz zjawia się tu i.. chwila! Skąd on wie, gdzie ja mieszkam? o Chryste.
-Co Ty tu robisz?-podchodzę do niego.
-Też miło Cię widzieć, kochanie-zbliża się do mnie, a swoje ręce owija wokół mojej talii.
-Zostaw mnie!-próbuję się uwolnić z jego uścisku, jednak jest za silny.
-Nie tęskniłaś za mną?-uśmiecha się i mnie całuje.
Po chwili czuję, że się ode mnie odsuwa.. ale nie z własnej woli. To Zayn. Bije go.
-Zostaw go! Zayn, przestań!-krzyczę, ale on nie reaguje.
Podchodzę do niego i próbuję go odciągnąć, ale on odpycha mnie dość mocno, tak, że ląduję na ziemi.
-Kurwa, Zayn! Przestań!-krzyczę ponownie, a Mulat schodzi z chłopaka. Podchodzi i kuca koło mnie.
-Przepraszam-przytula mnie.
-Zostaw ją-Edward odciąga Zayn'a ode mnie-w porządku?
-W porządku?! Nic nie jest w porządku? Zdradzałeś mnie z jakimiś panienkami nie raz, biłeś mnie, zamykałeś w jakichś pokojach, masz czelność tu przychodzić i jeszcze pytasz, czy wszystko jest w porządku?!-śmieję się.
Śmieję mu się prosto w twarz. Wstaję z ziemi i wygładzam sukienkę.
-Idź stąd.
-Nigdzie nie idę-krzyżuje ręce na piersi.
-Okej. Możesz tu sobie zostać, ale my idziemy-łapię Zayn'a za rękę i prowadzę do auta.
-To prawda, co powiedziałaś?-pyta kiedy zapalam silnik.
-Tak..-mówię cicho.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?
-Szczerze to już sama o tym zapomniałam. Nie jestem z nim od ponad roku. Ale najbardziej martwi mnie to, że przeze mnie może tu być cały czas, pod waszym domem. I nawet nie wiem, skąd wiedział gdzie jestem. Nie wiedział przecież, że lecę do Londynu..
-Nie przejmuj się. Jakoś sobie poradzimy. Gdzie jedziesz?
-Po chłopaków i Alex. Chyba, że nie będą chcieli, to będą zmuszeni zadzwonić po taksówkę. Nie chce mi się później po nich jeździć.
Po paru minutach parkuję na podjeździe przed klubem. Mam szczęście, bo prawie wszyscy są na zewnątrz.
-Słuchajcie, zadzwonicie sobie po taksówkę, okej? Bo nie sądzę abyście chcieli teraz wracać-mówię.
-Jasne-śmieje się Niall. Pierwszy raz widzę go tak pijanego.
-Ja pojadę-odzywa się Harry-jeśli mogę-dodaje.
-Po to tu jestem-uśmiecham się, a loczek niepewnie wchodzi do auta.
Widać, że jest mu głupio i źle się czuje z tym, co zrobił.
-Nie..-szepczę. Kiedy dojeżdżam do domu, na podjeździe stoi ON. Wyjmuję kluczyki i wychodzę z auta.
-Co ty tu robisz?-pytam.
-Czekam na Cie, skarbie-przybliża się.
-Nie mów tak do mnie i wynoś się stąd. Idź do swojej.. jak jej tam było.. Elizabeth! Pewnie się o Ciebie martwi! Biedaczka..
-Nigdzie się nie wybieram-uśmiecha się
Kiedy chcę od niego odejść, łapie mnie za nadgarstek. Auć.
-Puść mnie!
-Idziesz teraz ze mną, Emily-warczy i ciągnie mnie za sobą w ciemną uliczkę.
Dlaczego Zayn'a tu nie ma?
-Zaayn!-zaczynam krzyczeć, ale Edward zakrywa mi usta dłonią. Chcę go ugryźć, ale boję się konsekwencji.
-Tęskniłem za Tobą, kochanie-przywiera mną do muru.
-Zostaw mnie! Harry!
W myślach błagam, żeby któryś z nich się zjawił. Ktokolwiek. Nic nie poradzę na to, że zaczynam płakać. To musi być sen... zły sen. Miałam taką nadzieję do momentu w którym zostaję spoliczkowana.
-Przestań..-zamykam oczy i pozwala kolejnym łzom spłynąć.
-Myślałaś, że możesz sobie tak po prostu odejść? Od tak?-pstryka palcami.
-A co? Miałam z Tobą być? Miałam.. być z kimś, kogo nie kocham?!-krzyczę
-Kochasz mnie
-Nie-drugi policzek. Auć.
-Powiedz, że mnie kochasz-żąda.
Nie chce kolejny raz dostać, więc milczę. Jednak po chwili uświadamiam sobie, że był to jeszcze gorszy pomysł. Tym razem Edward celuje pięścią w mój brzuch, a potem w twarz.
-Emily! Jesteś tu?-słyszę głos Harry'ego
Korzystając z tego, że Edward odsuwa się trochę ode mnie, wołam:
-Tak-chłopak zakrywa mi usta dłonią.
-Zostaw ją!-widzę, jak biegnie.
-Ty chuju!-po chwili moim oczom ukazuję się druga postać-Zayn.
Harry rzuca się na Edwarda.
-Jezu! Emily-Zayn kuca obok mnie i przytula-nie płacz. Zrobił Ci coś?
Podnoszę głowę, nie chcąc nic mówić.
-O Boże... On Cię pobił.. Co za gnój..
-Idziemy!-Harry podchodzi do nas. Powoli wstaje, ale ból brzucha nie pozwala mi na bieg.
-Ja.. nie mogę iść-mówię.
Zayn bez zastanowienia, berze mnie na ręce. Odwracam głowę, Edward leży we krwi. On go zabił? O Boże...
Kiedy docieramy do domu, ściągam buty i idę do kuchni.
-Nic Ci nie.. o Boże! Emily!-Harry staje koło mnie.
-Jest okej-wymuszam uśmiech-Dziękuję. Gdyby nie Ty, Bóg wie, co by się stało, dziękuję-przytulam go. Chłopak niepewnie odwzajemnia uścisk.
-Zabiłeś go?-odsuwam się od niego.
-Co?-prawie się śmieje-oczywiście, że nie.
-To dobrze
-Kim on w ogóle jest?
-Cóż.. To mój były chłopak-odwracam się i nalewam soku do szklanki.
-Powiedziałaś mu, że tutaj mieszkasz?
-Co? Nie! Nie miałam z nim kontaktu od roku. Nie mam pojęcia skąd wiedział, że jestem w Londynie, a tym bardziej tu. Przepraszam.
PERSPEKTYWA HARRY'EGO
-Nie masz za co-podnoszę jej podbródek, zmuszając by na mnie spojrzała-to ja przepraszam. Jestem takim idiotą, przepraszam.
Dziewczyna patrzy na mnie pytająco.
-Za tą sytuację w klubie.. i nie tylko. Przepraszam.
-W porządku, tylko..powiedz mi.. dlaczego to zrobiłeś?
O nie. Teraz to chyba zacznie mnie wyzywać od najgorszych, albo mnie wyśmieje. Jestem kretynem.
-Powiesz mi?
-Weźmiesz mnie za idiotę... Myślałem, że jak wypijesz tego drinka, to Zayn i Ty.. no.. będziecie.. pokłócicie się.. i ja bym wtedy..
-Dobra, rozumiem. Nie kończ-wzdycha-Harry, posłuchaj. Jeżeli jeszcze raz zrobisz coś, co miałoby na celu skłócić mnie i Zayn'a to wiedz, że..
-Okej, teraz Ty nie kończ. Przepraszam. Już nigdy nie zrobię czegoś takiego celowo. Obiecuję Ci to i.. przepraszam.
-Podczas tej rozmowy przeprosiłeś mnie stanowczo za dużo razy-chichocze.
-Przepraszam?
Emily zaczyna się śmiać. Jestem idiotą.
Emily patrzy się na mnie przez chwilę, po czym daje mi buziaka w policzek
-A to za co?-nie mogę powstrzymać uśmiechu, który wkradł się na moją twarz.
-Za uratowanie mi życia. Gdyby nie Ty, on mógł mnie zabić. Dziękuję. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, służę pomocą-uśmiecha się i odchodzi.
Ruszam w kierunku pokoju. Jak mogłem coś takiego zrobić? Jestem dupkiem. Jeśli chcę ją zdobyć, to.. Nie. Nie mogę jej mieć. Jest po uszy zakochana w Zaynie i nie mogę tego zmienić. Od początku źle ją traktowałem.. a ona i tak mi wybaczyła.Muszę się do tego przyzwyczaić, dziewczyna którą kocham mieszka ze mną pod jednym dachem, a ja..
-Odwalisz się w końcu od niej?-z zamyśleń wyrywa mnie Zayn.
-Pukać nie umiesz?
-Odpowiedz!
-Wyluzuj. Co zrobiłem? O co Ci chodzi?
-Żartujesz? Tulisz się do niej, buziaczki.. To zrobiłeś!
-Uspokój się. Po pierwsze to ona mnie przytuliła i to ona dała mi tego buziaka, a po drugie
-A po drugie to się od niej odwal!-warczy
-Zazdrosny jesteś..-uśmiecham się.
-Nie. Po prostu nie klej się tak do niej.
-Okej-wstaję z łóżka-czyli mam się do niej nie odzywać? Nie patrzeć na nią? Unikać? Może się jeszcze wyprowadzę?
-Nie.. Ja po prostu-wzdycha-Okej.. Jestem zazdrosny. Przepraszam.Możesz się do niej odzywać, nie jest moją własnością. Tylko nie próbuj mi jej odebrać.. Kocham ją-spuszcza głowę i wychodzi.
~przeczytałeś/aś-skomentuj~
_______________________________________________
Jest rozdział 6! Mam nadzieję, że się podoba :D Za błędy, o ile jakieś są, przepraszam :) Następny rozdział pojawi się jak będzie kilka komentarzy. Każdy komentarz motywuje do dalszego pisania, więc jeśli chcecie, by pojawił się kolejny, komentujcie! Wiele to dla mnie znaczy :)
Pliss daj następnego!!! Ten i inne rozdziały są niesamowite!
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że komuś się podoba, to co pisze :) Następny rozdział juz prawie skończyłam. :))
UsuńPlisss mogłabyś wstawić następnego ???
OdpowiedzUsuń