Wstałam wcześnie, spojrzałam na kalendarz. 28 czerwiec. Koniec szkoły! Ruszam w stronę łazienki. Ubieram białą koszulę, czarną spódnicę i szpilki. Schodzę na dół, gdzie czeka na mnie Alex z naleśnikami. Po śniadaniu idziemy do szkoły. Po zakończeniu razem ze znajomymi idziemy na miasto. Do domu wracamy dość późno, wiec od razu kładziemy się spać. Następnego ranka budzi mnie TELEFON.
-Halo?
-Cześć. Mam dla Ciebie niespodziankę-słyszę głos taty.
-Hej. Jaką?
-Lecisz do Londynu na całe wakacje
-Jeju! Dziękuje.
-Nie ma za co. Bilety powinny niedługo przyjść.
-Świetnie! Ale... Bilety?
-Tak. Lecisz z Alex.
-Super, dziękuje.
-Lecicie dzisiaj wiec będę po Was o 18. Paa
-Okej, papa.
Kiedy odkładam TELEFON na stolik, wołam Alex. Do pokoju wchodzi moja ledwo przytomna przyjaciółka.
-Co jest?-pyta
-Lecimy do Londynu-uśmiecham się szeroko.
-Co?-oczy Alex natychmiast się powiększają.
-Do Londynu! Jeszcze dziś!
-Super! To lecę się spakować-śmieje się i wychodź.
Ruszam w stronę łazienki. Po długiej kąpieli idę do kuchni, a chwilę po mnie przychodzi Alex.
-Co dziś na śniadanie?-uśmiecha się.
-Umm.. Zapiekanki, może być?
-Pewnie-siada przy stole i nucąc czeka na jedzenie.
Kiedy podaje jej talerz od razu zaczyna jeść.
-Wiesz.. A może spotykamy One Direction?-pyta biorąc do ręki zapiekankę.
-Nie wydaje mi się.
-A może jednak?
-Nie
-A jak ich spotkamy i dostanę autograf to stawiasz mi lody-oznajmia.
-Nie ma sprawy-uśmiecham się i wstaję by włożyć talerze do zmywarki. Po chwili dzwoni dzwonek. Podchodzę do drzwi i je otwieram. Listonosz. Po otrzymaniu koperty, kładę ją na stole i przyłączam sie do Alex, która ogląda telewizję.
-Nic ciekawego. Może pójdziemy do kina?-pytam wyłączając telewizor.
-Świetny pomysł-uśmiecha się.
Po dwóch godzinach wracamy do domu. Sama rozmowa dużo nam zajęła. Dochodzi 18, więc idę do pokoju po walizkę. Schodzę na dół i wsadzam do torby bilety. Wychodzimy z domu, zamykam drzwi i wsiadamy do auta.
-Hejka-mówię.
-Dzień dobry-mówi Alex i zamyka drzwi.
-Cześć. To jedziemy?-pyta tato
-Pewnie!
Po godzinie jesteśmy na lotnisku. Tato odprowadził nas do odprawy, żegnamy się i wsiadamy do samolotu. Większość czasu spałam, więc lot minął szybko. Kiedy wychodzimy z samolotu, zamawiamy taksówkę i jedziemy do hotelu. Jest po 21, więc po odłożeniu bagaży, kładziemy się spać.
Rano po śniadaniu idziemy pozwiedzać. Zwiedzamy Big Ben, Lodnon Eye i wiele innych ciekawych miejsc. Po całym dniu chodzenia po mieście udajemy się do restauracji. Po posiłku wracamy do hotelu. Jest ciemno, więc nie obeszło się bez wpadnięcia na kogoś.
-Bardzo przepraszam-podnoszę wzrok i widzę Zayna Malika!
-Nie szkodzi-uśmiecha się.
-Emily-mówię gdy chłopak przez dłuższy czas patrzy się na mnie i podaje mu rękę.
-Zayn-doskonale wiem, jak ma na imię, więc po prostu się uśmiecham.
Chłopak odwraca się do Alex z jak mi się wydaje zamiarem przedstawienia się, jednak nie sądzę, żeby to było konieczne. Malik otwiera usta by coś powiedzieć, ale Alex jest szybsza.
-Tak, wiem. Jesteś Zayn. Zayn Malik! Ja jestem Alex-uśmiecha się-dasz mi autograf? Tylko że nie mam nic ze sobą.
-Ja też nie -uśmiecha się i spogląda na restaurację, z której chwile wcześniej wyszłyśmy-w takim razie jutro o 16 w tej restauracji.
-Okej
-To.. Do zobaczenia-mówi i odchodzi.
-No to jutro idziemy na lody, kochana-śmieje się Alex.
-Oczywiście-uśmiecham się i ruszamy w kierunku hotelu.
PERSPEKTYWA ZAYN'A
Idę ulicą zapatrzony w telefon. Nagle ktoś na mnie wpadł.
-Bardzo przepraszam-słyszę.
-Nie szkodzi-odrywam wzrok od wyświetlacza i widzę ładną blondynkę. Mimo, że jest już ciemno, mogę stwierdzić, że ma bardzo ładne oczy. Niebiesko-zielone tęczówki patrzą na mnie.
-Emily-uśmiecha się i podaje mi dłoń.
-Zayn.
Dziewczyna jest prawdopodobnie z przyjaciółką. Odwracam się w stronę czarnowłosej, by się przedstawić, jednak nie daje mu dojść do słowa.
-Tak, wiem. Jesteś Zayn. Zayn Malik! Ja jestem Alex. Dasz mi autograf? Tylko, że nie mam nic ze sobą.
-Ja też nie-uśmiecham się-w takim razie jutro o 16 w tej restauracji-wskazuje na restaurację po drugiej stronie ulicy.
-Okej.
-To.. Do zobaczenia-mówię i odchodzę. Wyciągam telefon z kieszeni i znów zapatrzony w niego idę w kierunku domu.
-Emily!-odwracam się w stronę oddalających się dziewczyn. Blondynka odwraca się i idzie w moją stronę.
-Słucham?-uśmiecha się.
-Umm.. Mogłabyś dać mi swój numer TELEFONU?-pytam.
-Jasne-bierze mój telefon i zapisuje w nim numer.
-Dziękuje-uśmiecham się.
-Proszę-również się uśmiecha i wraca do przyjaciółki.
PERSPEKTYWA ALEX
-Co chciał?-pytam kiedy Emily wraca.
-Numer telefonu
-Naprawdę?
-tak!-obie nie możemy w to uwierzyć.
***
Kiedy budzę sie rano, Emily jeszcze śpi. Idę do łazienki, a po kąpieli schodzę do hotelowej restauracji i zamawiam śniadanie do pokoju. Kiedy do drzwi puka pokojówka, Emily budzi się. Po zjedzeniu śniadania idziemy na zakupy. Kiedy wracamy jest 16! Niemożliwe! Rzucamy zakupy i najszybciej jak umiemy biegniemy do restauracji.
-Cześć, przepraszamy-mówi Emily kiedy widzi chłopaka.
-Hej. Nic nie szkodzi. To tylko 5 minut.
5 minut? Szybkie jesteśmy. Zayn wyciąga z kieszeni kartkę i daje mi ją.
-Co to?-pyta Emily.
-To, co chciałyście-uśmiecha sie szeroko.
-Dziękuje!-przytulam go.
-Nie ma sprawy-odsuwa się ode mnie.
Mulat kieruje wzrok na Emily. Ta uśmiecha sie.
-Dziękuje-mówi.
-Proszę-odpowiada-muszę już iść.
-Okej, paa.
-Cześć-uśmiecha się i rusza w kierunku drzwi, jednak po chwili zawraca. Podchodzi do Emily i celuje ją w policzek.
PERSPEKTYWA EMILY
Stoję jak słup. Czuję, jak moje policzki stają się gorące. Kiedy chłopak znika mi z pola widzenia, zdaję sobie sprawę, że Alex coś mówi.
-Co?-patrzę na nią.
-Dziewczyno! Właśnie pocałował Cię Zayn Malik!
-Wiem. To sen?-śmieje się.
-Teraz moja droga idziemy na lody. Mam autograf!-macha mi kartką przed oczami.
-Jasne. Tylko musimy wrócić do hotelu. Zapomniałam portfela.
-Okej-uśmiecha się.
~ przeczytałeś/aś-skomentuj~
____________________
Mam nadzieję, że rozdział pierwszy podoba się choć trochę:))
Świetny już czekam na next, albo nie bo widzę, że już jest :*
OdpowiedzUsuńLecę czytać :*